logo
logo

Bioetyka

Zdjęcie: / Reuters

Zawodne jak in vitro

Piątek, 28 września 2018 (02:50)

W Polsce nikt nie liczy, ile aborcji wykonywanych jest po zapłodnieniu in vitro. Rzetelne dane na temat niskiej skuteczności metody wspomaganego rozrodu mogłyby być dodatkowym silnym argumentem przeciwko niej.

 

W kampanii wyborczej lewica chętnie obiecuje samorządowe programy dofinansowania metody in vitro. Zwróciliśmy się do czterech miast, w których one już funkcjonują, z pytaniami o to, ile par przystąpiło do tej pory do programów i jaka jest ich skuteczność. Z odpowiedzi, jaką otrzymaliśmy z Łodzi, wynika, że w tym tygodniu urodziło się setne dziecko w ramach programu oraz że program ma zapewnione finansowanie na kolejne dwa lata. Nie uzyskaliśmy jednak informacji na temat skuteczności ani tego, ile par przystąpiło do programu oraz ile było ciąż.

Do programu dofinansowania in vitro dla mieszkańców Szczecinka w latach 2017-2019 do 14 września tego roku zakwalifikowano 7 par, przeprowadzono 6 procedur klinicznych i biotechnologicznych oraz uzyskano jedną ciążę kliniczną. W Gdańsku do podobnego programu zakwalifikowano 211 par. Natomiast na pytanie o skuteczność podano nam liczbę urodzonych dzieci – 12. Liczba ciąż wynosiła 100.

– W Częstochowie w latach 2012-2017 przeprowadzono 100 procedur zapłodnienia pozaustrojowego. Liczba urodzonych dzieci – 35. W 2018 roku, według stanu na 31 sierpnia, przeprowadzono 21 procedur zapłodnienia pozaustrojowego. Liczba potwierdzonych ciąż (nie wszystkie zostały już potwierdzone) to 9, a więc skuteczność to ok. 43 proc. – informuje z kolei Sylwia Bielecka z Biura Prasowego Urzędu Miasta Częstochowa. Jak widać, skuteczność jest tu liczona poprzez stosunek urodzonych dzieci do przeprowadzonych transferów.

Niska skuteczność

Według dr n. med. Aleksandry Kicińskiej z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prezes wspierającej naturalną prokreację Fundacji InVivo, skuteczność in vitro, ze względu na fundamentalny aspekt moralny, powinna być odniesiona do stworzonych pozaustrojowo istnień ludzkich, a nie do transferów. Dane z rządowego programu in vitro prowadzonego przez NHS w Wielkiej Brytanii mówiły o skuteczności na poziomie niżej niż 3 proc. (liczba urodzonych dzieci do stworzonych pozaustrojowo zarodków).

Najczęstszym jednak kryterium przyjmowanym na świecie jest dodatni test ciążowy. – Koronnym argumentem przeciwko metodzie in vitro jest śmierć istnień ludzkich na etapie rozwoju zarodkowego w trakcie realizacji tej metody. Średnia skuteczność in vitro szacowana na świecie wynosi 20-25 procent, przy czym kryterium jest dodatni test ciążowy. Zależy ona od wielu czynników: od wieku pacjentek, od przyczyny niepłodności, od tego, ile zarodków transferuje się do jamy macicy, od sposobu przeprowadzenia zabiegu. To wszystko ma wpływ na skuteczność – podkreśla dr Tadeusz Wasilewski, lekarz naprotechnolog.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Paulina Gajkowska

Nasz Dziennik