logo
logo
zdjęcie

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr

Jednoznaczność

Piątek, 14 grudnia 2018 (13:30)

Jadąc pociągiem, czytam teksty dotyczące krytycznego stanu jednego z polskich ginekologów. Stan profesora jest bardzo poważny, tak dalece, że wszechwiedząca gazeta podała już przedwcześnie informację o jego śmierci. W każdym razie, gdy piszę te słowa, dramatyczny bohater całego zajścia żyje. Jest jednak w stanie krytycznym.

Portal, który poświęca profesorowi wiele uwagi, nie zalicza się w moim przekonaniu do szczególnie religijnych. Słowo „szczególnie” dodaję przez grzeczność. Tym bardziej zdumiewa mnie w tym portalu przywoływanie takich słów i sformułowań, jak „pacjentki modlą się o cud”. Jeszcze bardziej zdumiewa mnie w tekście artykułu taki oto fragment: „Narodziny dziecka to cud. Wielki dar od Boga. I to właśnie profesor D. jest moim Bogiem. Każdego dnia, gdy modlę się i dziękuję za dzieci, proszę Boga też o zdrowie dla niego”.

Oczywiście, jestem jak najbardziej za tym, by prosić Boga w każdej sytuacji o cud. Dla każdego człowieka. To wymóg przyzwoitości każdego katolika. Z satysfakcją przyłączę się do tej modlitwy. Także całkowicie zgadzam się z tym, by uznać dziecko za dar od Boga. Każde dziecko. Powtarzam to wielokrotnie. Z całą powagą. A ta powaga i dosłowność wskazują, że skoro jest to dar, to człowiek nie jest dawcą życia. Nie jest też jego dysponentem, nie jest panem życia. Życie jest darem. A dar ma w sobie to, że jest wolny, darmowy, bezinteresowny i nieodwołalny. Skoro Bóg daje życie i jest ono darem, to znaczy, że nie godzi się, nie wolno tego daru odwoływać, odmawiać, odrzucać. Nie godzi się takiego daru niszczyć. 

I w tym miejscu moje zadziwienie rośnie, bo… Bo profesor dość dowolnie obchodził się z darem życia. W całym artykule nie pada ani słowo o  odniesieniu profesora do pamiętnych poczynań prof. Bogdana Chazana niegodzącego się na aborcję dziecka głęboko upośledzonego. To bodaj umierający profesor szydził z tej dramatycznej historii, okazując zdjęcia głęboko zdefektowanego noworodka  jako „sukces profesora Chazana”.  To także ten sam profesor kierował kliniką, w której – wedle informacji medialnych – dokonywano rocznie około 100 aborcji.

Bardzo wyraźnie chcę zaznaczyć – nie zamierzam analizować postawy ani osądzać profesora D. Modlę się za niego i wiem, że zarówno on, jak i profesor Chazan i ja zostaniemy kiedyś osądzeni w sposób najbardziej kompetentny. 

Jeśli przywołuję całą tę historię, to po to, by zauważyć ogrom niekonsekwencji w naszym myśleniu i działaniu. Portret człowieka, który jest kreślony przy pomocy słów o narodzinach dziecka jako cudzie i darze od Boga, to zarazem portret człowieka, który bywał zwolennikiem i sprawcą aborcji. A w sprawach życia nie można być za, a nawet przeciw.  

Bóg i tylko Bóg jest Panem i Dawcą życia. A człowiek nie powinien zabawiać się w Boga, ani rodzic, ani lekarz. Warto tę prawdę przywołać w obecnym kontekście. Nie tylko ze względu na historię życia profesora. Także, a może zwłaszcza ze względu na tlący się spór o wartość życia poczętego. Nie godzi się bawić w Boga ani rodzicowi, ani lekarzowi, ani politykowi.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr

Autor jest teologiem moralistą, etykiem, wykładowcą na UAM w Poznaniu oraz w WSKSiM w Toruniu.

NaszDziennik.pl