logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Najważniejszy jest interes państwa polskiego

Środa, 19 września 2018 (21:39)

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, członkiem Krajowej Rady Sądownictwa, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak odbiera Pan zawieszenie Krajowej Rady Sądownictwa w prawach członka Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (ENCJ) i czy decyzja ta ma  jakiekolwiek podstawy?

– Ta decyzja nie ma żadnych podstaw. Mógłbym powiedzieć, że Europejska Sieć Rad Sądownictwa nie przestrzega własnego statutu, a więc własnego prawa. Nie ma takiej instytucji jak zawieszenie w prawach członka. W związku z tym stosuje się instytucję nieistniejącą w prawie stanowionym przez ENCJ – to po pierwsze. Po drugie – przynależność do tego gremium nie jest obowiązkowa, a na dowód tego można przytoczyć, że wiele państw – członków Unii Europejskiej do ENCJ nie należy. Nasi przeciwnicy polityczni powiadają, że to taka bardzo prestiżowa sprawa, w związku z tym zawieszenie Polski w prawach członka tej instytucji jest jakimś upokorzeniem. Może zatem warto w tym kontekście podkreślić, jak wiele ważnych państw – członków Unii Europejskiej do ENCJ nie należy. Przypomnę tylko, że do ENCJ nie należą: Austria, Węgry, Czechy, Niemcy, Szwecja, a także Cypr, Estonia, Finlandia i wiele innych państw europejskich, które choć nie są członkami Unii Europejskiej, ale też do tej sieci nie aspirują, choć mogłyby do niej należeć. Rodzi się zatem pytanie: czyżby Niemcom nie zależało na prestiżu, skoro nie należą do ENCJ? 

Jakie kompetencje ma ENCJ, czym de facto jest to gremium?

– Jest to jakaś płaszczyzna do wymiany doświadczeń, kontaktów personalnych, natomiast nie wypływają z tego żadne uprawnienia. Można zatem powiedzieć, że stanowiska są różne: jedni uważają, że Polska powinna pozostawać w ENCJ, ale pojawiają się też głosy – nawet w środowiskach sędziowskich – że nie warto tam być. Szkoda też płacić składki członkowskie, które każdego roku są opłacane przez państwo polskie. Jeśli chodzi o decyzję o zawieszeniu Polski w ENCJ, trzeba podkreślić, że nie wydarzyło się nic wielkiego, natomiast decyzja tej instytucji nie ma oparcia w faktach, nie ma też podstawy prawnej. Ale cóż, widać, że wszystko jest podporządkowane polityce. Wiadomo przecież, że dopóki Polska realizowała interesy najsilniejszych graczy w Unii Europejskiej, to niemiecka prasa polskojęzyczna pisała o Polsce dobrze, gdy jednak teraz Polska prowadzi suwerenną politykę, gdy zyskuje na znaczeniu międzynarodowym, to niektórym ważnym graczom w Unii to się nie podoba. Dlatego też wykorzystują wszelkie możliwe środki do tego, ażeby wywierać presję na Polskę. I tak to trzeba widzieć.

ENCJ zarzuca, że w Polsce sędziów do KRS wybierają politycy, co zdaniem tego gremium przeczy niezawisłości sędziów i jest wbrew trójpodziałowi władzy…

– Przede wszystkim ENCJ – jak widać – jest odporna na fakty, a te są następujące: kompetencje poszczególnych Rad Sądownictwa należących do ENCJ są różne w różnych krajach. Warto podkreślić, że niektóre Rady Sądownictwa są przedstawicielami środowiska sędziowskiego, w związku z tym tam, gdzie Krajowa Rada Sądownictwa reprezentuje interesy środowiska sędziowskiego, może to razić, że członków do tej rady wybiera parlament. Natomiast należy zaznaczyć, że w ustroju polskim KRS nie jest organem wymiaru sprawiedliwości i nie jest też organem samorządu sędziowskiego. Gdyby ta wiedza dotarła do członków ENCJ, to być może zajęliby zgoła inne stanowisko wobec Polski. Mało tego – trzeba powiedzieć, że z założeń konstytucyjnych wynika jasno, że KRS w Polsce składa się z przedstawicieli wszystkich trzech władz, a więc władzy wykonawczej, władzy ustawodawczej i władzy sądowniczej. Przypomnę tylko, że w skład KRS wchodzą minister sprawiedliwości, przedstawiciel prezydenta RP, dwóch senatorów, czterech posłów, prezesi najważniejszych sądów a więc: I prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz 15 członków, o których Konstytucja RP mówi, że mają być wybrani spośród sędziów. W Konstytucji nie ma więc mowy, że tych 15 sędziów mają wybrać sędziowie, a zatem w polskich warunkach, po reformie wymiaru sprawiedliwości, wybrał ich parlament.             

