logo
logo

Nauka

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Lista monopolistów

Czwartek, 20 grudnia 2018 (03:19)

Ministerstwo chce decydować, która książka jest naukowa

Jeszcze w tym tygodniu specjalny zespół powołany przez wicepremiera, ministra nauki Jarosława Gowina ma zakończyć prace nad listą wydawnictw, w których polscy naukowcy będą mogli publikować swoje książki. Prace wydrukowane przez inne podmioty, bez względu na zawartość, nie będą uznane oficjalnie za naukowe.

– O naukowości książki będzie decydować nie tyle jej treść, co miejsce, gdzie została wydana. Lista ministerialna będzie listą monopolistów. Decyzja o dopuszczeniu do druku książki młodego autora przez zatwierdzone wydawnictwo będzie przesądzała o jego dalszej karierze – alarmuje historyk prof. Grzegorz Kucharczyk w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. – Rady wydawnicze zamienią się w sądy kapturowe – ocenia.

Resortowy spis będzie zawierał wydawnictwa polskie i zagraniczne. Wybrańcy zyskają gigantyczną przewagę nad wszystkimi innymi, spore pieniądze i pozycję pozwalającą na arbitralny dobór autorów. Podmioty te zostaną też zapewne przeciążone propozycjami druku. Jeśli z jakichś powodów autor, tematyka lub rezultaty badań nie będą odpowiadały żadnemu z uprzywilejowanych wydawnictw, całe starania, recenzje, przypisy i źródła nie będą miały znaczenia.

Nowe zasady zawarte są w rozporządzeniu ministra nauki i szkolnictwa wyższego, które weszło w życie w listopadzie. Lista zatwierdzona przez Gowina ma zostać opublikowana w styczniu. Trudno zrozumieć, w jaki sposób pomysły resortu wpisują się w zapowiadane cele reformy nauki w Polsce (tzw. Konstytucja dla Nauki). Na pewno mogą zaszkodzić mniejszym ośrodkom, wbrew zapowiedzi „zrównoważenia” wsparcia dla uczelni w różnych częściach kraju. Przeczą też deklaracjom, iż polska nauka będzie odchodzić od „punk-tozy”. Bo ten system stawia punkty ponad wszystko.

Za książkę opublikowaną we właściwym miejscu będzie można dostać 80 lub 200 punktów, a inne pozycje, choćby stanowiły przełomowe osiągnięcia, nie będą w ogóle brane pod uwagę przy ocenie naukowca i jego uczelni.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik