Hannie Gronkiewicz-Waltz będzie trudniej unikać przesłuchania przez badającą warszawską reprywatyzację komisję weryfikacyjną. Jako była prezydent Warszawy jest już osobą prywatną. Do tej pory unikała stawiennictwa nie tylko na podstawie argumentu, że komisję weryfikacyjną uznaje za „niekonstytucyjną” czy przesyłając usprawiedliwienia, ale również miała wątpliwości, czy występuje w charakterze strony, czy też świadka.
Członek komisji weryfikacyjnej Jan Mosiński (PiS) w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” zwraca uwagę, że wraz z opuszczeniem przez Hannę Gronkiewicz-Waltz urzędu prezydenta Warszawy nie będzie już mogła wykorzystywać tych kruczków prawnych, które pozwalały jej do tej pory uchylać się od stawiennictwa.
Podczas ostatniego niejawnego posiedzenia komisja zdecydowała już o ponownym wezwaniu Gronkiewicz-Waltz. Jednak najwcześniej mogłoby to nastąpić pod koniec lutego. – Pani prezydent dysponuje wiedzą w zakresie, który nas interesuje. Jakub R., były wiceszef Biura Gospodarki Nieruchomościami (BGN), był wielokrotnie referentem na posiedzeniach zespołu koordynującego, będącego ciałem doradczym pani prezydent, gdzie referował sprawy związane z reprywatyzacją – zaznacza Mosiński. Nasz rozmówca stwierdza jednak, że to nie Hanna Gronkiewicz-Waltz jest najważniejszym świadkiem. Jak zapowiada, wcześniej komisja weryfikacyjna chce przesłuchać osoby, które w związku z warszawską reprywatyzacją mają postawione zarzuty, m.in. Jakuba R., jego matkę – urzędniczkę Alinę D., a także nazywanego „rekinem reprywatyzacji” mecenasa Roberta N.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

