logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Równi i równiejsi w UE

Poniedziałek, 19 listopada 2018 (21:44)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Po piątkowym wysłuchaniu w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie zawieszenia ustawy o Sądzie Najwyższym obie strony pozostały przy swoich stanowiskach.

– Jako strona polska, którą reprezentował Bogusław Majczyna, przedstawiliśmy swoje stanowisko. Wynika z niego jasno, że na obecnym etapie nie ma możliwości zastosowania wprost postanowienia zabezpieczającego, bo wiązałoby się to z koniecznością zmiany prawa, ze zmianą obowiązujących w Polsce ustaw. Mamy prymat Konstytucji RP, prymat naszego wewnętrznego prawa, jeśli chodzi o organizację pracy sądów i tym bardziej należałoby się wstrzymać – myślę tu o organach unijnych – z ferowaniem wyroków dotyczących środków tymczasowych i poczekać na ostateczne rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Uważamy, że nie ma pośpiechu i że należy poczekać.

 

Innego zdania wydaje się być prezes unijnego Trybunału Sprawiedliwości, belgijski sędzia Koen Lenaerts. Twierdzi, że ustawa o Sądzie Najwyższym powinna być zawieszona niejako z automatu.

– Widać różnicę zdań między oficjalnym stanowiskiem przedstawionym podczas wczorajszej rozprawy w Trybunale Sprawiedliwości w Luksemburgu, co prezentuje prezes tej instytucji Koen Lenaerts, a tym, co stara się wykazać strona polska. Mianowicie, że nie ma zagrożenia dla niezawisłości sądów w Polsce. Cokolwiek by powiedzieć, nie może postanowienie zabezpieczające sięgać tak daleko. Dzisiaj nie jesteśmy pewni, jakie będzie ostateczne, merytoryczne rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, czy podzieli on nasze stanowisko, czy też będzie ono wyglądało tak jak postanowienie zabezpieczające. Jeżeli doszłoby do tego, że Trybunał podzieli nasze racje, to zmieniając dzisiaj prawo, wywołalibyśmy nieodwracalne skutki prawne. Wobec powyższego uważamy, że należy poczekać na rozstrzygnięcie merytoryczne unijnego Trybunału i wtedy będziemy się do tego stosować.

Jak Pan zauważył, my na razie nie wiemy, jakie będzie postanowienie unijnego Trybunału, ale wygląda na to, że prezes Koen Lenaerts już wie, skoro podczas rozprawy sugeruje, jaki powinien być ten wyrok. Czy to nie jest sytuacja kuriozalna?

– To tylko pokazuje standardy obowiązujące w Unii Europejskiej. Jeżeli przed merytorycznym rozstrzygnięciem, ze strony prezesa tak ważnej instytucji jak Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, padają sugestie, z których można wywnioskować, jaki będzie ostateczny werdykt, to znaczy, ni mniej, ni więcej, że również w tym przypadku mamy do czynienia z absolutnie politycznym działaniem Trybunału Sprawiedliwości, działaniem, które pokazuje, że w Unii Europejskiej są równi i równiejsi.

Dopiero w przyszłym roku sędziowie unijnego Trybunału Sprawiedliwości zajmą się głównym pytaniem Komisji Europejskiej:  czy ustawa o Sądzie Najwyższym jest zgodna z unijnym prawem. Do tego czasu, co miesiąc aż do ogłoszenia wyroku Polska ma informować Komisję o wykonaniu zalecenia Trybunału w Luksemburgu, a za każdy dzień zwłoki są przewidziane surowe kary finansowe...

– Mamy tu do czynienia z wywieraniem presji na Polskę, na najwyższe władze w Polsce, włącznie z władzą ustawodawczą, czyli parlamentem, który musiałby zmienić obowiązującą ustawę o Sądzie Najwyższym tylko po to, żeby spełnić oczekiwania opozycji totalnej. W moim przekonaniu to jest zresztą kolejna już próba wywierania wpływu na nasze wewnętrzne sprawy. Mam nadzieję, że wyjaśnienia, jakie złożymy, dotrą do władz Komisji Europejskiej, że mimo wszystko należy poczekać do momentu merytorycznego rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a ewentualne dzienne kary finansowe, kary idące w setki tysięcy euro, które mogłyby zostać wymierzone przeciwko Polsce, o których już wcześniej mówił wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans, nie będą konieczne.

Komu to przeszkadza?

– Sprawa ma generalnie charakter precedensowy. Rozstrzygnięcie, które przesądzałoby o tym, że Polska jako pełnoprawny członek Unii Europejskiej, zgodnie zresztą z prawem traktatowym – bo przypomnę, że zastrzeżenia wynikają właśnie z prawa traktatowego, gdyż organizacja pracy sądów jest wewnętrzną sprawą każdego kraju członkowskiego – więc takie rozstrzygnięcie dzieliłoby państwa Unii na państwa pierwszej i drugiej kategorii. Tak jak wspomniałem, chociażby w Niemczech czy we Francji te kwestie są rozstrzygane i regulowane prawem wewnętrznym i nikt z zewnątrz do tego się nie wtrąca, natomiast w przypadku Polski musielibyśmy uznać prymat prawa unijnego nad prawem polskim. Na to zgody nie ma i nie będzie. Zobaczymy, czy te naciski – moim zdaniem całkowicie bezpodstawne – nadal będą na Polskę wywierane. Tak czy inaczej sprawa cały czas jest w toku i mam nadzieję, że ostateczne rozstrzygnięcie będzie dla Polski korzystne.

Jak długo może jeszcze trwać to nękanie Polski?

– Przed nami przyszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego i wiele wskazuje, że wraz z nowym rozdaniem zmienią się także władze w Brukseli. Obecnie rządzący w Unii Europejskiej – cały ten aparat brukselski i Europejska Partia Ludowa, największa formacja w europarlamencie nadająca ton polityce – za wszelką cenę chcą utrzymać swoje wpływy. Europejską Partię Ludową, do której należą też europosłowie Platformy Obywatelskiej, tworzą przede wszystkim Niemcy. Jest to głównie niemiecka chadecja, która chce utrzymać dotychczasowy kurs wobec Polski – kurs obrany za rządów Platformy i wcześniej, kiedy Polska występowała w Unii bardziej w roli klienta aniżeli partnera. Polski rząd, wcześniej pod przewodnictwem premier Beaty Szydło i obecnie premiera Mateusza Morawieckiego, prowadzi politykę podmiotową, politykę suwerenną, a to się na brukselskich salonach nie podoba. Stąd te ataki. Europa się budzi, widząc, jak wygląda polityka elit, i zaczyna wyciągać wnioski. Czekamy zatem do wiosny, do przyszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego, z nadzieją na nowe rozdanie.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl