logo
logo

Polityka

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kościół na celowniku

Piątek, 11 stycznia 2019 (02:54)

Lewicowy „rozdział Kościoła od państwa” to powrót do komunistycznej wizji prawa wsparty mową nienawiści.

Środowiska liberalno-lewicowe chcą przemieniać polską rzeczywistość społeczną i polityczną na ateistyczny świat bez wartości, co nazywają „cywilizowaniem” relacji Kościoła i państwa.

– Czyżby chodziło o powrót do wyjątkowo niecywilizowanych relacji dwustronnych państwa i Kościoła z lat 1945- -1989, kiedy to Kościół pozostawał niemal w całkowitej zależności od państwa? Czy rzeczywiście to, że regulacja tych relacji była jednostronna (dyktat państwa), oznaczało, iż były one cywilizowane? – pyta w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. Wojciech Góralski, kanonista z UKSW. Przypomina, że obecne regulacje kierują się powszechnie uznawaną zasadą „niezależności i autonomii”, odrzucając tym samym zarówno model państwa wyznaniowego, jak i państwa dominującego nad Kościołem.

– Rozdział Kościoła od państwa od strony rzeczowej jest sprawą absurdalną – zauważa z kolei w rozmowie z nami historyk prof. Mieczysław Ryba. – Rozdział w tym znaczeniu, że duchowieństwo nie bierze czynnego udziału w życiu urzędowo- politycznym, funkcjonuje obecnie w Polsce. Rozdział wznaczeniu konfrontacyjnym, podkreślający brak punktów stycznych pomiędzy Kościołem a państwem, jest niedorzecznością – wskazuje.

Na celowniku lewicy znalazły się przede wszystkim lekcje religii w szkole. Jako argumenty przemawiające za usunięciem religii ze szkół pojawiają się oskarżenia o ich konfesyjność, brak niezbędnych podstaw rozumowych, aintelektualność i brak korzyści dla rozwoju uczniów. Nikt nie ucieka się do argumentów, poprzestając na hasłach, które mają zagłuszyć stronę przeciwną mową nienawiści.

Przemysławowi Czarnkowi, wojewodzie lubelskiemu, gdy sprzeciwił się organizacji marszu równości w Lublinie, zarzucono mowę nienawiści. – Mówiłem prawdę obiektywną, potwierdzoną, używając słownictwa, które jest zapisane w słowniku języka polskiego. Tymczasem to środowiska antychrześcijańskie używają słów nienawiści – akcentuje.

Jak zauważa, pojawia się u nas nietolerancja ze strony chrystofobicznie nastawionych środowisk lewackich. Jeśli je krytykujemy, jesteśmy nazywani homofobami, ludźmi szerzącymi mowę nienawiści. Jeśli oni pozwalają sobie na nieprawdę i tendencyjną narrację w stosunku do Kościoła katolickiego i do chrześcijan, to oczywiście ma się to mieścić w wolności wypowiedzi – komentuje wojewoda lubelski.

Prowokowanie do dyskusji na temat „rozdziału Kościoła od państwa” stanowi ruch polityczny mający przynieść doraźny skutek, jakim jest wyróżnienie się na aktualnej scenie politycznej. – Mówienie o rozdziale Kościoła od państwa w kontekście gry politycznej jest próbą wyróżnienia się w obozie totalnej opozycji – wskazuje prof. Mieczysław Ryba.

Profesor Wiesław Wysocki, historyk z UKSW, przypomina, że to okupacja sowiecka przyniosła radykalne przeciwstawianie sobie Kościoła i państwa. Współczesna lewica odwołuje się w swoich celach politycznych i języku, jakim się posługuje, do czasów komunistycznego reżimu.

– Kościół traktowano wtedy jako organizację ideologiczną i wrogą wobec komunizmu. Po transformacji podjęto próbę porozumienia się i stworzono model współpracy oparty na autonomii, który zapewnił integralny rozdział tych instytucji. Konkordat podkreśla autonomię, która wydaje się wygodna dla obu stron, i tak powinno w chwili bieżącej pozostać – wskazuje historyk z UKSW.

Jednym ze sztandarowych postulatów lewicy jest pozbawienie finansowania z budżetu państwa lekcji religii. – Religia w szkołach jest obecna dzięki konkordatowi. Jest to umowa międzynarodowa wiążąca państwo polskie. Usunięcie religii ze szkół domagałoby się rozwiązania tej umowy. Widzimy tu podwójne standardy w patrzeniu na relacje międzynarodowe – odnosi się do pomysłu prof. Mieczysław Ryba.

Polska doświadczyła wielu relacji pomiędzy państwem a Kościołem. – Przypomnijmy II RP, w której, pomimo że nie brakowało sporów pomiędzy stroną państwową i kościelną, ówczesne dyskusje naznaczone były jednak wzajemnym szacunkiem – mówi prof. Wiesław Wysocki. Podkreśla, że w okresie międzywojennym uznawano wyjątkową rolę, jaką Kościół katolicki odegrał w kształtowaniu polskiej tożsamości, traktowano go poważnie i uznawano jego doniosłą rolę, którą pełni w społeczeństwie.

– Państwo polskie zbudowane jest na dwóch bastionach. Pierwszy stanowi etos chrześcijański, drugi natomiast przywiązanie do wolności – wyjaśnia prof. Wysocki. – One się do tego stopnia sprzęgły, że nie można ich rozdzielać, a gdy się to zrobi, Polska przestanie być Polską. Lewica prowadzi nas do zatracenia naszej tożsamości. Jeśli to się uda, społeczeństwo będzie podatne na wszelkie manipulacje, którymi lewica z chęcią się posłuży – konkluduje.

Krzysztof GajkowskiWspółpraca Małgorzata Bochenek

Nasz Dziennik