Panie Pośle, skąd ta nagła zmiana związana z nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym?
– Przede wszystkim nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym wykonuje postanowienie zabezpieczające wydane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w którym europejski sąd nakazał, aby sędziom przeniesionym w stan spoczynku przywrócono możliwość orzekania. Przypomnę, że od początku deklarowaliśmy, że Polska będzie respektowała orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, również to kontrowersyjne postanowienie zabezpieczające. Jednocześnie cały czas podkreślaliśmy, że jego wykonanie wymaga nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. W efekcie taką nowelizację dzisiaj przedłożyliśmy do laski marszałkowskiej i jest ona rozpatrywana podczas trwającego posiedzenia Sejmu.
Co nowego wnosi przyjęty dziś projekt?
– Nowela ta zakłada przede wszystkim przywrócenie sędziów, którzy na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym, po osiągnięciu wieku 65 lat, przeszli w stan spoczynku. Tym samym zakłada stworzenie pewnej fikcji prawnej czy domniemania, że byli oni sędziami Sądu Najwyższego do momentu wejścia w życie ustawy o nowelizującej. Dalsza konsekwencja jest taka, że osoby, które pełniły funkcję w Sądzie Najwyższym, na mocy tej nowelizacji wracają do służby w tymże sądzie.
Czy to oznacza, że prof. Gersdorf wraca do pełnienia funkcji I prezes Sądu Najwyższego?
– Profesor Małgorzata Gersdorf pełni funkcję I prezesa nadal, czyli jej kadencja de facto nie została przerwana. Reszta, a więc sprawy szczegółowe, to są już kwestie techniczne związane chociażby ze sprawami płacowymi. Jest zatem rzeczą oczywistą, że sędziów w stanie spoczynku traktuje się jako sędziów, którzy – de facto – w ten stan nie przeszli. A zatem uposażenia za ten okres będą mieli dokładnie takie, jak przed 4 lipca br., a więc przed przejściem w stan spoczynku. Wiek 65 lat oczywiście zachowujemy, ale to już dla sędziów, którzy podjęli służbę w Sądzie Najwyższym po wejściu w życie ustawy. Ponadto rezygnujemy z trybu wyrażania zgody na pełnienie funkcji sędziego po osiągnięciu wieku 65 lat, a więc rezygnujemy tutaj z czynnika zewnętrznego tego procesu – Prezydenta RP, z owego art. 37 przewidującego tenże tryb, gdzie prezydent po uprzednim zwróceniu się do niego mógł przedłużać czas orzekania sędziów. Krótko mówiąc – poprzez nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym decydujemy o kwestiach personalnych, bo w pozostałym zakresie reforma oczywiście obowiązuje, działają dwie dodatkowe izby w Sądzie Najwyższym, czyli Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izba Dyscyplinarna. Wymiana kadrowa w Sądzie Najwyższym będzie następowała, ale tempo będzie wolniejsze niż miało to miejsce do tej pory. To oznacza, że będziemy czekali na osiągnięcie wieku przejścia w stan spoczynku dla tych sędziów, którzy na skutek nowelizacji ustawy teraz wracają do orzekania.
Co z nowo powołanymi sędziami do Sądu Najwyższego, czy nie będzie więcej sędziów niż stanowisk?
– To wszystko są kwestie organizacyjne. Nowo powołani sędziowie – na mocy obecnie obowiązujących przepisów ustawy – pozostają sędziami Sądu Najwyższego i tutaj żadnych zmian nie przewidujemy.
Opozycja totalna z trybuny sejmowej grzmi, że projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym nic nie wnosi w odniesieniu do postanowienia zabezpieczającego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
– To są absurdalne zarzuty. Nie ma takiej możliwości, żeby postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – w szczególności zawieszające obowiązywanie przepisów ustawy – mogło być stosowane na gruncie przepisów prawa polskiego. Czyli w naszej Konstytucji nie ma w ogóle takiej instytucji, jak zawieszenie obowiązywania ustawy – i to po pierwsze. Po drugie, nie ma nawet możliwości uchylenia postanowieniem zabezpieczającym jakiegokolwiek przepisu ustawy bez nowelizacji danej ustawy. W związku z tym w tym wypadku nie było innego wyjścia, co zresztą sygnalizowaliśmy od samego początku. Podobnie zresztą – przynajmniej na początku – mówiła opozycja, zachęcając nas do znowelizowania ustawy. I dzisiaj to robimy. Skoro ze strony rządowej padły deklaracje, że to postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu zostanie przeanalizowanie i że oczywiście będziemy te zapisy respektować, to w tej sytuacji wielkiego manewru nie było. Mogliśmy przez pewien czas sprawę przeciągać z uwagi na pracę nad rozwiązaniem legislacyjnym, ale było wiadomo, że w pewnym momencie będzie się to musiało skończyć. Termin złożenia wyjaśnień Komisji Europejskiej minął w poniedziałek i strona rządowa – jak wiadomo – te wyjaśnienia złożyła, zapewne zapowiadając w nich m.in. nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym. Osobiście nie przeceniałbym tej zmiany, bo – jak wspomniałem już wcześniej – ma ona charakter personalny, rzeczywiście doprowadza do powrotu do orzekania w Sądzie Najwyższym tych sędziów, którzy odeszli w stan spoczynku, ale w pozostałym zakresie – najbardziej istotnym, merytorycznym – reforma sądownictwa powszechnego, reforma Sądu Najwyższego, reforma Krajowej Rady Sądownictwa działa i jest przeprowadzana.
Co odpowiedziałby Pan tym, co mówią, że PiS wycofuje się z ustawy o Sądzie Najwyższym?
– Wcale się nie wycofujemy z ustawy o Sądzie Najwyższym.
Nie jest to zatem ustępstwo wobec Komisji Europejskiej i jak twierdzi opozycja totalna, że PiS znalazło się na kolanach przed organami unijnymi?
– Z całą pewnością jest to ustępstwo z naszej strony, bo inaczej nie da się ocenić faktów, które mają miejsce. Co prawda jest to ustępstwo w wyniku presji i konkretnego rozstrzygnięcia sądowego, dlatego że co by nie powiedzieć, jednak postanowienie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej postawiło nas w sytuacji, w której nie było dobrego wyjścia. Tak czy inaczej wykonujemy to postanowienie. Ktoś mówi, że to jest porażka, a ja powiem, że mimo wszystko jest to zwycięstwo koalicji rządzącej, zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy. Tym krokiem potwierdzamy coś, o czym cały czas mówimy, mianowicie, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, że szanujemy orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, że jesteśmy cały czas w dialogu z Komisją Europejską, że opozycja totalna kłamie w bezczelny sposób, twierdząc, że PiS jest za wyprowadzeniem Polski z Unii Europejskiej, czy że jest w jakikolwiek sposób negatywnie nastawione do Wspólnoty Europejskiej.

