logo
logo

Zdrowie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Cięcia na oddziałach

Środa, 9 stycznia 2019 (02:48)

Szpitale likwidują łóżka dla chorych. Tłumaczą to nowymi normami zatrudnienia.

Z całego kraju napływają niepokojące doniesienia. Po wprowadzeniu nowych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych realizuje się czarny scenariusz, przed którym ostrzegali dyrektorzy szpitali powiatowych.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Częstochowie zlikwidował właśnie 102 łóżka na 21 oddziałach. – Nasz szpital jest ogromną placówką, powstałą kiedyś z połączenia trzech szpitali. Obsługuje cały region. Likwidacja stu łóżek oznacza więc zniesienie zaledwie kilku łóżek na jeden oddział – informuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Anna Ginał, rzecznik prasowy placówki. – Nie zaburza to codziennej pracy szpitala. Nie ma też żadnego zagrożenia dla pacjentów, mogą oni czuć się bezpieczni. Nie ma sytuacji, by z tego powodu jakiś pacjent nie został przyjęty, zoperowany czy nie została mu udzielona jakakolwiek inna pomoc – zapewnia. – Oczywiście, nie jest to rozwiązanie idealne – to efekt takich, a nie innych przepisów – przyznaje rzecznik. Nowe normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych w lecznictwie szpitalnym weszły w życie z początkiem roku na mocy znowelizowanego rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego.

Zmiany wypracowano w wyniku porozumienia z 9 lipca ub.r. zawartego między Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych a ministrem zdrowia i prezesem NFZ. Ich celem było polepszenie warunków pracy pielęgniarek i położnych oraz poprawa bezpieczeństwa pacjentów. W myśl nowych przepisów wskaźniki zatrudnienia wynoszą obecnie 0,6 pielęgniarki na łóżko dla oddziałów o profilu zachowawczym i 0,7 dla oddziałów o profilu zabiegowym. Od 1 lipca br. wejdą w życie również nowe normy dla pediatrii – odpowiednio 0,8 i 0,9. Część szpitali zmuszona jest do radykalnych działań ze względu na trudności ze znalezieniem odpowiedniej liczby pracowników. Oznacza to dla nich także dodatkowe koszty. W efekcie zmniejsza się liczba łóżek dla chorych.

Jeszcze przed wejściem w życie tych zasad dyrektorzy szpitali powiatowych podnosili w liście otwartym do ministra Łukasza Szumowskiego, że respektowanie nowych norm oznacza konieczność zatrudnienia dodatkowego personelu lub redukcję liczby łóżek. Argumentowali, że na angaż większej liczby pielęgniarek szpitale potrzebują dodatkowych pieniędzy, z kolei zmniejszenie liczby miejsc może być groźne dla zdrowia i życia pacjentów.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik