Jak odebrał Pan wizytę u Papieża Franciszka Joanny Scheuring-Wielgus i Agaty Diduszko-Zyglewskiej?
– Za Zagłobą – jednym z bohaterów „Potopu” Henryka Sienkiewicza – powiedziałbym, że „diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni”. W tym wypadku jest to stwierdzenie bardzo prawdziwe i pasujące do sytuacji. Joanna Scheuring-Wielgus z partii Teraz! Ryszarda Petru znana jest z wypowiedzi antykościelnych i to jest pierwsza kwestia. Druga to postać warszawskiej radnej Agaty Diduszko-Zyglewskiej, której na spotkaniu wigilijnym Rady Miasta Warszawy przeszkadzał kapłan i opłatek. Jest ona zwolennikiem wyprowadzenia religii ze szkół i wypowiedzenia konkordatu ze Stolicą Apostolską. To osoba, która sama przyznała, że to ona wraz z Joanną Scheuring-Wielgus jest autorką raportu Fundacji „Nie lękajcie się” – raportu, który został wręczony Papieżowi Franciszkowi. Podczas pobytu w Rzymie Agata Diduszko-Zyglewska przekazała, że oczekiwania tej delegacji dotyczą dymisji księży. To nic innego jak brutalna ingerencja w wewnętrzne sprawy Kościoła.
Czas, w jakim doszło do spotkania tej delegacji z Papieżem Franciszkiem, nie jest przypadkowy?
– Owszem, ci ludzie nieprzypadkowo pojawili się w Watykanie w przeddzień szczytu o ochronie nieletnich w Kościele, na który przybyli przewodniczący wszystkich episkopatów z całego świata oraz przełożeni generalni 12 zakonów męskich i 10 żeńskich. To miało niejako wzmocnić przekaz tandemu Scheuring-Wielgus, Diduszko-Zyglewska, którym towarzyszył prezes Fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński.
Czym tak naprawdę jest Fundacja „Nie lękajcie się”?
– Fundacja „Nie lękajcie się”, o czym warto wspomnieć, ma też konotacje międzynarodowe z innymi tego typu organizacjami w Europie i świecie. Nazwa tej fundacji przywołująca słowa Chrystusa Pana z Ewangelii św. Jana „Nie lękajcie się. Jam zwyciężył świat” absolutnie błędnie sugeruje jakieś związki tej organizacji z Kościołem, religią. Co by nie powiedzieć, przywoływanie słów Pana Jezusa przez tę fundację, przy jej postawie de facto antyreligijnej, antychrześcijańskiej jest daleko idącym nadużyciem. Ponadto „Nie lękajcie się. Otwórzcie drzwi Chrystusowi” to słowa, od których swój pontyfikat rozpoczął św. Jan Paweł II. A zatem jest to według mnie przemyślana akcja. Warto też przypomnieć, że w oświadczeniu kurii warmińsko-mazurskiej jest mowa, że informacje zawarte w tzw. raporcie dotyczącym rzekomych nadużyć jednego z księży są nieprawdziwe. To tylko pokazuje, że mamy do czynienia ze świadomą, zaplanowaną akcją. Na świecie już wcześniej, a w Polsce od jesieni 2018 roku – po emisji filmu „Kler” – mamy nasiloną akcję antykościelną, która przybiera różne wymiary.
Czemu miało służyć to spotkanie z Papieżem Franciszkiem. Skąd aktywność osób, które de facto nie wiele bądź nic nie mają wspólnego z Kościołem?
– Myślę, że jest to element walki z Kościołem – to przede wszystkim. Wydaje się, że siły wrogie Kościołowi uznały, że pod hasłem rzekomej troski o dobre obyczaje w Kościele najłatwiej ten Kościół zniszczyć. I do tego ta cała akcja się sprowadza. Oczywiście walka z Kościołem, działania przeciwko Kościołowi, które są prowadzone od wieków, to nie jest nic nowego. Owszem, te ataki przybierają różne formy, są prowadzone pod różnymi hasłami, ale ich celem jest uderzenie w wiarę – zachwianie wiarą ludzi. To się odbywa poprzez szerzenie modernizmu w Kościele, pod hasłami desakralizacji Kościoła, a zatem nie są to tylko działania typowo ateistyczne, ale jest to najbardziej niebezpieczna akcja, bo prowadzona przez tzw. wilki w owczej skórze. Pod hasłem troski – bardzo często – o wiarę ta walka się odbywa, ale chodzi tu o coś zupełnie innego. Mianowicie, o uderzenie w wiarygodność, uczciwość kapłanów.
Czy to nie paradoks, że lewackie, antykatolickie środowiska czynią z siebie autorytet w temacie wiary i chcą dzisiaj „oczyszczać Kościół”?
– To nic nowego, bo w przeszłości bardzo często te środowiska lewackie postępowały w podobny sposób. Dotyczyło to różnych obszarów, np. teologii wyzwolenia w krajach Ameryki Łacińskiej, w co zaangażowane były również międzynarodowe siły komunistyczne. Są bardzo wiarygodne badania na temat przenikania do seminariów duchownych – przede wszystkim w Hiszpanii – działaczy komunistycznych, a później ich angażowanie się w tzw. teologię wyzwolenia. Przy tym szerzone były hasła, że „Chrystus był pierwszym socjalistą”, co należy uznać ewidentnie działaniem sił lewicowych. Podobnie jeśli chodzi o kwestie samej doktryny wiary, i tutaj modernizm jest szerzony przez skrajne środowiska będące często w Kościele, ale de facto bardzo dalekie od katolickiej poprawności – środowiska, które związane były z ośrodkami lewicowymi.
W Polsce także…?
– W Polsce również mieliśmy podobną sytuację. Były środowiska, które podkreślały swój mocny związek z wiarą i Kościołem, chciały tworzyć tzw. Kościół otwarty w przeciwieństwie do Kościoła integrystycznego – jak to nazywano, Kościoła ludowego, który reprezentował Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński. Mam tu na myśli środowiska lewicowe, otwarte nawet na masonerię. Z kolei dzisiaj mamy do czynienia z akcją bardzo niebezpieczną, przewrotną. Jeszcze wcześniej mieliśmy w Polsce do czynienia także z działalnością – wprawdzie marginalną – Ruchem księży patriotów kolaborujących z władzą komunistyczną, a dzisiaj pojawiają się inne formy międzynarodowe – przede wszystkim masoneria, która ma charakter postępującej rewolucji antykościelnej. Jest to oczywiście zjawisko bardzo szerokie. Niewątpliwie problem laicyzacji czy wręcz protestantyzacji Kościoła – zwłaszcza w zachodniej Europie – występuje, szczególnie po II Soborze Watykańskim. Stąd też Kościół przy całej postępującej laicyzacji, także jeśli chodzi o doktrynę, liturgię, eksperymenty i to zeświecczenie, co przejawia się chociażby w porzucaniu stroju duchownego przez kapłanów na Zachodzie, to wszystko powoduje, że Kościół i sami księża są narażeni na większe pokusy. To sprawia, że zjawiska demoralizujące wewnątrz Kościoła się zdarzają, ale to nie zmienia faktu, że mamy do czynienia z zaplanowaną, zorganizowaną akcją o charakterze antykościelnym.

