Joga i inspirujące się nią techniki relaksacyjne wkraczają na polskie uczelnie i do szkół. Przy Politechnice Opolskiej działa instytut jogi prowadzący studia dla kadry menedżerskiej.
Badacze zagrożeń duchowych przestrzegają, że jest to praktyka wywodząca się z dalekowschodnich wierzeń, pełna koncepcji wrogich chrześcijaństwu. W hinduizmie czy buddyzmie uprawiana jest pod okiem guru, także z tego względu, że otwiera furtki do osiągania stanów paranormalnych. – Istotą jogi nie jest gimnastyka, lecz dalekowschodnia duchowość z jej naczelnymi kategoriami: wiary w „samozbawienie” i reinkarnację – wskazuje s. Michaela Pawlik, znawca dalekowschodnich wierzeń.
Ksiądz prof. Andrzej Zwoliński, znawca zagrożeń duchowych, dodaje, że praktykowanie jogi jest wystąpieniem przeciwko 6. prawdzie wiary: „Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna”. – W jodze człowiek ma zbawić się sam – tłumaczy.
W obliczu wiedzy o tym, czym jest joga, niepokoi żywotność koncepcji „jogi chrześcijańskiej” wśród części katolików, w tym księży. Wśród wykładowców jogi na Politechnice Opolskiej jest kapłan katolicki, a warszawskie Dominikańskie Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach w odpowiedzi na prośbę o wypowiedź dotyczącą jogi przesłało redakcji „Naszego Dziennika” m.in. tekst ze strony promującej jogę, który przekonuje do recepcji tej praktyki na gruncie katolicyzmu.
– Wszystko, na co się otwieramy, pochodzi albo od Boga, albo od szatana. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, do kogo się zwracam, praktykując pogańskie wierzenia, czyli te, w których nie ma miejsca na Jezusa Chrystusa, na działanie Ducha Świętego – ostrzega ks. Sławomir Kostrzewa, kulturoznawca. Znane są przypadki osób, które po tym, jak zaczęły praktykować jogę, doświadczyły ogromnych duchowych dręczeń i wymagały modlitwy egzorcysty.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

