Do nieuzasadnionych przypadków odebrania dzieci dochodzi zwłaszcza na podstawie art. 12a ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Zapis ten pozwala pracownikowi socjalnemu odebrać dziecko bez wyroku sądu i umieścić je u innej niezamieszkującej wspólnie osoby najbliższej, w rodzinie zastępczej lub w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Uzasadnieniem jest tu „bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia dziecka w związku z przemocą w rodzinie”.
Decyzję pracownik socjalny podejmuje wspólnie z funkcjonariuszem policji, a także z lekarzem lub ratownikiem medycznym bądź pielęgniarką. W myśl ustawy o tej interwencji musi on w ciągu 24 godzin zawiadomić sąd, a ten ma dobę na stwierdzenie, czy była ona zasadna, czy też dziecko ma wrócić do rodziny.
W przekonaniu sędziego Mariusza Witkowskiego, prezesa Sądu Rejonowego w Siemianowicach Śląskich, ustawowy termin 24-godzinny wydaje się zbyt odległy, pracownik socjalny powinien zgłosić odebranie dziecka niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu 12 godzin.
„Bezpośrednie zagrożenie” to pojęcie podlegające interpretacji. Mają z nim problem sami urzędnicy, bo nie wszystkie sytuacje, z jakimi mają do czynienia, są ewidentne. – Zdarza się, że skalę tego zagrożenia naprawdę trudno ocenić. W tym wypadku decyzję o odebraniu dziecka należałoby, moim zdaniem, pozostawić sądowi, który bierze pod uwagę całokształt sytuacji w danej rodzinie – mówi „Naszemu Dziennikowi” Agnieszka Górska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Białymstoku.
Najnowsze dane dotyczące liczby odbieranych dzieci w trybie art. 12a ust. 1 znajdujemy w projekcie sprawozdania z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na lata 2014-2020 za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2017 r. Za dokument odpowiada Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Obecnie jest on na etapie konsultacji resortowych i z partnerami społecznymi.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

