Ponad rok temu do Trybunału Konstytucyjnego wpłynął wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu dopuszczającego aborcję ze względu na podejrzenie upośledzenia lub nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu nienarodzonego dziecka. Autorem wniosku był poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Poparło go 107 posłów z różnych partii. Przez rok jednak Trybunał nie zajął się wnioskiem. Nie wiadomo też, kiedy planuje rozpatrzyć zapytanie.
– Trybunał Konstytucyjny, ociągając się z wyrokiem, który stwierdzałby, że Konstytucja chroni życie poczętych dzieci podejrzewanych o chorobę, nie różni się od rządzącego PiS. Nie ma oczywiście gwarancji co do treści wyroku, lecz od strony prawnej niezgodność Konstytucji z ustawą pozwalającą na zabijanie nie powinna budzić wątpliwości – zauważa w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.
Z inicjatywą petycji do prezes Julii Przyłębskiej wyszła Fundacja Życie i Rodzina. „Jak sama Pani powiedziała, wniosek dotyczący życia nienarodzonych dzieci skazywanych na śmierć w polskich szpitalach ma »szczególny charakter«. Obiecała Pani również zająć się nim »bez zbędnej zwłoki«. Jak zatem mam rozumieć ponad roczną bezczynność Pani i instytucji, którą Pani zawiaduje?” – czytamy w treści petycji, którą można podpisać na stronie www.twojepetycje.pl.
Jak podnoszą autorzy apelu, „milczenie Trybunału jest w praktyce cichą zgodą na taki stan rzeczy, w którym zbrodnie aborterów są legalne, a oni sami bezkarni”.

