logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Minister umywa ręce

Niedziela, 4 listopada 2018 (21:19)

Z Agnieszką Jackowską, filozofem, pedagogiem i doradcą rodzinnym, rozmawia Anna Ambroziak

Niewielka część polskich szkól wzięła udział w akcji, której inicjatorem jest Kampania Przeciw Homofobii. Uspokoiło to Panią?

– Dzięki stanowczym protestom wielu środowisk rodziców akcja miała skromny zasięg, choć na stronie organizatora sugerowano, że ponad 200 placówek weźmie udział w wydarzeniu. Proszę zwrócić uwagę na obieg informacji o „tęczowym piątku”. Moja córka dowiedziała się o akcji przez portal społecznościowy. Informacja podpisana była przez uczniów szkoły, a także w imieniu pedagoga szkolnego. Niestety, mimo że uczniowie w liceum są w większości niepełnoletni, nie poinformowano o planowanej akcji rodziców. Zachęcano uczniów do eksponowania w ubiorze koloru tęczowego oraz wzięcia udziału w spotkaniach i poparciu akcji z naciskiem na fakt, że liceum ma odtąd być „tęczowe”, to znaczy otwarte na ideologię LGBTQ.

Sama ta forma informowania nieletniego dziecka z pominięciem rodziców bardzo mnie zaniepokoiła. Jest to niedopuszczalne. To rodzice są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci. Jeżeli szkoła zamierza zorganizować zajęcia, których treść wykracza poza program lekcji, powinna przede wszystkim powiadomić o tym rodziców i uzyskać ich akceptację wyrażoną w formie pisemnej. To bardzo ważny element współpracy szkoły z rodzicami. Tu zaszło coś, co nie powinno w ogóle mieć miejsca. Od dawna śledzę, jak ideologia gender przenika do polskich szkół, jakie niesie to za sobą zmiany kulturowe, zmiany obyczajowe w Polsce. Organizowanie „tęczowego piątku” odczytałam jako kolejną odsłonę walki ideologicznej, wejścia obcych naszej tradycji środowisk w obieg szkół publicznych. Środowisk, które są przeciwne rodzinie, tradycyjnie pojmowanemu małżeństwu. Głęboko zabolało mnie to, że środowiska te znów ingerują w proces wychowawczy naszych dzieci w szkole, która jako placówka oświatowa nie może zajmować się żadną agitacją, w tym ideologiczną.

Co postanowiła Pani zrobić?

– Postanowiłam poinformować o tym Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwo Zdrowia.

Dlaczego akurat resort zdrowia?

– Ponieważ istnieją dowody na to, że istnieje ścisła korelacja między niewłaściwie podaną wiedzą na temat ludzkiej płciowości a rozwojem psychiki nieletniego dziecka. Seksedukacja prowadzona jako tzw. edukacja seksualna typu B, czyli sprowadzona do instrukcji technicznej współżycia seksualnego oraz propagowania antykoncepcji, u odbiorcy nieletniego może powodować nieodwracalne zmiany w psychice, w postrzeganiu tej niezwykle delikatnej sfery. O całej sprawie postanowiłam też powiadomić media. Wszystko po to, by uświadomić rodzicom, społeczeństwu, jak wielkie zagrożenie niesie za sobą taka akcja jak „tęczowy piątek”. Warto też mieć świadomość, jaki profil ma organizacja, która promuje tę akcję. Z informacji zawartych na stronie Kampanii Przeciw Homofobii wynika, że jest ona finansowana m.in. przez niemieckie stowarzyszenie Róży Luksemburg lansujące teorię marksistowską w czystej postaci, Fundację Batorego związaną z George’em Sorosem, który jawnie mówi o tym, że walczy z kulturą chrześcijańską.

Był jakiś odzew ze strony tych resortów?

– Nie połączono mnie z minister Anną Zalewską. Sekretarka powiadomiła mnie, że pani minister oddzwoni. Tak się nie stało. Chciałam skontaktować się też z panem ministrem Bartoszem Marczukiem z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Powiedział, że rozumie zagrożenie i że porozmawia na ten temat z minister Zalewską, z którą właśnie ma się spotkać.

MEN zapewnia, że analizuje i bada sprawę „tęczowego piątku”.

– Stanowisko resortu edukacji jest stanowiskiem miękkim. Moim zdaniem, MEN powinno przede wszystkim jasno przypomnieć prawa konstytucyjne polskich rodziców. Podkreślić, że polska Konstytucja bardzo wyraźnie mówi, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, który znajduje się pod szczególną ochroną państwa. I że promowanie innych form życia rodzinnego nie jest celem polskiej szkoły. Szkoła powinna wspierać małżeństwo rozumiane tak, jak zostało to zawarte w Ustawie Zasadniczej. Taki komunikat powinien być rozesłany do wszystkich placówek oświatowych podległych Ministerstwu Edukacji Narodowej. Rodzice natomiast, których dzieci mają zaburzenia w sferze seksualnej, mogą zgłosić się do poradni psychologicznych.

Małopolski kurator oświaty Barbara Nowak sprzeciwiła się organizowaniu „tęczowego piątku” w szkołach. Na Twitterze napisała: „Nie ma żadnego powodu, aby uczniowie w imię niszczącej ideologii byli poddawani indoktrynacji”.

– W świecie każda grupa etniczna czy wyznaniowa broni wyraźnie swojej tożsamości. I to jest odbierane ze zrozumieniem. Stoimy na gruncie prawa nadrzędnego, którym jest Konstytucja RP. Niestety, wielu z nas ulega nowomowie, poprawności politycznej, zapominając o normalności. Przecież gdyby nie związek kobiety i mężczyzny, nie byłoby nas na świecie. Musimy robić wszystko, by rodziny umacniać, a nie rozbijać. Inaczej dojdzie do tego, co się dzieje w niektórych (około 40) szkołach w Anglii, gdzie zabrania się dziewczynkom przychodzenia na lekcje w spódniczkach. Odbywa się to pod pozorem tego, by nie ranić uczuć osób transpłciowych.

Brzmi to wręcz surrealistycznie.

– Ale to się dzieje tu i teraz. Tak samo jak to, że w szkołach angielskich organizowanie takich akcji jak „tęczowy piątek” staje się wręcz normą. Nie możemy do tego dopuścić. Jeżeli jednak kierownictwo MEN nie zajmie w tej sprawie zdecydowanego stanowiska, ta smutna i straszna rzeczywistość dotrze i do Polski.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Anna Ambroziak

Aktualizacja 4 listopada 2018 (21:27)

Nasz Dziennik