logo
logo

Polityka

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Narada nad Iranem

Piątek, 15 lutego 2019 (03:32)

Różnice w podejściu do kwestii irańskich przez Waszyngton i najważniejsze państwa UE to spore wyzwanie dla polskiej dyplomacji.

 

Polska, jako gospodarz spotkania ponad 60 państw zaangażowanych w bliskowschodni proces pokojowy, musi godzić sprzeczne i niekiedy bardzo radykalne podejścia uczestników rozmów. Wszystko to dzieje się w gronie państw zasadniczo stających po stronie Waszyngtonu. Liban, Palestyna i Rosja zbojkotowały spotkanie. Turcja i większość państw zachodnich reprezentowana jest na dość niskim szczeblu.

W środę udało się jednak doprowadzić do spotkania przy jednym stole premiera Izraela Beniamina Netanjahu i przedstawicieli państw arabskich. Te także nie tworzą jednolitego bloku, jak choćby ostro skonfliktowane Arabia Saudyjska i Katar. Konferencja jest okazją do wielu spotkań bilateralnych. Na przykład Netanjahu rozmawiał z premierem Polski i szefem dyplomacji Omanu.

– Każde z obecnych państw ma odmienną perspektywę, czasami odmienną niż pogląd Stanów Zjednoczonych. Uznajemy to za wartość. Żadne państwo ani żaden temat tej dyskusji nie zdominuje, każdy może mówić otwarcie i szczerze – mówił na początku obrad amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo.

Szef amerykańskiej dyplomacji przyleciał do Warszawy z Bratysławy, wcześniej był w Budapeszcie. Oba kraje przekonywał, że nie warto zbliżać się politycznie i gospodarczo do Rosji i Chin. W Polsce mowa była o współpracy wojskowej i energetycznej. Ale Pompeo wzywał też do „kompleksowego rozwiązania legislacyjnego restytucji prywatnego mienia utraconego podczas holokaustu”.

Fatalnie zabrzmiało ciepłe wspomnienie amerykańskiego polityka o zmarłym w grudniu w Nowym Jorku Franku Bleichmanie. Według Pompeo, jego losy były świadectwem „polskiej odporności i amerykańskich ideałów”. Sam Bleichman raczej nie podpisałby się pod takim podsumowaniem swojego życia. W czasie wojny stał na czele niewielkiej grupy o charakterze bandyckim, która później przyłączyła się do sowieckiej przybudówki – Armii Ludowej. Po 1945 roku był funkcjonariuszem UB, a w 1951 wyemigrował do USA. Napisał tam m.in. książkę szkalującą Armię Krajową.

Skandaliczna wypowiedź

Charakterystyczna i skandaliczna była także wypowiedź amerykańskiej dziennikarki Adnrei Mitchell, która stwierdziła, że powstanie w getcie warszawskim było oporem wobec „polskiego i nazistowskiego reżimu”. W ten sposób w telewizji NBC zapowiadała złożenie wieńców przed pomnikiem Bohaterów Getta przez premiera Mateusza Morawieckiego, wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a i premiera Netanjahu.

Wiceprezydent USA Pence to oczywiście najważniejszy gość konferencji, która zasadniczo ma szczebel ministerialny. Dziś odbędzie on wizytę w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Z kolei sekretarz Pompeo odwiedził amerykańskich żołnierzy w Bemowie Piskim.

Sama warszawska konferencja, zapowiedziana jako poświęcona głównie Iranowi, została ostatecznie podzielona na wiele debat obejmujących konflikt izraelsko-palestyński, wojnę w Syrii, dramatyczną sytuację w Jemenie, problematykę zwalczania terroryzmu i cyberprzestępczości. Szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz prowadził obrady na temat aspektów humanitarnych sytuacji na Bliskim Wschodzie i problemu uchodźców.

Współorganizowanie przez Polskę wraz z USA tego wydarzenia naraziło nasz kraj na krytykę ze strony Iranu i Rosji. Wczoraj w Soczi organizowana jest „konkurencyjna” konferencja z udziałem przywódców tych państw, a także prezydenta Turcji. Dziś w Monachium zaczyna się natomiast doroczna Międzynarodowa Konferencja Bezpieczeństwa, na której dominować będzie zapewne polityczna optyka Niemiec czy Francji.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik