logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Suweren chce zmian

Poniedziałek, 22 października 2018 (15:33)

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, członkiem Krajowej Rady Sądownictwa, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wstępnie nakazał zawiesić ustawę o Sądzie Najwyższym. Jak należy zinterpretować tę decyzję?

– Jest to działanie bardzo szkodliwe dla Unii Europejskiej, dla jej spójności – i to jest pierwsza sprawa. Po drugie Unia przeżywa poważny kryzys demokracji, przeżywa też kryzys praworządności, mimo że cały czas przedstawiciele instytucji unijnych mają usta pełne demokratycznych haseł czy haseł o praworządności. Jak wytłumaczyć taką oto sytuację, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podejmuje w błyskawicznym tempie decyzję bez wysłuchania stanowiska strony i – w moim przekonaniu – bez podstaw prawnych. Reforma wymiaru sprawiedliwości to suwerenna decyzja każdego państwa członkowskiego Unii i nie wiem, dlaczego tym razem miałoby się stać inaczej. Ponadto – jakie wyobrażenie o demokracji ma sędzia, która jednoosobowo uchyla czy zawiesza decyzję parlamentu suwerennego państwa. Co sobie wyobraża taki sędzia, że wyłoniony w demokratycznych wyborach parlament w Polsce nie będzie – odtąd – słuchał swojego suwerena, swoich wyborców, tylko będzie słuchał jednego sędziego z Unii Europejskiej? Jeśli tak, to właściwie, na czym miałaby polegać demokracja w Polsce, skoro zasady ustala się zewnętrznie? Przecież tego rodzaju myślenie jest pogwałceniem zasad Konstytucji RP. To naród jest suwerenem, a naród domaga się reformy wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem jeden sędzia i to w błyskawicznym tempie podejmuje decyzję wywracającą do góry nogami cały porządek prawny w Polsce. Tak być nie może.

O czym to świadczy?

– Wydaje się, że Unia Europejska odeszła już od demokracji na rzecz sędziokracji. I teraz zaczynam też rozumieć to, co kiedyś wydawało się kuriozalne – mianowicie szokującą wypowiedź prof. Wojciecha Popiołka z Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego podczas ubiegłorocznego Kongresu prawników w Katowicach, zorganizowanego przez stowarzyszenie sędziowskie, który stwierdził, że w demokratycznym państwie prawnym suwerenem nie są wyborcy, a więc naród, ale suwerenem są wartości znajdujące się w prawie, a na straży tych wartości stoją niezależne sądy i niezawiśli sędziowie. To pokazuje, że sędziowie nie chcą być jedną z władz, ale chcą być władzą nadrzędną. Jak widać, podobnie myślą i działają niektóre instytucje w Unii Europejskiej, stąd też moje zmartwienie o stan demokracji i praworządności w tejże Unii.

Zbieżność tej decyzji z wyborami samorządowymi w Polsce jest przypadkowa?

– To jest aż nadto czytelne. Co więcej, ta decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w całości przychylił się do wniosku Komisji Europejskiej i wstępnie nakazał wstrzymanie nominacji sędziów Sądu Najwyższego, a tych, którzy zostali odesłani w stan spoczynku, nakazał przywrócić do pracy na warunkach obowiązujących przed wejściem w życie ustawy o Sądzie Najwyższym, ta decyzja zbiega się z uchwałami środowisk sędziowskich, o których dowiedziałem się w piątek, i myślę, że to wszystko w pełni koresponduje ze sobą. Przecież to środowiska sędziowskie w Polsce zabiegają w strukturach unijnych o zablokowanie reform wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju. Buńczuczność środowiska sędziowskiego, występowanie przeciwko polskiemu porządkowi prawnemu, łamanie prawa – moim zdaniem –  wynika również z tego, że bardzo pilnie środowiska sędziowskie w Polsce liczą na to, że za pomocą kontaktów w różnych instytucjach unijnych uda im się reformę zablokować. To aroganckie stanowisko stowarzyszenia sędziowskiego – w moim przekonaniu – wynikało również z tego, że spodziewali się takiej, a nie innej decyzji Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Cały pośpiech, cała również i niecierpliwość po stronie opozycji totalnej, po stronie środowiska sędziowskiego, że struktury Unii Europejskiej zbyt wolno działają w tej sprawie – myślę, że to wszystko spowodowało, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w takim pośpiechu i tuż przed wyborami samorządowymi w Polsce podjął tego rodzaju poważne decyzje i to – jak się dowiadujemy – w składzie jednoosobowym. Oto wiceprezes unijnego Trybunału Sprawiedliwości nakazała zawiesić ustawę o Sądzie Najwyższym do czasu rozpatrzenia skargi Komisji Europejskiej na Polskę.

Czy mimo wszystko takimi decyzjami organy unijne nie zniechęcają do siebie coraz więcej ludzi, nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach?

– Dokładnie tak. Myślę, że jest to broń obosieczna. Z jednej strony Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej dodał środowiskom sędziowskim pewności siebie w walce z demokracją w Polsce, w walce z demokratycznie wyłonionym rządem, ale z drugiej strony – uważam, że otworzyło to bardzo szeroko oczy Polakom, ale nie tylko Polakom. W innym państwach również jest świadomość, że dzisiaj tego rodzaju decyzje dotyczą Polski, ale być może – niebawem celem ataków czy działań mogą być także inne suwerenne państwa.

Jak w tej sytuacji powinien zachować się polski rząd? Premier Morawiecki wyraża się w sposób dyplomatyczny, że trzeba się będzie przyjrzeć tej decyzji i dopiero wtedy przedsięwziąć odpowiednie kroki…   

– Emocje nigdy nie są dobrym doradcą, dlatego też premier chce chłodno przeanalizować stan prawny i dopiero po konsultacjach polska strona odniesie się do tej kwestii. Wiem też, że premier Mateusz Morawiecki jest zdeterminowany, jeżeli chodzi o dokończenie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce, podobnie prezydent RP Andrzej Duda. Im więcej nacisków na Polskę, im więcej protestów w środowiskach sędziowskich, tym większa świadomość konieczności przeprowadzenia tej reformy. Prezydent Duda powiedział o tym jasno – w swoim przemówieniu, kiedy ostatnio wręczał nominacje sędziowskie do Sądu Najwyższego – odnosząc się również do protestów środowiska sędziowskiego, ale też do niektórych wypowiedzi płynących ze strony niektórych środowisk akademickich. Stwierdził, że to pokazuje wielki obszar patologii w środowiskach sędziowskich i w środowiskach uniwersyteckich, a świadomość tych spraw jeszcze bardziej przynagla reformę wymiaru sprawiedliwości.

Jak walczyć z patologicznymi zjawiskami w środowiskach sędziowskich i uniwersyteckich, które nie chcą się poddać stanowionemu prawu?

– Stanowczo, konsekwentnie, bez emocji. Warto, żeby Polacy zaufali rządowi Prawa i Sprawiedliwości, że przeprowadzi reformę wymiaru sprawiedliwości, natomiast nie będzie ulegał emocjom, ale będzie czynił to z rozwagą. Oczywiście są tacy, którzy oczekują od rządu gwałtownych ruchów i natychmiastowych działań, ale uleganie tej presji oznaczałoby emocjonalne podejście do tematu. 

Dziękuję za rozmowę.

     

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl