Pewne wyciszenie słownej agresji w ubiegłym tygodniu trwało tylko do pogrzebu prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Już w trakcie uroczystości żałobnych pojawił się wątek oskarżenia rządzących o stworzenie atmosfery sprzyjającej zbrodni. Choć zebrane przez śledczych dowody wskazują na działanie chorego psychicznie kryminalisty i zaniedbania w ochronie koncertu zorganizowanego w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, przedstawiciele obozu zainteresowanego przejęciem władzy mówią wyłącznie o „mordzie politycznym” zainspirowanym „mową nienawiści”.
„Anty-PiS” rozpościera przed społeczeństwem mit dążenia do narodowego pojednania, lecz w istocie używa wszelkich znanych metod podsycania podziałów i budowania fałszywej wizji państwa. Zgodnie z nią w Polsce pod obecnymi rządami prokuratura chodzi na pasku polityków i jest narzędziem walki z opozycją.
Cały czas wybijana jest teza, jakoby to władza godziła się na przemoc. Wyjątkowo perfidną metodą wydaje się wykorzystanie do tego celu słów wdowy po prezydencie Gdańska.
W ten sposób za pośrednictwem mediów buduje się przekaz, który ma wzmacniać obraz jej męża jako ikony „niszczenia ludzi przez PiS”, a antyrządowej opozycji jako ofiary nagonki.
– Jest to próba usilnego zbudowania własnego mitu, wokół którego można by było zgromadzić szerszą grupę wyborców. W moim przekonaniu – bardzo słaba, ponieważ wystarczy wyciągnąć wypowiedzi niektórych polityków Platformy Obywatelskiej na temat Pawła Adamowicza z września czy października ubiegłego roku, aby ten mit obalić. Sama zbrodnia ma charakter czysto kryminalny. To nie było zabójstwo polityczne. „Manifest” Stefana W. nie trzymał się żadnej logiki – mówi „Naszemu Dziennikowi” poseł Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15).
Narracja przyjmuje formy skrajne. Władysław Frasyniuk, były polityk Unii Wolności, obecnie jeden z liderów ruchu Obywatele RP, porównał sprawcę mordu na Adamowiczu do Żołnierzy Wyklętych. – W więzieniu nasłuchał się o zdradzieckich mordach. […] Uznał, że to jego ostatnia misja jako żołnierza wyklętego – oznajmił.
– Władysław Frasyniuk taką wypowiedzią udowodnił, że nie ma granicy podłości, jakiej by nie przekroczył – uważa historyk Leszek Żebrowski.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

