logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Unijną scenę trzeba przemeblować

Piątek, 11 stycznia 2019 (22:46)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak skomentuje Pan wizytę wicepremiera Włoch Matteo Salviniego w Polsce?

– To była robocza wizyta wicepremiera Włoch. Spotkania miały charakter konsultacyjny i były związane z naszym członkostwem w Unii Europejskiej. Rozmowa z prezesem Jarosławem Kaczyńskim dotyczyła zapewne możliwości wspólnego zajmowania stanowiska na forum unijnym w sprawach ważnych dla Polski i dla Włoch. Z całą pewnością jest to też krok w kierunku poszukiwania sojuszników na wypadek stosowania wobec Polski w sposób zupełnie bezpodstawny art. 7 unijnego traktatu. Jak widać, nie ma tu nic z tych rzeczy, które opowiada totalna opozycja, przekazując w mediach niestworzone historie i zarzucając nam, że spotykamy się z politykiem, który ma odrębne od nas zdanie na temat czy to Władimira Putina, czy w innych kwestiach. Przypomnę, że Matteo Salvini to polityk, z którym spotykali się także inni przywódcy państw Unii i jakoś nikt nie widział w tym niczego złego. Bardzo ściśle współpracujemy – jak wiadomo – także z premierem Węgier Viktorem Orbánem, który też widzi swoje polityczne interesy w Rosji i prowadzi rozmowy z Putinem. To pokazuje, że każdy kraj ma swoje interesy i prowadzi swoją własną politykę, natomiast jako Polska musimy szukać sojuszników w Europie wśród mocnych krajów, bo to leży w naszym interesie. Wicepremier Salvini jest przedstawicielem rządu włoskiego i bardzo dobrze, że doszło do tego spotkania, do tej wizyty.

Wspomniana przez Pana opozycja krytykuje wizytę Salviniego w Warszawie, a Sławomir Nitras stwierdził nawet, że na Nowogrodzkiej zawarto pakt zmierzający do tego, aby przemodelować Europę…

– Poseł Platformy posunął się nawet jeszcze dalej w swoich porównaniach, które kompromitują przede wszystkim jego samego. Oczywiście nie jest w smak opozycji totalnej, że w obliczu wyborów do Parlamentu Europejskiego buduje się mocna koalicja, która z całą pewnością będzie się liczyła w trakcie majowych wyborów i która – mam nadzieję – odsunie obecnie rządzących Unią Europejską od wpływów na wydarzenia na europejskiej scenie. Platforma z przybudówkami doskonale widzi to zagrożenie i stąd cała ta panika i słowa wypowiadane przez posła Sławomira Nitrasa.

Jeśli przeanalizować działania czy gesty, to rzeczywiście widać pewne relacje Matteo Salviniego z Putinem, ale jak w tej sytuacji określić wspólną Niemiec i Rosji w kwestii chociażby budowy Nord Stream 2?

– Kanclerz Angela Merkel – dziwnym trafem – nie jest krytykowana przez opozycję totalną za budowę wspólnie z Rosją gazociągu Nord Stream 2, co de facto jest niczym innym jak uprawianiem polityki prorosyjskiej, czyli antyeuropejskiej. Tak samo Platforma nawet się nie zająknęła, kiedy z Putinem spotykał się Donald Tusk. Wszyscy pamiętamy przecież zdjęcia z sopockiego molo, nie mamy też problemów z pamięcią, przypominając, jak Tusk jeździł do Moskwy i paradował po placu Czerwonym, ale według Platformy wtedy wszystko było OK. Natomiast kiedy my spotykamy się – przecież nie z Putinem, ale z politykiem, przedstawicielem państwa, który ma prawo do własnych politycznych kontaktów, to robi się z tego sensację. Warto też dodać, że Włochy nie mają tak złych doświadczeń z Rosją Sowiecką jak my, Polacy, ale mają zupełnie inną historię i podejście oraz prawo do uprawiania własnej polityki w taki sposób, jak wymaga tego interes Włoch. Natomiast nam zależy na tym, żeby nasze kontakty z członkami Unii Europejskiej były dobre, żebyśmy – jeśli chodzi o przyszłość Wspólnoty – też mogli się dogadywać, szukając jak najlepszych rozwiązań. Wszystko po to, aby odejść od pomysłu lansowanego przez Niemcy i Francję, dotyczącego tworzenia superpaństwa europejskiego. Takie wspólne działanie jest potrzebne zwłaszcza wobec – jak słyszymy – wspólnego frontu i planowanego podpisania nowego, obszernego traktatu zakładającego bezprecedensową współpracę w zakresie polityki bezpieczeństwa, spraw zagranicznych i współpracy gospodarczej między Niemcami i Francją. I tu nasze stanowisko jest jednoznacznie negatywne, jeśli chodzi o taki model funkcjonowania Unii Europejskiej. Stoimy na stanowisku, że Unia Europejska – zgodnie z założeniami ojców założycieli – ma być unią ojczyzn, unią suwerennych państw narodowych, i do tego naszego pomysłu, stanowiska szukamy partnerów. Jednym z nich może być obecny włoski rząd.

O tej osi polsko-włoskiej jako przeciwwadze dla dyktatu Paryża i Berlina, który się nasila, mówił w Warszawie Matteo Salvini. Czy zatem po wyborach do europarlamentu jest szansa na nowe otwarcie w europejskiej polityce?

– Sojusz taktyczny, konsolidacja ugrupowań konserwatywnych w Europie, jest potrzebny i możliwy. Oczywiście rozmowy w tym temacie będą jeszcze trwały. Chodzi m.in. o to, czy dojdzie do stworzenia na forum Parlamentu Europejskiego wspólnej frakcji. Jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić, bo najpierw trzeba poczekać na wynik majowych wyborów do europarlamentu. Zależy to też od uzgodnienia stanowisk i wyjaśnienia czy uściślenia wielu kwestii. Z pewnością będą też brane pod uwagę kwestie bliskich relacji włoskich polityków z Frontem Narodowym Marine Le Pen we Francji czy z Władimirem Putinem, co nie pomaga, ale też nie wyklucza zacieśnienia współpracy. I tak to zostało zakomunikowane po spotkaniu prezesa Jarosława Kaczyńskiego z wicepremierem Matteo Salvinim – mianowicie, że kwestie współpracy są otwarte i dlatego rozmowy będą kontynuowane. W sposób oczywisty po opuszczeniu szeregów Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię dla stworzenia konserwatywnych frakcji reprezentujących możliwie jak najwięcej państw w europarlamencie trzeba poszukać solidnych partnerów. Jest to konieczne, aby na unijnej scenie się liczyć, dopiero wtedy można będzie mieć wpływ na politykę europejską. I po to są te spotkania, rozmowy, które mają stworzyć podstawy osi między państwami Unii na rzecz wspólnych interesów. Nic też dziwnego, że obok Włoch myśli się o Węgrzech czy o Austrii, bo im więcej państw będzie zainteresowanych takim projektem, tym większa szansa, że taki szeroki front powstanie.

Tych ruchów konserwatywnych przeciwnych polityce dyktatu Paryża czy Berlina rodzi się coraz więcej…      

– Tak, konserwatywny rząd jest we Włoszech, w Polsce także rządzi prawicowe ugrupowanie, silne ruchy i tendencje są w Austrii, Holandii czy w Szwecji, co pokazuje, że Europa powoli zaczyna się budzić. Niezadowolenie wobec polityki niemiecko-francuskiej, także wobec polityki Komisji Europejskiej w Europie, narasta. Jest to też szansa dla Polski. Jeśli bowiem Komisja Europejska kontestuje reformy, które – w interesie państwa polskiego i polskich obywateli staramy się przeprowadzić – chociażby takie jak reforma sądownictwa, to sposobem, żeby to zmienić, są oczywiście zbliżające się wybory i zmiana układu sił na europejskiej i unijnej scenie.

Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl