Co będzie dalej z projektem obywatelskim „Zatrzymaj aborcję”?
– Projekt, powiedzmy to sobie wprost, został zamrożony w powołanej podkomisji. Teraz jego przyszłość formalnie znajduje się w gestii przewodniczącego podkomisji posła Grzegorza Matusiaka, który może zwołać obrady podkomisji i zająć się tym projektem. Natomiast na dziś są raczej małe szanse na to, że pan poseł to zrobi z własnej inicjatywy, nie oglądając się na względy polityczne. Przekonujemy się, że to dziś jest niestety decyzja pozamerytoryczna i tym projektem nikt się dziś faktycznie nie zajmuje. Nie jest to też kwestia organizacji pracy. Jest to związane wyłącznie z wolą polityczną i o tym należy mówić głośno.
Jakie mogą być skutki takich działań dla rządzących?
– Uważam, że to jest lekceważące wobec prawie miliona obywateli, którzy podpisali się pod inicjatywą. Co więcej, PiS w swoim programie wyborczym, który prezentowano jeszcze w 2014 r., mówiło wprost, że wraz z przejęciem władzy zostanie zniesiona przesłanka eugeniczna do aborcji – i do tej pory z tej obietnicy się nie wywiązało. To może skutkować utratą zaufania wśród tego najcenniejszego, bo twardego elektoratu, który jest bardzo ideowy i który oczekuje prostych i jasnych deklaracji, a nie kluczenia politycznego i patrzenia na słupki poparcia. To jest krótkowzroczne myślenie. Uważam, że polityka jest taką dziedziną, w której na dłuższą metę należy przede wszystkim koncentrować się na tym, ażeby robić to, co słuszne. A przecież sprawa zniesienia przesłanki eugenicznej jest jedną z podstawowych spraw, którą powinien się ten Sejm zająć, bo dotyczy kluczowego prawa każdego człowieka – prawa do życia.
Decyzja o zablokowaniu projektu „Zatrzymaj aborcję” to też prezent dla środowisk, które widzieliśmy na „czarnych marszach”.
– Przeciąganie tej sprawy tak naprawdę wzmacnia te środowiska po lewej stronie, pozwala im się konsolidować i organizować, a to nie służy na dłuższą metę temu, aby chronić prawa człowieka, w tym prawa dziecka w Polsce.
Rząd nie bał się tak protestów, gdy wprowadzał np. reformy sądownictwa…
– W ważnych sprawach zawsze znajdą się grupy, które będą protestowały. To jest absolutnie naturalne. Natomiast rolą władzy jest to, żeby czynić to, co należy czynić, i nie patrzeć na sondaże. W przypadku reformy sądownictwa nikt jakoś się na opór pewnych środowisk nie oglądał. A przecież sprawa zakazu dopuszczalności przesłanki eugenicznej jest o wiele bardziej fundamentalna.
Europoseł Ryszard Legutko wyraźnie stwierdził, że szans na rozpatrzenie projektu w tej kadencji Sejmu nie ma.
– Uważam, że jeśli ma się możliwości, czyli pełnię władzy: większość w Sejmie, większość w Senacie i prezydenta przychylnego tej sprawie, to nie ma żadnego merytorycznego i poważnego powodu, aby tę sprawę zostawiać na kolejną kadencję i mówić wyborcom: „Zaufajcie nam kolejny raz. Jeśli kolejny raz nam zaufacie, to na pewno tę sprawę załatwimy”. To niestety nie działa w ten sposób. W moim przekonaniu w tym momencie istnieje duże niebezpieczeństwo utraty wiarygodności.
Jak wyborcy mogą wywierać presję, by jednak projekt zakazujący aborcji w przypadku podejrzenia choroby lub niepełnosprawności dziecka został podjęty w polskim parlamencie?
– Mogą telefonować do biur poselskich, wysyłać listy i e-maile. Uczestniczyć w organizowanych przez grupy pro-life manifestacjach czy podpisywać petycje.
W Trybunale Konstytucyjnym leży też wniosek grupy posłów, którzy proszą sędziów o zbadanie, czy aborcyjna przesłanka eugeniczna jest zgodna z Konstytucją RP.
– Ta inicjatywa też jest na tę chwilę mocno blokowana. Trybunał, mimo że minął już rok od złożenia wniosku, do tej pory nie wyznaczył terminu rozprawy. Już kilka miesięcy temu wraz z poseł Anną Sobecką zwróciłam się do sędziów Trybunału w tej sprawie z prośbą o wyjaśnienia. Mamy w końcu do czynienia z łamaniem norm konstytucyjnych, które gwarantują każdemu człowiekowi ochronę prawną jego życia, także w okresie prenatalnym. Gwarantują one też to, że żadna grupa nie może być dyskryminowana, a dyskryminacja ze względu na stan zdrowia, jeśli chodzi o prawo do życia, jest dyskryminacją bezpośrednią. Jest ona prawnie zakazana i TK powinien takie przepisy, które łamią podstawowe normy konstytucyjne, bezzwłocznie uchylić.
Dziękuję za rozmowę.
Drogi Czytelniku,
zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

