logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: www.solidarnoscswidnik.pl / Inne

Jedyne wyjście to modernizacja

Sobota, 29 września 2018 (18:43)

Z Andrzejem Kuchtą, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” w PZL Świdnik, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W październiku br. Inspektorat Uzbrojenia MON ma rozpocząć rozmowy z firmami, które chcą wziąć udział w modernizacji śmigłowców W-3 Sokół. Proszę powiedzieć, czego ma dotyczyć ten przetarg?

– Tutaj chodzi o śmigłowce, które są w dyspozycji Wojsk Lądowych – jest jeszcze ponad 30 maszyn tego typu. Kilka lat temu już modernizowaliśmy osiem śmigłowców W-3 Sokół w PZL Świdnik do wersji Głuszec. Modernizacja śmigłowców jest jakby kontynuacją tego, co zostało zapoczątkowane, kiedy wiceszefem MON był gen. Waldemar Skrzypczak i to wówczas pojawił się plan zmodernizowania wszystkich sokołów, które są w dyspozycji Wojsk Lądowych, do wersji Głuszec, natomiast skończyło się – jak już wspomniałem – na ośmiu śmigłowcach. Później zapadła bowiem decyzja, że kolejne nie będą modernizowane, ponieważ ma wystartować przetarg na zakup nowych śmigłowców. Niestety nie było odważnej decyzji, żeby jednak pójść w kierunku zmodernizowania kolejnych śmigłowców, tym bardziej w Świdniku cieszymy się, że po tych wszystkich perturbacjach z przetargiem, po zmianach co do priorytetów, jakie śmigłowce zakupić i w jakich wersjach, ile sztuk itd. została podjęta decyzja, żeby modernizować sokoły, aby dalej mogły przez co najmniej kilkanaście lat służyć.

Jak piloci oceniają zmodernizowane śmigłowce? 

– Śmigłowce zmodernizowane do wersji Głuszec zbierają dobre recenzje od użytkowników. Po różnych NATO-wskich misjach, w których ten sprzęt był używany, docierają do nas pozytywne opinie zarówno od naszych żołnierzy, jak też od przedstawicieli innych sojuszniczych armii.

Skoro MON myśli o modernizacji, to co z zakupem nowych śmigłowców dla polskiej armii?

– Proces – jak wiemy – toczy się cały czas. Z tego, co mi wiadomo, to do końca października br. oferenci mają złożyć do Inspektoratu Uzbrojenia MON ostateczne oferty w przetargu na śmigłowce w wersji Zwalczania Okrętów Podwodnych (ZOP). Natomiast o pozostałych, poza tym, że został podpisany list intencyjny pomiędzy właścicielem PZL Świdnik – Grupą Leonardo a Polską Grupą Zbrojeniową w zakresie wspólnej pracy przy projektowaniu i stworzeniu nowego śmigłowca szturmowego AW-249, to nic nowego w tej materii się nie wydarzyło. Z tego, co mi wiadomo, to list intencyjny z Polską Grupą Zbrojeniową podpisał też Bell Helicopter. W tej sytuacji przetarg na śmigłowce uderzeniowe zszedł tak jakby na drugie miejsce w kolejności realizacji.

Dlaczego – tak długo – nie możemy sobie poradzić z rozwiązaniem kwestii zakupu śmigłowców dla Wojska Polskiego?

– W mojej ocenie,  jest to kwestia braku odpowiednich funduszy. Przedstawiciele MON informowali nas jako stronę społeczną, że większość pieniędzy przewidzianych na modernizację armii jest przeznaczana na program „Wisła” i budowanie tarczy antyrakietowej. W związku z tym priorytetem brakuje pieniędzy na inne cele, w tym na zakup śmigłowców. Zresztą trzeba też powiedzieć, że zakup nowych śmigłowców to jest duży wydatek. Dlatego, mam nadzieję, że dojdzie do podpisania umowy i realizacji modernizacji tego sprzętu. Z pewnością jest to dużo tańsze dla budżetu MON – z jednej strony, a z drugiej – przynajmniej częściowo – wychodzi to naprzeciw oczekiwaniom użytkownika, czyli Wojska Polskiego. Żołnierze mogą mieć sprzęt – po zmodernizowaniu – naprawdę dużo wyższej klasy niż ten, którym aktualnie dysponujemy.

Powiedział Pan, że modernizacja jest dużo tańsza dla budżetu MON niż zakup nowego sprzętu, ale czy jest to lepsze z punku widzenia naszej obronności? Słyszymy też, że zamiast zakupu nowych czołgów mają być modernizowane T-72, które powinny trafić na złom…

– Też słyszałem o tych planach modernizacyjnych. Według mnie, nie da się tego ocenić w kategoriach, czy to jest lepsze czy gorsze. Na pewno, jeśli bierzemy pod uwagę zakup nowego i nowoczesnego sprzętu, to oczywiście odpowiedź jest jednoznaczna, że rozwiązanie polegające na modernizacji jest gorsze, bo ten sprzęt mimo modernizacji siłą rzeczy jest gorszy od nowego. Jednak z drugiej strony tego starszego sprzętu w polskim wojsku trochę mamy. Oczywiście trudno mi tutaj mówić o czołgach, bo to nie jest moja branża, ale jeśli chodzi o śmigłowce, to jest ich całkiem sporo i one mają przed sobą jeszcze wiele lat służby. Przypomnę może, że w naszej armii są użytkowane jeszcze śmigłowce Mi-2. Także możemy zostać albo przy starych wersjach sokoła i one tez będą jeszcze latały, albo możemy ten sprzęt zmodernizować. Zresztą Inspektorat Uzbrojenia MON – tak na dobrą sprawę – też nie ma dzisiaj innego wyjścia i jeżeli nasi wojskowi chcą latać na lepszym, nowocześniejszym, bo zmodernizowanym sprzęcie, to już jest spory krok do przodu, bo to też jest spory krok technologiczny. 

Żeby tylko nieznaczne zmiany w użytkowanym sprzęcie nie stały się – na dłuższą metę – sposobem na zapewnienie uzbrojenia dla naszych Sił Zbrojnych...

– Sądzę, że decyzja o modernizacyji zostanie utrzymana. W tym momencie nie mamy innego wyjścia. Przypomnę może, że jeszcze za poprzedniego rządu były zapowiedzi modernizacji śmigłowców uderzeniowych Mi-24. Z jednej strony mówiło się o zakupie nowych helikopterów, a później – nagle – pojawiła się informacja o tym, że będą modernizowane Mi-24. Mnie to jako przedstawiciela PZL Świdnik też cieszy, dlatego że daje to szanse na poważniejsze potraktowanie tematu wspólnej budowy przez Polskę i Włochy śmigłowca AW-249. Modernizacja śmigłowców Mi-24 sprawiłaby, że wojsko nadal dysponowałoby śmigłowcami uderzeniowymi, a z drugiej strony automatycznie uruchomilibyśmy program budowy śmigłowca AW-249. Dostalibyśmy kilka lat na zaprojektowanie, wyprodukowanie, zdobycie niezbędnych certyfikatów oraz pozyskanie odpowiednich zdolności bojowych dla tego nowego śmigłowca. Poczekajmy jednak na rozwój wydarzeń.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl