logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

„Nasz Dziennik” ważny dla katolików

Niedziela, 16 grudnia 2018 (17:24)

ROZMOWA z prof. Zbigniewem Jacyną-Onyszkiewiczem

Dlaczego zdecydował się Pan na zakup prenumeraty „Naszego Dziennika”?

– Jestem czytelnikiem „Naszego Dziennika” od samego początku. To już prawie 21 lat. Dla mnie, ale też dla środowisk narodowych i katolickich, pojawienie się tego tytułu na polskim rynku prasy było wielką niespodzianką. W tamtym czasie w wielu kręgach, także kościelnych, uważano, że dziennik katolicki nie ma żadnych szans. To była opinia niemal powszechna. Na każdym kroku powtarzano, że jest to rzecz, której nie da się zrealizować. Dlatego to była dla mnie wielka radość, że ten dziennik się pojawił i że utrzymał się na rynku. Początki były trudne. Ale wszystko, co dobre i piękne, rodzi się w bólach. Ja patrzę na „Nasz Dziennik” także z innej perspektywy.

Jakiej?

– Nie tylko jestem czytelnikiem, ale też współpracownikiem „Naszego Dziennika”. W odległych czasach – parę dobrych lat temu – w Poznaniu powstała grupa katolickich profesorów, którzy wyrażali swoje opinie na aktualne tematy społeczne i polityczne. To był unikalny głos w skali całego kraju. „Nasz Dziennik” opublikował bardzo dużo naszych opinii. Jesteśmy bardzo wdzięczni zespołowi redakcyjnemu, że pozwolił nam na to, że nasz głos mógł dotrzeć do tysięcy polskich domów. „Nasz Dziennik” zapraszał mnie też do tego, żebym pisał artykuły, które później zostały opublikowane na jego łamach. Dotyczyły one ciekawych zagadnień naukowych. Jestem więc bardzo mocno związany z „Naszym Dziennikiem”.

Coraz ważniejszą rolę odgrywają współcześnie internet i telewizja. Gazeta może z nimi konkurować?

– Chodzi o pewną renomę. „Nasz Dziennik” ma swoją pozycję na rynku prasy. Nie mam wątpliwości, że treści w nim podawane są zawsze zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego. Wiele mediów, które twierdzą, że odwołują się do wartości katolickich, w swoich tekstach podważa naukę Kościoła. Niejednokrotnie spotkałem się z opiniami tzw. znawców, którzy twierdzili, że są wierzącymi członkami Kościoła, a podważali sens dokumentów papieskich czy listów pasterskich księży biskupów. To jest wielkie zagrożenie obecnych czasów. „Nasz Dziennik” ma jasno wytyczoną linię. Jest to wierność Bogu, Kościołowi i Polsce. Gdy sięgam po tę gazetę, to wiem, że artykuły, które przeczytam, ubogacą mnie i nie wprowadzą zamieszania do mojego ducha. To wyróżnia „Nasz Dziennik” spośród wszelkiego rodzaju mediów w naszym kraju.

Teraz liczy się to, żeby informacja została przekazana jak najszybciej. Gazeta jest w tej materii ograniczona.

– Oczywiście można chwycić za tablet czy komputer, ale osoby, które cenią sobie czytanie, preferują tradycyjne formy. Osoby, które uwielbiają książki, chętniej sięgną po te, które są w postaci materialnej, a nie cyfrowej. U mnie tak samo jest z prasą. Cenię czytanie tradycyjnych gazet. Choćby przez to, że można je dotknąć. Papier ma też swój zapach. To jest ta ogromna przewaga, którą ma zwyczajowa prasa nad wersją cyfrową czy portalami informacyjnymi. A co do komputera, to odgrywa on dużą rolę w moim życiu. Często na nim pracuję. Ale gdy mam czytać książki czy gazety, to wolę papier.

Które tematy poruszane przez „Nasz Dziennik” są dla Pana szczególnie ważne?

– To, co w mojej ocenie wyróżnia „Nasz Dziennik”, to to, że publikuje on homilie wybitnych polskich biskupów. Szukam w nim także informacji o życiu Kościoła w Polsce i na świecie. Wiemy, że Kościół w obecnych czasach jest silnie atakowany i przeżywa trudności. A teksty w „Naszym Dzienniku” dokładnie i szczegółowo punktują wszystkie niebezpieczeństwa, które grożą chrześcijaństwu. Podobają mi się też te artykuły, które odnoszą się do polityki bezpieczeństwa. Z wielką ochotą czytam wywiady z polskimi i zagranicznymi ekspertami. W obecnych czasach są to zagadnienia bardzo ciekawe. Zgłębianie wiedzy o świecie – w kontekście bezpieczeństwa – jest to konieczny element do tego, żeby lepiej rozumieć politykę międzynarodową. To jest niezwykle ważna gazeta dla środowisk katolickich.

Rodzina i przyjaciele Pana Profesora również sięgają po „Nasz Dziennik”?

– Wykupiłem prenumeratę „Naszego Dziennika” z myślą o sobie i o żonie. Jest to też jej ulubiona gazeta. Także wielu moich znajomych sięga po ten tytuł. Trudno się dziwić. Przez 21 lat „Nasz Dziennik” wrósł w społeczeństwo. Ukształtował setki tysięcy Polaków. To wielki powód do dumy, że jesteśmy częścią tej wspaniałej historii.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

Nasz Dziennik