logo
logo

Ideologia gender

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Zagrożone miasta

Środa, 24 października 2018 (04:00)

Wygrana lewicy w wyborach prezydenckich w największych miastach otwiera furtkę do eskalacji roszczeń środowisk LGBT na poziomie samorządu.

 

Świadczą o tym dobitnie deklaracje przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, którzy wygrali wybory. Jako przykład można podać m.in. Rafała Trzaskowskiego. Obiecał on publicznie, jeszcze przed wyborami, podpisanie tzw. karty LGBT plus, dającej specjalne przywileje środowiskom homoseksualnym. O tym, że ofensywa demoralizujących aktywistów może przybrać na sile, świadczą dotychczasowe działania np. w Poznaniu, gdzie prezydent Jacek Jaśkowiak aktywnie wspiera inicjatywy nurtu gender.

Analizując wyniki wyborów samorządowych w dużych ośrodkach, trzeba zapytać o przyczynę porażki kandydatów Zjednoczonej Prawicy. W większości miast wyborcy postawili na osoby i partie, które rządzą już wiele lat, mimo że w niektórych skala kompromitacji dotychczasowych włodarzy była bardzo duża.

– Każde miasto to osobny przypadek i każdy nadawałby się do osobnej analizy. Źródeł porażki kandydatów Zjednoczonej Prawicy w walce o prezydenturę w dużych ośrodkach można znaleźć kilka, jednak nie ma tu prostych reguł i schematów. Po pierwsze, w wielu przypadkach wygrali w pierwszej turze ci kandydaci, którzy już wcześniej sprawowali władzę. Widać mieszkańcy dużych miast bali się radykalnej zmiany – zauważa Tomasz Rzymkowski, poseł Kukiz’15. Według niego, mamy do czynienia z dużą polaryzacją sceny politycznej, która wpływa również na frekwencję.

Mobilizacja po lewej stronie

Większe zainteresowanie wyborami wiązało się z kolei z mobilizacją elektoratu lewicowego. – Wyniki w Warszawie odsłoniły skalę tej polaryzacji. To, co mogło wpłynąć na słabszy wynik PiS w większych ośrodkach, to również retoryka niektórych kandydatów Zjednoczonej Prawicy, którzy za bardzo skręcali w lewą stronę. Być może też wpływ miały tzw. taśmy Morawieckiego oraz odebrany jako element wojny z Unią Europejską wniosek Zbigniewa Ziobry do Trybunału Konstytucyjnego – uważa nasz rozmówca. Według Rzymkowskiego, te sprawy mogły nadszarpnąć wizerunek partii rządzącej. – W skali kraju kampania PiS nie była jednak zła, na co wskazuje fakt, że ugrupowanie to powiększyło swój stan posiadania w sejmikach wojewódzkich. Poważny problem istnieje jednak w dużych miastach. Moim zdaniem, wiąże się on również z coraz większym rozdźwiękiem socjologicznym między prowincją a metropolią – diagnozuje Rzymkowski.

W wielu miastach rośnie liczba mieszkańców. Dominują w nich tendencje liberalno-kosmopolityczne. – Przez to, że część osób przyjeżdżających z mniejszych miejscowości odrywa się w nowych miejscach od swoich korzeni i tradycji, obóz lewicowo-liberalny na tym zyskuje – dodaje poseł Kukiz’15.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Paulina Gajkowska

Nasz Dziennik