logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kolejna subiektywna ocena Timmermansa

Środa, 14 listopada 2018 (22:58)

Aktualizacja: Czwartek, 15 listopada 2018 (10:39)

Z Markiem Astem, posłem PiS, przewodniczącym Sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak skomentuje Pan podsumowanie dialogu z Polską przez wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa – podczas unijnej narady ministrów spraw europejskich w Brukseli poświęconej praworządności w Polsce?

– Zaniepokojenie wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa i sposób wyrażania przez niego opinii to wyjątkowa, a zarazem typowa dla tego polityka arogancja. Sprawa jest nazbyt poważna, aby po bodajże 15-minutowej „dyskusji” czy też „naradzie” ministrów spraw europejskich wyciągać zbyt daleko idące wnioski. Po pierwsze postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie jest rozstrzygnięciem merytorycznym, ale tak czy inaczej polski rząd nad tym postanowieniem się pochylił. Natomiast konkluzja istotnie jest taka, że bez stosownych zmian w polskim prawie wypełnienie sugerowanych wytycznych czy zapisów nie jest możliwe. Jeśli zaś chodzi o status sędziów czy też organizacji pracy sądów, to obowiązują ustawy uchwalone przez polski parlament – i w tej materii nic się nie zmienia. Można zatem powiedzieć, że w takim zakresie, w jakim było możliwe wypełnienie postanowień Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, są one wypełniane.

W jakim zakresie?

– Krajowa Rada Sądownictwa póki co wstrzymała się z dalszym postępowaniem w sprawie wyłaniania kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego i myślę, że na ten czas jest to jedyna rzecz, którą można było zrobić. Natomiast to, że są prowadzone postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, to tylko dowód na to, że sądy w Polsce są niezależne, sędziowie są niezawiśli – również sędziowie dyscyplinarni. Wobec tego to, co mówi wiceprzewodniczący Timmermans jest co najmniej niestosowne. Można wręcz powiedzieć, że w tym momencie próbuje on naruszyć niezależność polskich sądów i niezawisłość polskich sędziów.           

Timmermans powiedział wprost, że popiera interpretację prof. Małgorzaty Gersdorf o przywróceniu do pracy sędziów Sądu Najwyższego…

– To jest działanie zgodne z oczekiwaniami totalnej opozycji. Działanie, które jest de facto na zamówienie opozycji i tych środowisk sędziowskich, które kontestują reformę wymiaru sprawiedliwości. Szkoda, że na czele tych środowisk stoi również była I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf. W mojej ocenie, zarówno Frans Timmermans, jak i prof. Małgorzata Gersdorf powinni wiedzieć, że bez podstawy prawnej, jaką jest chociażby znowelizowana ustawa o Sądzie Najwyższym, nie ma możliwości zmiany statusu sędziego, który przeszedł w stan spoczynku. Wobec powyższego ci sędziowie, którzy na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym – parę miesięcy temu – przeszli w stan spoczynku, ciągle ten status posiadają. Natomiast żeby było inaczej i żeby mogli wrócić do orzekania, trzeba byłoby faktycznie stworzyć ku temu podstawę prawną.

Jest jeszcze jedno zdanie w wypowiedzi Timmermansa – w kwestii dialogu, które może zaskakiwać, mianowicie stwierdził on, że Komisja Europejska pozostaje do dyspozycji polskiego rządu, by kontynuować dialog. Dodał też, że ma nadzieję, iż możemy go ponownie uruchomić. Czy to znaczy, że tego dialogu w tej chwili nie ma?

– To jest kolejna subiektywna ocena Fransa Timmermansa, bo jak wiadomo dialog jest przecież prowadzony, a wynikiem tego dialogu z Komisją Europejską są zmiany w ustawach: o Sądzie Najwyższym, o ustroju sądów powszechnych czy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Trzeba to podkreślić, że w wyniku właśnie dialogu z Komisją Europejską te zmiany zostały wprowadzone, również polski rząd odnosi się z szacunkiem do orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Oczywiście cały czas czekamy na rozstrzygnięcie merytoryczne, które za kilka miesięcy za pewne zostanie wydane. Wiceprzewodniczący Timmermans jakby z góry przesądza, że żadnych ruchów ze strony państwa polskiego nie będzie, czym wykazuje się, nazwijmy to – niecierpliwością, a przecież sytuacja jest taka, że z jednej strony mamy wdrożoną reformę, za którą się opowiada zdecydowana większość polskiego społeczeństwa, a z drugiej strony – rzeczywiście wciąż są podejmowane działania, albo obstrukcyjne, albo wciągające w ten wewnętrzny spór organy Unii Europejskiej z jednej strony przez część środowiska sędziowskiego, a z drugiej przez totalną opozycję. Frans Timmermans powinien sobie zdawać sprawę ze złożoności problemu i przedwcześnie nie ferować tego rodzaju opinii.

Wszystko wskazuje na to, że skoro sprawa jest rozpatrywana w trybie przyspieszonym, to rozstrzygnięcie w sprawie sporu może być wydane w ciągu kilku miesięcy. Skąd ten pośpiech skoro zwyczajowo na werdykt Trybunału Sprawiedliwości UE czeka się około dwóch lat?

– W mojej ocenie, formacji, która dzisiaj rządzi w Parlamencie Europejskim – myślę tu o Europejskiej Partii Ludowej, której członkiem jest także Platforma Obywatelska – pali się grunt pod nogami. Nadchodzą w przyszłym roku wybory do Parlamentu Europejskiego, w których dotychczasowi liderzy partii dominujących w europarlamencie mogą mieć poważne problemy z reelekcją i utrzymaniem władzy. Dlatego Europejska Partia Ludowa skupiająca wszystkie partie, które dzisiaj nadają ton kierunkowi zmian w Europie, ma twardy orzech do zgryzienia. Póki co w imię solidarności partyjnej rzucali też koło ratunkowe Platformie, tyle że te wszystkie działania związane z realizacją scenariusza odwołania polskiego rządu, poprzez m.in. podejmowanie działań prowokacyjnych, protestów ulicznych w Polsce zwyczajnie się nie powiodły. W związku z tym od kilku miesięcy jest realizowany drugi scenariusz – zagranica. Trzeba jednak żałować, że w Komisji Europejskiej, niestety, nie ma obiektywizmu, nie ma spojrzenia z empatią, ze zrozumieniem na reformatorskie działania rządu Zjednoczonej Prawicy w Polsce, natomiast jest nieukrywane – żeby nie powiedzieć – z premedytacją wspieranie polskiej totalnej opozycji. Stąd też różne kroki, próby przyspieszenia wyroków takich instancji jak Trybunał Sprawiedliwości, co ma spowodować presję i wymusić określone zachowania rządu. Tyle że są to wszystko działania bezrefleksyjne, które się nie powiodą.              

19 listopada Polska ma przedstawić Komisji Europejskiej informacje o sposobie wdrożenia środków tymczasowych. Rozumiem, że termin ten zostanie dotrzymany?

– Myślę, że ze strony polskiego rządu taka informacja – w wyznaczonym terminie – oczywiście zostanie przekazana do Brukseli. W tej sytuacji groźby Fransa Timmermansa o ewentualnych karach dziennych, które mogłyby być wymierzone przeciwko Polsce, okażą się zupełnie niezasadne, a wyjaśnienia, jakie złożymy, przekonają Komisję Europejską, że należy poczekać na rozstrzygnięcie merytoryczne Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Przynajmniej taką mam nadzieję. Zobaczymy jednak, jaki będzie rozwój wydarzeń po 19 listopada.

Dziękuję za rozmowę.      

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl