logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Adam Warżawa/ PAP

Potrzeba refleksji

Wtorek, 15 stycznia 2019 (23:01)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, prezesem Prawicy Rzeczypospolitej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

To był mord na polityku, ale to nie był mord polityczny – powiedział szef Kancelarii Prezydenta RP Krzysztof Szczerski. Tymczasem mimo licznych apeli mamy już próby ubrania tej tragedii w szaty polityki chociażby przez Małgorzatę Kidawę-Błońską czy Bogdana Borusewicza…

– Bardzo trudno w tej chwili jest komentować sytuację, która ma miejsce po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska, dlatego że, niestety, ale mamy właśnie do czynienia z próbą wygrywania politycznego tej ogromnej tragedii, tego dramatu, który wydarzył się w niedzielę. Moim zdaniem, tak jak powiedział to metropolita krakowski ks. abp Marek Jędraszewski, w tej chwili najważniejsza jest modlitwa za duszę śp. prezydenta Pawła Adamowicza, ale także modlitwa za Polskę. Ponadto w tej sytuacji żałoby najlepsze byłoby zachowanie ciszy, powściągliwość. Tyle tylko, że nie wszystkich na to stać, co widać po wypowiedziach na portalach społecznościowych, ale także wśród polityków. Można odnieść wrażenie, że politycy Platformy niestety próbują upolitycznić tę sytuację, jaka się wydarzyła w Gdańsku w związku z atakiem – jak się okazuje – szaleńca, osoby niezrównoważonej psychicznie, na prezydenta Adamowicza. Przychylam się do zdania min. Szczerskiego, że był to mord dokonany na polityku, a nie mord polityczny.

Jednak w historii bywały już mordy polityczne…

– Owszem, w przeszłości mieliśmy do czynienia z politycznymi mordami i to w krajach o tzw. rozwiniętej demokracji. Wystarczy przypomnieć Stany Zjednoczone i zabójstwo prezydenta Kennedy’ego, które niewątpliwie miało taki charakter, czy zabójstwo socjaldemokraty premiera Olofa Palmego w Szwecji, czy inne mordy, które rzeczywiście były podejmowane z motywów politycznych, często wynikające z pobudek osobistych tych, którzy się takich zbrodni dopuszczali. Zabójstwa prezydenta Gdańska w żaden sposób nie można traktować jako mord polityczny natomiast – bez wątpienia – mamy tu do czynienia z działaniem osoby, która dokonała tej zbrodni z przyczyn skrajnie subiektywnych, z działaniem szaleńca próbującego wyjaśniać swój czyn rzekomymi przejściami w więzieniu, które skojarzył sobie właśnie z Platformą. Ale fakt, że wymieniał Platformę, absolutnie nie wskazuje, że było to działanie wymierzone w polityka tej opcji, zresztą jednej z czołowych postaci tego obozu.  

Do czego może prowadzić upolitycznianie tej zbrodni?

– Cel takiego działania jest niestety doraźny, powiedziałbym, bardzo interesowny, to cel w dużym stopniu partyjny. W kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego, a następnie do Sejmu i Senatu taka próba upolityczniania tej zbrodni może – niestety – trwać, co więcej, może się wręcz nasilać. Pamiętajmy też, że po śmierci Pawła Adamowicza, w kwietniu br., odbędą się wybory uzupełniające na prezydenta Gdańska i obawiam się, że wypowiedzi niektórych polityków Platformy wybiegają w tym kierunku. Mimo wszystko mam wciąż nadzieję, a przynajmniej tego oczekiwałbym, że są to tylko wypowiedzi pojedynczych polityków, że jednak nastąpi pewna refleksja w kierownictwie Platformy i ta narracja pojedynczych polityków nie będzie kontynuowana przez partię jako ugrupowanie. Po pierwsze, jest to narracja nieprawdziwa, po drugie, jest to psucie nie tylko dobrych obyczajów w polityce, które w dużej mierze i tak zostały zszargane poprzez różnego typu wypowiedzi polityków – zresztą z jednej, jak i z drugiej strony, którzy się tego dopuszczali. Takie zachowania, takie nieodpowiedzialne wypowiedzi mają duży wpływ czy wręcz wywołują niepokoje społeczne. Dlatego – w tym znaczeniu – odpowiedzialność polityków jest daleko idąca. Takiej powściągliwości należałoby też oczekiwać od polityków PiS, od środków masowego przekazu – także od mediów publicznych, do których komentarzy też można mieć zastrzeżenia. Przerzucanie się odpowiedzialnością w takim momencie jest niepotrzebne. Oczekuję zatem refleksji i wyciszenia od wszystkich stron.

Tyle że tej pogłębionej refleksji nie ma, nie widać też, żeby miała się pojawić. Dlaczego jej brakuje?

– Pogłębiona refleksja jest w tym momencie niezbędna. Może dziwnie to zabrzmi, ale nie może być lepszej okazji, niż ta tragedia, do tego, żeby się zatrzymać i przemyśleć swoje dotychczasowe działania. Stąd liczę, że taka refleksja nastąpi, że nie będziemy mieli do czynienia z próbą wykorzystania tej tragedii do osiągania doraźnych celów politycznych. Mam nadzieję, że wypowiedzi polityków Platformy, że był to mord polityczny, są tylko opinią osób, ale nie jest to przekaz Platformy jako formacji politycznej. Gdyby było inaczej, świadczyłoby to o tym, że będzie próba wykorzystania czy też uczynienia ze śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza ikony liberalnej polityki.

Takie próby są chyba już podejmowane…        

– Tak mi się też wydaje. To wskazywałoby, że pewnie w tym niedobrym kierunku to wszystko zmierza, co więcej, obawiam się, że to jest najbardziej prawdopodobny scenariusz. Przykre to, ale wiele wskazuje na to, że ta tragiczna śmierć i całe to wydarzenie będzie wykorzystywane w sposób przedmiotowy i to przez partyjnych kolegów Pawła Adamowicza. Natomiast jeszcze nie jest za późno, żeby się pojawiła refleksja i zastopowanie takich działań. Póki co wydaje się jednak, że właśnie w tym kierunku zmierzają politycy Platformy. Wypowiedzi, bardzo różnych, jest zresztą wiele także ze strony szefa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka, który zabierając głos na temat tego, co się zdarzyło w niedzielę w Gdańsku, mówi wręcz o dzikim kraju. Myślę, że miarą odpowiedzialności wszystkich osób, w tym przede wszystkim polityków, byłoby stonowanie napięć i wypowiadanie się w sposób bardziej wyważony. Czas pokaże, czy politycy zdadzą ten niewątpliwie trudny egzamin.

W Warszawie pod hasłem „Stop nienawiści” z udziałem posłów Platformy odbył się marsz milczenia, który zakończył się nie bez powodu przed Narodową Galerią Sztuki „Zachęta”. Czy uzasadnione są próby porównywania zbrodni na Pawle Adamowiczu do morderstwa na prezydencie RP Gabrielu Narutowiczu?

– Przede wszystkim czyn Eligiusza Niewiadomskiego z 16 grudnia 1922 roku rzeczywiście był zbrodnią motywowaną politycznie, zresztą sam sprawca, zabójca prezydenta Gabriela Narutowicza, tego nie ukrywał. Natomiast ten indywidualny czyn został przez przeciwników politycznych, przez ówczesne kręgi liberalne, lewicowe potraktowany jako oskarżenie pod adresem Narodowej Demokracji, która – przynajmniej w sensie ideowym – miała stać za tym zamachem. Oczywiście nie jest to prawdą, ale ten mit wspomniane środowiska rozpowszechniały w okresie II RP, zresztą w jakiś sposób ten mit trwa do dzisiaj. I po zabójstwie prezydenta Adamowicza też niewątpliwie jest próba – w pewnym sensie – zrzucenia odpowiedzialności za śmierć prezydenta Gdańska – powiedziałbym – nie tylko na PiS, ale szerzej, na całą społeczność, która wyznaje wartości prawicowe – inne od wizji, którą wyznaje obóz liberalny. A zatem wspomniany przez pana redaktora marsz w Warszawie ma w sposób zamierzony, świadomy tworzyć symbole, które mają utrwalać oczekiwany przez organizatorów tej manifestacji obraz. Wszystko ma określony cel jako protest przeciwko niedemokratycznym rządom PiS i porównanie do zbrodni na Narutowiczu temu ma służyć.

Czy nie jest to jednak hipokryzja, bo – jak wiemy – politycy Platformy nie odpowiedzieli na inicjatywę prezydenta Dudy odnośnie do spotkania i organizacji wspólnego marszu w Gdańsku?

– Dokładnie to pokazuje prawdziwe intencje polityków Platformy. Oczywiście inną kwestią pozostaje, czy inicjatywa prezydenta Dudy była do końca przemyślana i zasadna, bo jak ktoś to powiedział – najlepszym marszem milczenia będzie pogrzeb i pożegnanie śp. prezydenta Adamowicza, które ma się odbyć w sobotę.  

Politykom Platformy chodzi o tworzenie takiej atmosfery przez środowiska liberalne, żeby tym, którzy krytykowali działania prezydenta Adamowicza – zresztą w różnych obszarach – zamknąć usta dla jakiejkolwiek krytyki nie tylko Adamowicza, ale w ogóle krytyki polityków Platformy, którzy sprawują władzę w większych miastach Polski i prowadzą podobną do prezydenta Adamowicza politykę liberalną np. w zakresie edukacji, która niezależnie od wszystkiego będzie wymagać odniesienia i oceny. Nie może być bowiem zgody na takie postępowanie. Natomiast tu mamy do czynienia z próbą zamknięcia ust jakiejkolwiek ocenie osób związanych z nurtem liberalnym.

Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl