logo
logo

Polityka

Zdjęcie: Kancelaria Sejmu/ -

Pomost przez Karpaty

Wtorek, 19 lutego 2019 (01:00)

Sam łańcuch górski ciągnący się od Bramy Morawskiej po Bukowinę w Rumunii bywa opisywany jako geopolityczna zapora północy i południa naszej części Europy. Obecnie kilkanaście narodów – świadomych własnej podmiotowości – szuka drogi współpracy w niestabilnych czasach.

Tematy z tym związane politycy, eksperci i działacze społeczni regularnie poruszają podczas konferencji pod hasłem „Europa Karpat”. W sobotę i niedzielę już po raz 22. odbyła się ona w Krasiczynie, nieopodal Przemyśla.

– Spotykamy się z inicjatywy parlamentów państw karpackich, głównie Grupy Wyszehradzkiej, ale także Ukrainy i Rumunii. Tworzymy forum wymiany poglądów, dyskusji i powstawania inicjatyw wszystkich uczestników życia publicznego. Odchodzimy od konwencji: mówimy o sprawach ponadczasowych, dotyczących bezpieczeństwa czy przeszłości, jak i o tym, gdzie znaleźć pieniądze na powstające propozycje – powiedział marszałek Sejmu Marek Kuchciński, pomysłodawca i gospodarz spotkań z cyklu „Europa Karpat”.

Pierwszego dnia mowa była głównie o kwestiach historycznych, w niedzielę skupiono się na wyzwaniach na przyszłość. Obecni byli ministrowie, parlamentarzyści, naukowcy, przedsiębiorcy i przedstawiciele organizacji pozarządowych, m.in. ambasadorowie Słowacji i Włoch, konsulowie Węgier i Ukrainy oraz dyplomaci z Austrii i Czarnogóry.

Jak wskazywał marszałek Kuchciński, między krajami V4 formalnie nie ma barier granicznych. Ale realnie miejsc, przez które można przejechać do sąsiedniego kraju, jest bardzo mało.

– Trzydzieści lat po uruchomieniu procesu wolności komunikacja północ – południe jest dziesięć razy słabiej rozwinięta w naszym regionie niż podobna na zachód od Odry. To są wyzwania. Szukania różnych elementów łączących państwa i narody w Europie Środkowo-Wschodniej jest bardzo wiele. Sama dyskusja pokazuje, że więcej mamy w sobie inicjatywy i aktywności – podkreślił Kuchciński.

Powody do optymizmu

W naszej części Europy turystyka rozwija się najszybciej na świecie, przy czym chodzi zarówno o podróże krajowe, jak i przyjazdy obcokrajowców. Żeby jednak Karpaty mogły dogonić jako jedna powszechnie rozpoznawalna i atrakcyjna marka na przykład Alpy, potrzeba dobrej współpracy międzynarodowej.

– Chcemy, aby Karpaty były objęte strategią makroregionalną. Jest ona najbardziej zaawansowanym instrumentem polityki regionalnej na poziomie unijnym. W tej chwili sformowaliśmy bardzo silny sojusz. W zeszłym roku jesienią udało nam się podpisać formalną deklarację wspólnych działań – poinformował Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.

Obecnie są w UE cztery takie strategie: bałtycka, dunajska, alpejska i adriatycko-jońska. Problem w tym, że Karpaty z tej perspektywy znajdują się na styku pierwszych dwóch strategii, zamiast korzystać z własnej. Trzeba to zmienić, najlepiej tak, by zdążyć z wpisem w perspektywie finansowej UE na lata 2021-2027.

Unijne strategie makroregionalne okazują się skutecznym instrumentem pobudzania rozwoju. To do nich obecnie przesuwają się centra europejskiego rozwoju, wysokiego poziomu i dużego wzrostu gospodarczego.

– Wysoki wzrost gospodarczy jest cechą właściwie całego naszego regionu. Z dumą mogę powiedzieć, że już nie pozostajemy w tyle za starą UE, przeciwnie – stał się jej siłą napędową – powiedział znany węgierski polityki i przewodniczący komisji ds. europejskich węgierskiego parlamentu Richárd Hörcsik.

Najbardziej ambitna inwestycja regionalna to Via Carpatia, droga szybkiego ruchu z państw bałtyckich do Rumunii i dalej aż po Grecję i Turcję.

– Europa jest przekonana, że Via Carpatia jest drogą życia dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, szczególnie tych opartych na wschodniej granicy UE. Ona będzie dla nich silnikiem, generatorem rozwoju – powiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Jak tłumaczył, udało się przekonać decydentów w Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim o wartości budowy połączeń na linii Północ – Południe, a nie tylko dominujących obecnie: Wschód – Zachód.

Ambicją karpackich stolic jest również dobre połączenie kolejowe z Warszawy do Budapesztu i dalej Bukaresztu, a także mniejsze połączenia lokalne.

Mniej znane, a równie ważne, także dla wspólnego bezpieczeństwa, są projekty energetyczne. – W budowie gazociągów góry są raczej przeszkodą, ale ta infrastruktura energetyczna pomiędzy naszymi krajami to jest coś, co niewątpliwie bardzo polepszyłoby relacje gospodarcze naszych karpackich krajów. Jeżeli chcemy je łączyć w dziedzinie gospodarczej, ale także bezpieczeństwa energetycznego, to musimy przez te Karpaty przeprowadzić gazociągi – oznajmił Piotr Naimski, pełnomocnik polskiego rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Jeden z projektów, nad którymi pracuje, to interkonektor gazowy polsko-słowacki, który ma być gotowy za 2,5 roku. Niedługi odcinek ma ogromne znaczenie strategiczne, połączy bowiem polską sieć gazową nie tylko ze słowacką, ale też z węgierską i rumuńską, a więc praktycznie cała Europa Środkowa stanie się wspólnym rynkiem gazowym. Polska posiada już terminal LNG w Świnoujściu, powstaje rurociąg Baltic Pipe, który ma dostarczyć gaz z Norwegii. Własny terminal LNG ma też Litwa, wkrótce ruszy budowa gazowego połączenia Polski z tym krajem (GIPL).


Materiał przygotowany we współpracy z Kancelarią Sejmu

Piotr Falkowski

Aktualizacja 19 lutego 2019 (09:11)

Nasz Dziennik