Może zatem najwyższa pora, aby wyjaśnić tym gremiom, o co chodzi w reformie sądownictwa w Polsce?

– Przedstawiciele ENCJ gościli już w siedzibie KRS w Warszawie i zostali o tym wszystkim poinformowani. Niezależnie od tego, z tego, co mi wiadomo, stosowne informacje zostały też przekazane na piśmie i na pewno też informacje te zostały przedstawione na ostatnim nadzwyczajnym posiedzeniu plenarnym ENCJ w Bukareszcie, w którym – przypomnę – uczestniczył przewodniczący KRS Leszek Mazur. Jednak, jak widać, tu nie o fakty chodzi, nie o prawo tu chodzi, nie o prawa i wolności obywatelskie, którym rzekomo wymiar sprawiedliwości ma służyć, ale chodzi tu raczej o relacje – powiedziałbym – koleżeńskie i źle pojętą solidarność sędziowską – jak widać – także w wymiarze międzynarodowym. Warto też podkreślić, że przedstawiciele poprzedniej KRS wystosowali apel do wszystkich środowisk sędziowskich w Europie wprowadzając je w błąd co do faktów i co do prawa. Niezależnie od tego członkowie poprzedniej KRS, uczestnicząc wielokrotnie w posiedzeniach ENCJ, nawiązali również relacje o charakterze towarzyskim, w związku z tym dziś możemy powiedzieć, że efektem tej źle pojętej solidarności jest uchwała – oderwana od faktów i bez podstawy prawnej – o zawieszeniu polskiej KRS w prawach członka tej organizacji.

Zważywszy, że Polska jest atakowana ze wszystkich stron, można powiedzieć, że decyzja ENCJ nie jest elementem sporu polityczno-ideologicznego Polski z Unią Europejską?

– W tym konkretnym przypadku z Unią Europejską to pewnie za dużo powiedziane. Trzeba jednak wiedzieć, że w ten oto sposób – w moim przekonaniu – swoje interesy realizują najsilniejsi gracze na arenie europejskiej. Można tak stwierdzić chociażby w kontekście ostatniego wydarzenia dotyczącego Ludmiły Kozłowskiej, prezes Fundacji Otwarty Dialog, wydalonej w oparciu o obowiązujące prawo ze strefy Schengen. Jednocześnie Niemcy uznali, że oni mogą wydać wizę tej osobie i zaprosić ją do Bundestagu na wysłuchanie o łamaniu praworządności w Polsce i na Węgrzech. Warto w tym momencie przytoczyć argumentację, jaka została użyta przez stronę niemiecką, mianowicie, że przemawia za tym ważny interes narodowy Niemiec. Można zatem powiedzieć, że jak przychodzi co do czego, to interes narodowy Niemiec jest ważniejszy od interesu Unii Europejskiej. Warto o tym pamiętać, kiedy atakuje się nas, nie zważając na nasze polskie interesy narodowe, przedkładając nad nie interesy unijne, które rzekomo są ważniejsze. Nie są ważniejsze, bo najważniejszy jest interes państwa polskiego.         

Jakie konsekwencje w praktyce wynikają z decyzji o zawieszeniu Polski w strukturach ENCJ?

– Żartobliwie można powiedzieć, że najbardziej praktyczną konsekwencją tej decyzji będzie to, że nie będziemy już musieli płacić ENCJ składki członkowskiej. Natomiast – z całą pewnością – mamy tu do czynienia z kolejnym elementem wywierania presji na Polskę w tym zakresie, aby nie prowadziła własnej polityki. Dopóki w minionych latach Polska prowadziła politykę uległości wobec najsilniejszych graczy unijnych, co odbywało się kosztem państwa polskiego, kosztem Narodu, to wtedy było wszystko w porządku. Chwalono nas, poklepywano po ramieniu, pisano o nas dobrze, tylko co z tego mieli Polacy, co z tego miała Polska? Dziś, kiedy wybijamy się na niepodległość, to jesteśmy atakowani, ale nie powinniśmy się tym przejmować i robić swoje, bo Polska i Polacy są tego warci.

Dziękuję za rozmowę.     

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl