logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Z reformy nie zrezygnujemy

Wtorek, 18 września 2018 (20:43)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Wszystko wskazuje na to, że jutro w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym Frans Timmermans zaproponuje unijnym komisarzom skierowanie pozwu przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Można się było spodziewać takiego obrotu sprawy?

– Ze strony Komisji Europejskiej już wcześniej były podjęte pewne kroki i pomimo tego, że jako polski rząd staraliśmy się wyjaśnić wszystkie przesłanki związane z reformą wymiaru sprawiedliwości, to znając nieprzychylne wobec Polski stanowisko wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa, można się było spodziewać takiego kroku. Dlatego myślę, że to nie jest żadne zaskoczenie. Natomiast przykro, że pomimo tego, iż strona polska przygotowała oficjalne, merytoryczne stanowisko, odpowiedziała Komisji Europejskiej, dlaczego nie zgadza się z podniesionymi przez to gremium wątpliwościami i zarzutami, pokazując jednocześnie, że reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce – po pierwsze – jest konieczna, jest zasadna, a po drugie nie wiąże się z zakresem spraw, które znajdują się w kompetencji Komisji Europejskiej, wobec czego jest to wyłączna kompetencja państwa członkowskiego, zabrakło dobrej woli ze strony Fransa Timmermansa. Powinien on przyjąć polskie argumenty i zamknąć sprawę. Tej dobrej woli jednak zabrakło, stąd bardzo prawdopodobny jest kolejny wniosek przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Co nie podoba się Brukseli? Mieliśmy przecież Białą Księgę, teraz w wymaganym terminie polski rząd odpowiedział na zastrzeżenia Komisji Europejskiej dotyczące reformy Sądu Najwyższego, ale widać w sposób niezadowalający…

– Komisja Europejska podnosi przede wszystkim kwestię przeniesienia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego, kwestionując przeprowadzaną reformę pod względem – ich zdaniem – upolitycznienia tegoż najwyższego organu władzy sądowniczej w Polsce. Kwestia kształtowania wieku emerytalnego sędziów, czyli przejścia w stan spoczynku – zgodnie z Konstytucją RP – jest to kompetencja parlamentu, a wiek przejścia w stan spoczynku sędziego jest określany ustawą, czyli kształtowany przez Parlament RP. W państwach europejskich kwestia przejścia sędziów w stan spoczynku jest rzeczywiście kształtowana w różny sposób, czyli zarzut kierowany pod adresem Polski jest w tym momencie absurdalny. Zapis w ustawie o Sądzie Najwyższym nie koliduje w żaden sposób i nie jest sprzeczny z prawem Unii Europejskiej.

Czy mamy zatem do czynienia z prywatną wendettą Fransa Timmermansa?

– Do tego, że wiceprzewodniczący Timmermans nie lubi Polski, chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Natomiast w tym wypadku z całą pewnością mamy do czynienia z sytuacją, kiedy Frans Timmermans realizuje polityczne zamówienie tzw. totalnej opozycji w Polsce. To jest przecież jedna rodzina, jeśli chodzi o stronnictwa polityczne, i w tym momencie Timmermans absolutnie abstrahuje od prawa traktatowego, od umowy stowarzyszeniowej, tylko na siłę próbuje realizować postulaty Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, KOD-u. Myślę, że w tym wypadku mamy do czynienia z protekcjonalnym traktowaniem Polski przez czynniki brukselskie, które – jak widać – do tej pory nie zrozumiały, że Polska jest krajem suwerennym, że prowadzi własną, suwerenną politykę w Unii Europejskiej, do czego ma prawo. Innymi słowy, jesteśmy pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej, które ma prawo tak kształtować wymiar sprawiedliwości jak Francja, Niemcy czy inne państwa członkowskie Wspólnoty. Widać jednak, że ktoś tego nie rozumie.

Ciekawe będzie stanowisko, jakie zajmie Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu wobec Polski. Czy to będzie bardziej polityczne, czy prawne rozstrzygnięcie, czego możemy się spodziewać?

– Jeśli byłoby to rozstrzygnięcie polityczne, to byłoby całkiem precedensowe. Jeśli będzie zgodne z wnioskiem Fransa Timmermansa, czyli kwestionujące możliwość przeniesienia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku poprzez obniżenie wieku ustawą, to będzie to precedensowe. Po pierwsze, będzie dotyczyło kwestii, która jest wewnętrzną sprawą państwa członkowskiego, a po drugie, byłoby to rozstrzygnięcie polityczne, które uznawałoby wyłącznie stanowisko i polityczne racje opozycji w Polsce, a nie racjonalne uzasadnienie polskiego rządu, który w wyniku demokratycznych wyborów otrzymał mandat kierowania polskimi sprawami zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zewnętrznej.

Sędzia Trybunału Stanu Piotr Andrzejewski uważa, że skierowanie pozwu przeciwko Polsce do unijnego Trybunału Sprawiedliwości byłoby niczym innym jak próbą skolonizowania Polski za pomocą prawa europejskiego, ale ponad prawem polskim. Zgadza się Pan z taką tezą?

– Trochę tak to wygląda – niestety. Przez osiem lat Unia Europejska i wszyscy byli przyzwyczajeni do tego, że Polska działa pod dyktando zarówno Niemiec, jak i Komisji Europejskiej, natomiast dzisiaj, kiedy podobnie jak duże państwa europejskie mamy swoje zdanie i w kwestiach, które z punktu widzenia polskiego interesu uważamy, że powinny być załatwiane zgodnie z interesem państwa polskiego, to im się to nie podoba. Dzisiaj, kiedy widzą, że Polska wymyka się z tej roli ucznia i staje się jednym z wiodących państw Unii Europejskiej, to to im nie odpowiada. Dlatego w odpowiedzi mamy próbę narzucenia nam stanowiska pewnej części elit europejskich obecnie będących przy władzy. Ale trzeba zaznaczyć, że to może się wkrótce zmienić. W przyszłym roku, w maju, czekają nas wybory do Parlamentu Europejskiego i ogólny trend jest taki, że ci, którzy dzisiaj przeważają w europarlamencie, muszą się liczyć z tym, że stracą swoje posady i wpływy, więc za wszelką cenę usiłują – metodą faktów dokonanych – jeszcze uratować to, co ich zdaniem da się jeszcze uratować. Mam jednak nadzieję, że te wszystkie wysiłki spalą na panewce.

Panie Pośle, proszę powiedzieć, jakie znaczenie mają werdykty Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej?

– Wiemy, że ok. 50 werdyktów Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu nie zostało wykonanych przez państwa członkowskie, w tym również przez Niemcy, to też chyba o czymś świadczy. 

Trudno będzie jednak przekonać nieprzekonanych…?

– Jako Polska pokazujemy, że czas równych i równiejszych w Europie się skończył. My chcemy być traktowani tak jak państwa tzw. starej Unii. Skoro ze strony państw unijnych, w sytuacji kiedy jednak przeważa ocena, że wyrok Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu godzi w wewnętrzne interesy danego państwa, to państwo takie stwierdza, że względy np. społeczne przemawiają za tym, żeby takiego wyroku nie wykonywać, to tego wyroku się po prostu nie wykonuje i koniec, kropka. Co więcej, nic się im z tego tytułu nie dzieje, nie są wyciągane żadne konsekwencje, sankcje itp. Dlatego podobnie jest tutaj, w sytuacji reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości. To sprawy społeczne i wola wyborców zdecydowała o potrzebie przeprowadzenia reform w szeroko rozumianym wymiarze sprawiedliwości i dlatego my – jako partia rządząca – podkreślamy, że żadne naciski ze strony instytucji europejskich z drogi tych reform nas nie zawrócą. Mamy też kazusy innych państw, które nie wykonywały zaleceń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Dlatego również w tym wypadku elity brukselskie muszą się liczyć z tym, że jeżeli ewentualny wyrok Trybunału w Luksemburgu będzie wywracał do góry nogami naszą reformę sądownictwa, to podobnie jak inne kraje członkowskie Polska też go nie wykona.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl