logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Zbrodnia na narodzie

Sobota, 15 grudnia 2018 (15:01)

Aktualizacja: Piątek, 28 grudnia 2018 (11:40)

Z Andrzejem Melakiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Zbigniew Przybyłek.

 

11 grudnia w biurze Pana Posła otwarto wystawę „ORŁA WRON-A NIE POKONA’’. Będzie ona czynna w dni robocze do 19 grudnia w godz. 13.00-18.00. Co prezentuje ekspozycja?

Wystawa, której kustoszem jest Sylwia Mierzwińska, upamiętnia rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Zgromadzono na niej eksponaty dokumentające wydarzenia tamtego czasu. Pochodzą one m.in. z prywatnych zbiorów internowanej poseł Ewy Tomaszewskiej, Sylwii Mierzwińskiej, a także moich. Ekspozycja prezentuje znaczki pocztowe, wzory pieczęci, koperty, medaliony, krzyżyki wykonywane przez internowanych, koszulkę z zakładu karnego z Białołęki, skarpety wykonane przez panie internowane z Gołdapi oraz wiele wydawnictw podziemnych, tzw. bibuły i książki. Ma to oddać atmosferę tamtych czasów. Mamy również  na wystawie zdjęcia i opisy 102 udokumentowanych ofiar stanu wojennego – w tym Grzegorza Przemyka.

Z jakim zainteresowaniem spotkała się ekspozycja?

Zainteresowanie jest duże. Wystawę odwiedzają osoby zarówno młodsze, jak i starsze. Ożywają wspomnienia. Przypominanie o tamtych wydarzeniach jest naszym obowiązkiem.

Jakie były Pana losy w stanie wojennym?

Zdołałem uniknąć internowania. Byłem poszukiwany listem gończym, ale uciekłem. Do czasu zniesienia stanu wojennego byłem na wolności. Pracowałem jako taksówkarz.

Jak Pan ocenia decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 roku?

Była to zbrodnia dokonana na polskim narodzie. Spowodowała ona ogromne straty; zduszono entuzjazm, który wybuchł w okresie festiwalu ”Solidarności„. Władza wszelkimi środkami starała się go zdławić. Generał Jaruzelski, wprowadzając na rozkaz Moskwy stan wojenny, wyrządził Polsce wielką krzywdę. Cofnął, według mnie, polską gospodarkę co najmniej o 10 lat, zmusił do wyjazdu najbardziej mobilnych i zdolnych ludzi. Doszło do upływu krwi, co ciągle jeszcze odczuwamy. Nie możemy się z tym pogodzić i zapomnieć o tych, którzy ginęli i walczyli o wolną Polskę. Pamięć o nich musi być utrwalona i przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Jak Pan oceni sytuację ofiar stanu wojennego w Polsce po 1989 roku?

Uważam ją za tragiczną. Osoby te ze zniszczonym zdrowiem i często bardzo niskimi pensjami lub emeryturami, zmuszone wybierać między tym, czy kupić leki, jedzenie, czy zapłacić za mieszkanie, patrzyły na luksusy swoich oprawców. Te krzywdy nie zostały naprawione. Przyznane zasiłki tego nie rekompensują. Uważam, że odebranie wysokich emerytur w ramach dezubekizacji to za mało, gdyż  minimalna emerytura jest nadal dużo niższa niż świadczenia, które otrzymują oprawcy.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Zbigniew Przybyłek

NaszDziennik.pl