– Od ponad pięciu lat czynię starania, aby uhonorować ich odwagę i młodość poświęconą Ojczyźnie. Bezskutecznie – ubolewa Andrzej Poradzki z Warszawy. – Nie chodzi o jakieś wielkie ordery, ale jakiś dowód, że to ich poświęcenie Ojczyzna zauważyła. Pięciu chłopaków poszło do Powstania, nie było takiego przypadku w historii Powstania – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. – Tych pięciu chłopaków z warszawskiej Starówki, z ulicy Mostowej poszło walczyć o wolność Polski – zaznacza Poradzki. Był wśród nich Mieczysław, ojciec pana Andrzeja.
– Dlaczego ja się tak upieram o uhonorowanie? Mam sześcioro wnucząt. Jestem wychowany w tradycji warszawskiej, jestem piątym pokoleniem tu mieszkającym, w tradycji wiara, Bóg, Ojczyzna, patriotyzm. Chciałem wnukom przekazać pamięć o przodkach opatrzoną w pewne dziękczynienie Polski za ofiarę, którą ta piątka dała Ojczyźnie w walce z najeźdźcą. To jest główny powód mojego wystąpienia – mówi Poradzki. Zwraca uwagę, że mimo upływu kolejnej, 74. rocznicy wybuchu Powstania nie wie, dlaczego „tej bohaterskiej piątce nie należy się pamięć Ojczyzny”.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

