logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Katarzyna Cegielska/ Nasz Dziennik

Zagubiony etos dziennikarza

Poniedziałek, 28 stycznia 2019 (03:00)

Media nie opisują rzeczywistości, tylko ją kreują. Dlatego potrzeba dziś dziennikarzy odważnych, odpowiedzialnych i kierujących się zasadami etyki

To konkluzja, która wynika z sympozjum „Oblicza kolonizacji mediów”. Odbyło się ono w toruńskiej Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Sympozjum otworzył o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, rektor-założyciel WSKSiM. W swoim wystąpieniu podkreślił, że dziennikarze i politycy powinni być przede wszystkim ludźmi kierującymi się zasadami etycznymi. Jest to kwestia zasadnicza, ponieważ to media wpływają na sposób postrzegania rzeczywistości przez ich odbiorcę, wywierają znaczny wpływ na ludzki umysł, sumienie. – Dziennikarze, politycy – to powinni być ludzie etyczni. Etyczni na wskroś – zaznaczył założyciel i dyrektor Radia Maryja, o. dr Tadeusz Rydzyk. Przypomniał, że od początku powstania toruńskiej rozgłośni była ona atakowana przez przeciwników.

Prelegenci sympozjum podkreślali, że współczesne media nie opisują rzeczywistości, ale ją kreują. Dziennikarze epatują odbiorców licznymi informacjami, które często okazują się nieprawdziwe. Po to tylko, by wywołać w odbiorcy niepotrzebne emocje. W ten sposób zatraca się racjonalizm w prawdziwym odbiorze rzeczywistości. Takie zagrożenia niosą ze sobą zarówno media publiczne, jak i media internetowe.

Jak zaznaczył ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz, etyk, internet rozmywa szereg podstawowych wyobrażeń o rzeczach fizycznych, czas traci na znaczeniu, a nasza osobowość może być w tym wirtualnym świecie modyfikowana. Człowiek wykreowany przez media internetowe nie ufa zmysłom, jest oderwany od wspólnoty. – Niszczą one osadzenie człowieka w przestrzeni i czasie – czasoprzestrzeń staje się pewnym bytem nierealnym. Człowiek zaczyna bytować „nigdzie”. Media te modyfikują naszą osobowość. Zmieniają też radykalnie zasady etyki: funkcjonuje świat internetu, w którym dokonują się mroczne, ale akceptowane rzeczy – stwierdził etyk.

– Jednocześnie wytwarza się zjawisko fenomenu wirtualnego życia, np. w mediach społecznościowych poprzez tzw. polubienia człowiek czuje się otoczony bliskimi, co jest oczywiście fikcją. Z drugiej strony umożliwiają zaistnienie rzeczywistości medialnej śmierci – mówił ks. prof. Bortkiewicz.

Jako przykład podał sytuację, gdy internauci wypowiadali się, czy pewna kobieta, Amerykanka będąca w ciąży, ma urodzić dziecko czy nie. W wyniku głosowania internauci przesądzili o aborcji, chociaż kobieta była zdecydowana urodzić dziecko.

Agresywny dialog

Media mogą wytwarzać tę specyficzną przestrzeń społeczno-polityczną, rzeczywistość opisywana jest permanentnie w świetle ciągłego konfliktu, a same media, także media publiczne, stają się synonimem agresywnego dialogu. – Nie służy to debacie publicznej w Polsce. Tak nie wolno. Permanentna, nawet niezamierzona konfrontacja z tymi, którzy myślą inaczej, niczemu nie służy. Zamiast punktowania przeciwnika, może lepiej go przekonać do swoich racji. To trudniejsze. Ale w dłuższej perspektywie – skuteczniejsze i trwalsze – wskazywała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

– Ten, kto krzyczy, ten zazwyczaj nie ma nic do powiedzenia. Chrześcijanie nie powinni się bać, nie powinni rezygnować. Powinni wiedzieć, że logika, prawda i wolność powinny służyć człowiekowi – zaznaczył obecny na sympozjum Martin Lohmann, niemiecki dziennikarz katolicki. Podkreślił, że część mediów zniekształca rzeczywistość. Przykładem jest to, w jaki sposób jest przedstawiony problem imigrantów. Media pokazują często przede wszystkim kobiety z dziećmi, podczas gdy do Europy przybywają przede wszystkim młodzi, zdrowi mężczyźni. Temat prześladowań, które dotykają chrześcijan na całym świecie, w mediach nie jest poruszany.

Kto rządzi rynkiem medialnym

Dzieje się tak, ponieważ dziś rynkiem medialnym rządzą wielkie ofensywne koncerny, często powiązane ze światem polityki – media mainstreamowe stają się mediami establishmentu.

Dlatego na rynku medialnym powinny działać niezależne media, media katolickie, które w sposób rzetelny i odpowiedzialny przekazują prawdziwe informacje odbiorcy. – Od dziennikarza katolickiego wymaga się więcej niż od każdego innego. Potrzebujemy młodych ludzi, którzy mają opanowane rzemiosło, którzy będą przekazywać prawdziwą informację, którzy będą mieli ukształtowane sumienia – zauważył Martin Lohmann.

– Dziś został zagubiony etos dziennikarza, który powinien oddzielać obiektywny obraz rzeczywistości od swoich subiektywnych opinii. To nadużycie wolności dziennikarskiej. Kto ma więcej wolności, ten ma więcej odpowiedzialności – dziennikarze często o tym zapominają. Wolność bez odpowiedzialności prowadzi do anarchii – zaznaczył niemiecki publicysta.

Podkreślił, że rzetelny dziennikarz to taki, który nie boi się mówić prawdy o zgubnej dla rodzin ideologii gender, o tragizmie aborcji. – To człowiek, który nie boi się krytyki, ma odwagę mówienia prawdy, który w swoim sercu jest niezależny i wolny – konkludował Martin Lohmann.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik