Cała seria skandalicznych antypolskich wypowiedzi pojawiła się podczas konferencji bliskowschodniej w Warszawie. Spotkanie, reklamowane jako wielki sukces Polski, stało się dla amerykańskich i izraelskich polityków oraz dziennikarzy trybuną do propagowania kłamstw na temat swojego sojusznika.
Trwa operacja zdejmowania winy z Niemców za dokonane podczas II wojny światowej ludobójstwo i przypisywania Polakom udziału w zagładzie Żydów. To już nie tylko fałszywe określenia „polskie obozy koncentracyjne” czy „polskie obozy zagłady”. Nie tylko beznarodowi i bezpaństwowi „naziści”, którymi w opinii Zachodu coraz częściej są Polacy. Antypolska propaganda weszła w nowy etap – za zagładę Żydów w getcie warszawskim ma być odpowiedzialny „polski i nazistowski reżim”.
Słowa kłamstwa czołowej amerykańskiej dziennikarki telewizyjnej Andrei Mitchell, żony byłego szefa FED (System Rezerwy Federalnej) Alana Greenspana, padły publicznie podczas konferencji bliskowschodniej w Warszawie. W odpowiedzi na falę krytyki reporterka zamieściła na swoim koncie na Twitterze wymuszone przeprosiny. „Wczoraj na antenie, kiedy mówiłam o Powstaniu w Getcie Warszawskim z 1943 roku, podałam błędne informacje. Żeby było jasne, polski rząd nie był zaangażowany w te przerażające czyny. Przepraszam za niefortunny brak precyzji” – napisała dziennikarka na Twitterze.
Ale to w żaden sposób nie kończy skandalu.
– Krótkiego komunikatu zamieszczonego na Twitterze nie traktujemy jako sprostowania. Jeżeli dziennikarka nie przeprosi na wizji, występujemy z pozwem cywilnym do sądu. Korzystamy z wszystkich instrumentów prawnych, którymi dysponujemy – mówi „Naszemu Dziennikowi” prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek.
IPN już w czwartek wysłał pismo do amerykańskiej stacji telewizyjnej NBC, domagając się sprostowania słów Andrei Mitchell, które padły w relacji z Warszawy. – Będziemy reagować i reagujemy na wszystkie kwestie fałszowania, podawania opinii niepopartych faktami, dotyczących naszej historii – dodaje dr Szarek.
W czwartek izraelska gazeta „Haaretz” wybiła szokujące zdanie: „Polacy kolaborowali z nazistami”, które podczas wizyty w Muzeum Polin miał wypowiedzieć premier Beniamin Netanjahu. Oskarżenie powtórzył dziennik „The Jerusalem me Post”. Gazety miały zmienić treść korespondencji z Warszawy po interwencji Ambasady Izraela w Warszawie. Jednak sam premier Netanjahu nie dementuje swoich słów o współpracy Polaków z nazistami, ale odsyła do swojego rzecznika prasowego.
– Już nie da się zanegować faktu, że jesteśmy w stanie wojny. Wprawdzie nie strzelają do nas jak na froncie, ale to bardzo dotkliwa wojna informacyjna, w której pociskami są największe kłamstwa ogromnego kalibru. To trwa już dziesiątki lat, to nie jest pomysł ostatnich miesięcy. Celem wojny informacyjnej jest również zadawanie ran, bardzo dotkliwych – komentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Leszek Żebrowski, publicysta historyczny.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

