logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Polska nie może pozostać bierna

Czwartek, 10 stycznia 2019 (23:19)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Polsce gościł wicepremier i szef włoskiego MSW Matteo Salvini. Jakie znaczenie ma ta wizyta?

– W Europie, przed wyborami do europarlamentu, tworzą się różne bloki, m.in. Francja i Niemcy próbują tworzyć pewien blok polityczny, który jest nakierowany na budowanie superpaństwa europejskiego. W istocie dzieje się to kosztem krajów słabszych, czego doświadczają zarówno Polska, Włochy, jak i Węgry. Widzimy, jaka jest presja Brukseli w różnych kwestiach, które są elementem suwerennej polityki tych państw, w związku z czym Włosi – przypomnijmy współzałożyciel Wspólnoty Europejskiej poddany tej presji np. w kontekście budżetu – próbują zawiązać pewną koalicję po to, ażeby przeforsować inny model funkcjonowania Unii Europejskiej, bardziej klasyczny, bardziej pierwotny. I Polska w tej układance jest ważnym partnerem.

Co łączy dziś wiodące w obu krajach partie: PiS i Ligę?

– Podczas konferencji minister Joachim Brudziński wspomniał, że oba państwa łączy podobne spojrzenie na kwestie dotyczące ograniczenia nielegalnej migracji – zwłaszcza że Polska na wschodzie, a Włochy na południu są krajami zewnętrznymi Unii Europejskiej i to na naszych państwach spoczywa troska o bezpieczeństwo granic Wspólnoty. Nie dziwi więc fakt, że oba kraje zabiegają o wzmocnienie granic zewnętrznych Unii, wychodzą też z założenia, że owszem, należy pomagać zagrożonym konfliktami zbrojnymi mieszkańcom Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu, ale pomoc taka powinna być ukierunkowana i odbywać się w państwach ich pochodzenia. Zresztą w przypadku Polski takie działania są podejmowane już od dawna. W podobnym tonie wypowiedział się także wicepremier Matteo Salvini, który stwierdził, że włoski rząd nigdy nie zgodzi się na przyjmowanie nowych imigrantów. Podkreślił również, że Polskę i Włochy łączą wspólne wartości, m.in. spojrzenie na rodzinę. Tych punktów stycznych między naszymi krajami jest zatem wiele.

W obliczu brexitu i osłabienia Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów PiS także szuka swojego miejsca w Parlamencie Europejskim?

– Oczywiste, że jeśli w Unii Europejskiej nie będzie Wielkiej Brytanii, to trzeba znaleźć nowego partnera. Chadecy, a więc partie wchodzące w skład Europejskiej Partii Ludowej, nie są partnerem dla PiS z uwagi chociażby na fakt, że członkiem tej formacji jest Platforma Obywatelska, w związku z czym logiczne będzie stworzenie nowego bloku. Ponieważ ruchy narodowe w Europie są coraz mocniejsze,  mamy do czynienia z próbą tworzenia nowego układu, który obowiązywałby po majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Na ile realne jest stworzenie sojuszu konserwatywnych partii europejskich o narodowym charakterze sceptycznych wobec działań Brukseli?

– Taka frakcja z pewnością może powstać, tylko jest pytanie: na ile będzie ona silna? A to zależeć będzie już od wyników wyborów do europarlamentu. To pokazuje dużą wagę zbliżających się wyborów, widać też, że towarzysząca temu kampania będzie skupiona na tym, jaki ma być model Europy i jaką rolę będą w niej odgrywać państwa narodowe. O ile układ niemiecko-francuski idzie w kierunku superpaństwa, to nawet w Berlinie czy w Paryżu są alternatywne siły, które – jak Alternatywa dla Niemiec (AfD) czy Front Narodowy Marine Le Pen – mają inny punkt widzenia i w tym sensie wszystko jest możliwe. Europa jest w momencie przesilenia, dlatego można oczekiwać, że majowe eurowybory pokażą, jaka jest proporcja sił.    

Czy Polska mimo wszystko powinna wchodzić w centrum tego tworzącego się nowego nurtu i aktywnie brać w nim udział, czy może powinniśmy zachować pewną rezerwę?

– Polska nie bardzo ma wyjście. Przypomnę tylko, że wszelkie próby porozumienia się z Komisją Europejską – nawet ustępstwa, podejmowane próby dialogu spotykały się z bardzo ostrym odporem, czy to ze strony wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, czy jego brukselskich kolegów. Próby doprowadzenia za wszelką cenę do zmiany rządu w Polsce były tak ostentacyjne, że w tej sytuacji na dobrą sprawę nie mamy możliwości wielkiego ruchu, bo jeśli obecny układ sił w Unii Europejskiej, w Brukseli się utrzyma, to będą dalsze dążenia, aby kosztem suwerenności m.in. Polski, kosztem naszych interesów, ale także interesów innych państw stworzyć byt ponadnarodowy, który w istocie nie ma żadnej przyszłości. Takie jest moje zdanie.

Opozycja totalna krytycznie ocenia wizytę wicepremiera Włoch, wietrzy spisek i oskarża PiS o strategię polexitu, twierdząc, że Salvini dąży do rozmontowania Unii, a Kaczyński, podejmując dyskusję, czyni krok w kierunku dezintegracji europejskiej…

– Platforma wykorzystuje wizytę wicepremiera Włoch w Polsce, strasząc Polaków – zresztą nie po raz pierwszy – rzekomym polexitem. Jedyną alternatywą byłaby w tym momencie bierność, a bierność w polityce bardzo często prowadzi do anihilacji. Bierność bardzo często oznacza postawienie się poza nawias i de facto bycie poza istotną grą. Jaką zatem alternatywę wskazuje Grzegorz Schetyna i cała totalna opozycja? Chodzi o to, żeby wpisać się w kontekst działań Angeli Merkel czy Emmanuela Macrona, który wprost i na różne sposoby atakuje polski rząd i państwo polskie. Przecież argumentacja Platformy jest absurdalna, tym bardziej że nikt z opcji rządzącej nie mówi o polexicie, tylko wyraźnie jest mowa o realnej obronie polskich, narodowych interesów. 

 Dziękuję za rozmowę.         

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl