logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Reforma to tylko pretekst

Czwartek, 20 grudnia 2018 (23:45)

Z Markiem Astem, posłem PiS, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, tym samym sędziowie przeniesieni w stan spoczynku już oficjalnie mogą wrócić do pracy i orzekania. Czy kierunek reform wymiaru sprawiedliwości oczekiwany przez Polaków w dalszym ciągu obowiązuje?

– Tak, kierunek reform wymiaru sprawiedliwości w dalszym ciągu obowiązuje i zasadnicze założenia reformy sądownictwa, do których się zobowiązaliśmy, cały czas są wdrażane. Zarówno ustawa o ustroju sądów powszechnych, jak i ustawa o Sądzie Najwyższym przecież obowiązuje w zakresie Izby Dyscyplinarnej, w zakresie skargi nadzwyczajnej i to wszystko pozostaje. Podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o reformę Krajowej Rady Sądownictwa. Oczywiście mamy sytuację, w której parlament wykonał krok do tyłu związany z przywróceniem do orzekania, do pracy sędziów Sądu Najwyższego, którzy na mocy dotychczasowych przepisów przeszli w stan spoczynku po osiągnięciu 65. roku życia, ale skoro zobowiązaliśmy się do wykonywania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, to postanowienie zabezpieczające – jakkolwiek byłoby nieprzystające do polskiego porządku prawnego – zadeklarowaliśmy, że je wykonamy.

Jednak przynajmniej część elektoratu PiS nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy…

– Oczywiście, szanujemy i liczymy się z głosem Polaków, bo to w ich imieniu i z ich woli sprawujemy w Polsce władzę, ale postanowienie, o którym wspomniałem, zobowiązywało Polskę do podjęcia działań, które na czas do wydania ostatecznego orzeczenia Trybunału w Luksemburgu przywróci poprzedni stan w zakresie sędziów, którzy przeszli w stan spoczynku. Jednak od początku wskazywaliśmy, że nie ma możliwości, żeby w oparciu tylko o postanowienie zabezpieczające ci sędziowie mogli powrócić do pracy, a mimo wszystko, niejako łamiąc polskie prawo i Konstytucję RP, sędziowie do pracy wrócili, i to nim znowelizowana ustawa zmieniająca przepisy o Sądzie Najwyższym została podpisana przez prezydenta i zanim weszła w życie. Ale to jest zupełnie inna sprawa, która pokazuje, że „nadzwyczajna kasta” ma się za coś więcej, że czuje się ponad prawem. Natomiast ten nasz krok w tył to jest kolejny gest pod adresem – tym razem Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, ale generalnie pod adresem Komisji Europejskiej. Chcemy w ten sposób pokazać, że nie jesteśmy z góry na nie, ale że jesteśmy gotowi i otwarci na dialog. Jednocześnie chcemy uspokoić nasz elektorat, że kwestie personalne są, owszem, bardzo ważne, bo to ludzie przeprowadzają każdą reformę, każdą ustawę, ale nie są to sprawy najistotniejsze.

A co jest najważniejsze?

– Najistotniejsze są kwestie merytoryczne, które są zawarte w ustawach o sądownictwie powszechnym, o Krajowej Radzie Sądownictwa czy o Sądzie Najwyższym i te reformy pozostają i nadal będą realizowane.

Zanim prezydent Andrzej Duda ogłosił swoją decyzję, w Luksemburgu odbyło się posiedzenie sędziów Trybunału Sprawiedliwości, którzy podtrzymali swoją decyzję o zawieszeniu przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym do wydania ostatecznego orzeczenia. Czy chodziło o presję…?

– Trudno to zrozumieć, tym bardziej że nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym przyjął Sejm RP, co więcej, w kształcie zgodnym z postanowieniem zabezpieczającym. Ze strony prezydenta Andrzeja Dudy też była deklaracja, że dokładnie przeanalizuje ustawę, którą uchwalił parlament, co więcej, nie było żadnej oznaki, że prezydent nie zamierza tej noweli podpisywać. I tak też uczynił w konstytucyjnym terminie. Zresztą dzisiaj – podczas dorocznego podsumowania działalności Trybunału Konstytucyjnego – prezydent Duda w trakcie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów wyjaśnił motywy swojej decyzji związanej z podpisaniem ustawy. Wskazywał też, że jednak obowiązuje prymat prawa polskiego w zakresie ustroju sądownictwa powszechnego oraz w kwestii przechodzenia w stan spoczynku i określania wieku emerytalnego sędziów i w tym zakresie nic się nie zmienia. Jednocześnie prezydent podkreślił, że w zaistniałej sytuacji możemy się z postanowieniem zabezpieczającym nie zgadzać, ale skoro się zobowiązaliśmy w umowie traktatowej do przestrzegania postanowień i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, to również i to wykonujemy. Zarazem prezydent bardzo krytycznie podszedł do postawy sędziów Sądu Najwyższego, którzy niejako wyprzedzając działania państwa polskiego, parlamentu RP, uznali postanowienie zabezpieczające unijnego Trybunału za wystarczającą podstawę do podjęcia na nowo działań w Sądzie Najwyższym.

Komisja Europejska złagodzi ton wypowiedzi w kontekście praworządności w Polsce?

– Komisja Europejska, komisarze unijni przede wszystkim powinni się zebrać i zastanowić nad tym, co się dzieje na ulicach Francji i w jaki sposób były tam łamane prawa i wolności obywatelskie, prawa człowieka w trakcie protestów ruchu „żółtych kamizelek”. Warto, żeby Komisja przedyskutowała brutalność francuskich służb i policji, co wszyscy sami mogliśmy śledzić za pośrednictwem relacji medialnych. Dobrze, żeby komisarze porozmawiali o zagrożeniach płynących ze strony terroryzmu islamskiego – to oczywiście w związku z kolejnym zamachem terrorystycznym w Strasburgu, gdzie wśród ofiar śmiertelnych jest także Polak. To wszystko są zdecydowanie ważniejsze problemy niż domniemania, podejrzenia co do rzekomego łamania praworządności w Polsce. Przecież Polacy doskonale wiedzą, że u nas żadnego zagrożenia dla praworządności nie ma, a kwestie podnoszone przez rzekomo zatroskane o los Polaków unijne elity to jedynie temat zastępczy. Dzięki temu Bruksela nie musi zajmować się tymi sprawami, które doprowadziły do głębokiego kryzysu Unii Europejskiej. Wystarczy tylko wspomnieć brexit i trudną sytuację premier Theresy May, która forsowała umowę o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i nie udało się jej póki co zdobyć większości w brytyjskiej Izbie Gmin. W ten sposób Unia ma kolejny twardy orzech do zgryzienia, natomiast dyskutuje nad wyimaginowanymi problemami Polski, nad kwestią, która – po pierwsze – z naszej strony została wyjaśniona i załatwiona. Chodzi o to, że nawet w tych sprawach, w których Komisja Europejska nie miała racji, ustąpiliśmy, aby pokazać, że jednak jesteśmy członkiem Wspólnoty Europejskiej, że szanujemy rozstrzygnięcia unijnego Trybunału Sprawiedliwości, że chcemy rozmawiać i cały czas prowadzimy dialog.

Co z tego, skoro kwestie dotyczące ataków na Polskę mają podtekst polityczny…

– Tak rzeczywiście jest i tutaj komisarze unijni reprezentują określone opcje polityczne, które dzisiaj mają przewagę w Parlamencie Europejskim i one sprzyjają totalnej opozycji w Polsce i tak naprawdę presja, która jest wywierana na Polskę i demokratycznie wybrany rząd, na prezydenta RP, na parlament zmierza tylko i wyłącznie w jednym kierunku, aby w końcu doprowadzić do zmiany władzy w Polsce. Reforma wymiaru sprawiedliwości jest tylko pretekstem, bo rząd Zjednoczonej Prawicy, rząd dobrej zmiany przeprowadza bardzo szeroko idące reformy, które są nie w smak zarówno totalnej opozycji, jak i Komisji Europejskiej. I tutaj jest zupełnie inne spojrzenie na państwo, które przestaje być państwem teoretycznym, jak to miało miejsce za rządów koalicji PO-PSL, jest też odmienne spojrzenie na społeczeństwo, które dzisiaj naprawdę staje się społeczeństwem obywatelskim. Jednocześnie cały czas trwa szerokie wyrównywanie szans, a elementem tego planu jest polityka socjalna, prospołeczna rządu Zjednoczonej Prawicy i oczywiście te niepodległościowa polityka gospodarcza, która przynosi efekty. Polska w tej chwili jest niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, jesteśmy liderem, jeśli chodzi o niski poziom bezrobocia. Jednym słowem, Polska wstaje z kolan, co się nie podoba unijnym decydentom.

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl