logo
logo

IPN

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Prowokacja Wiatrowycza

Środa, 31 października 2018 (03:23)

Zarzuty strony ukraińskiej nie mają podstaw. Prace w Hruszowicach wykonywano zgodnie z zasadami naukowymi, a delegacja ukraińska była przy nich – podkreśla IPN.

 

Szef IPN Ukrainy Wołodymyr Wiatrowycz zarzucił polskim badaczom, że ograniczyli teren badania i z tego względu wyniki są niemiarodajne. Tezę o „braku pochówków członków UPA uważamy za niedostatecznie ugruntowaną” – stwierdził Wiatrowycz w piśmie do polskiego IPN.

– Przedstawiciele strony ukraińskiej byli świadkami tych prac, po ich zakończeniu dziękowali nam. Delegacja ta uczestniczyła na zaproszenie IPN – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prezes IPN dr Jarosław Szarek. – Rozwiązaliśmy pewien problem, okazało się, że tam nie ma pochowanych członków UPA, była zgoda, trwała ona kilkadziesiąt godzin – wskazuje Szarek. – Wtedy te badania były zaakceptowane, teraz pojawia się jakaś nowa wersja – dodaje.

– Oświadczenie pana Wiatrowycza jest dokumentem szokującym, świadczącym wyłącznie o jego poglądach – mówi nam prof. Krzysztof Szwagrzyk, szef Biura Poszukiwań i Identyfikacji. Podkreśla, że prace Biura „wykonywane są zawsze metodami naukowymi”.

– Strona ukraińska działa w zupełnie innym otoczeniu, i to pan Wiatrowycz pokazuje, że to są twierdzenia zupełnie z innego świata. W Polsce robi się naukę, a po stronie ukraińskiej mamy do czynienia z polityką, to są dwa światy, które do siebie nie przystają – podkreśla Szwagrzyk.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik