logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Dom Niezłomnych

Sobota, 2 marca 2019 (03:01)

W Ostrołęce otwarto uroczyście gmach Muzeum Żołnierzy Wyklętych.

„Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce będzie mieściło się w dawnym zakładzie karnym, w którym po wojnie komuniści więzili żołnierzy podziemia niepodległościowego. Opowie w nowoczesny, atrakcyjny sposób o losach bohaterów naszej wolności, a także stanie się centrum działań edukacyjno-badawczych nad historią tych niezwykłych ludzi” – pisał „Nasz Dziennik” w lutym 2014 r., obejmując patronat medialny nad tą budową.

Wczoraj, w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, te słowa stały się faktem. Klucze do muzeum zostały oficjalnie przekazane przez generalnego wykonawcę dyrektorowi placówki Jackowi Karczewskiemu.

– Walka o pamięć ma sens, bo ona jest fundamentem naszej przyszłości. Dzięki takiemu muzeum jak to historia nie będzie głucho milczeć o naszych największych bohaterach, dzięki takiemu muzeum, dzięki odbudowywaniu pamięci o Żołnierzach Wyklętych przełamujemy porządek pojałtański. To tutaj tworzy się nowa wolna Polska – powiedział podczas uroczystości premier Mateusz Morawiecki, dziękując wszystkim, którzy przyczynili się do powstania muzeum.

Wicepremier Piotr Gliński przypomniał, że kilka lat temu do ministerstwa kultury zgłosili się przedstawiciele społeczności ostrołęckiej i zapytali, czy mogą liczyć na pomoc w budowie tego muzeum. – Nasza odpowiedź, moja i ministra Jarosława Sellina, była jednoznaczna: oczywiście, robimy to – podkreślił Gliński. – To jest oczywiste, że to muzeum powinno powstać. I ono jest, ono już powstało – zaznaczył wicepremier. – To jest pierwsza nasza rozpoczęta i skończona inwestycja poświęcona polskiej pamięci – dodał.

Jak podkreślił wicepremier, w tej chwili jest realizowanych „około 30 projektów muzealnych poświęconych polskiej pamięci, które pokrywają te białe plamy, które przez lata nie były realizowane”.

Wicepremier Piotr Gliński przypomniał, że poprzedni minister kultury z rządu PO-PSL „na inicjatywę oddolną społeczeństwa ostrołęckiego odpisał, że nie ma potrzeby budowy takiej instytucji, że polityka państwa polskiego nie przewiduje budowy muzeum Żołnierzy Wyklętych”.

– My uważamy, że przewiduje. To jest dowód, że realizujemy tę politykę dla nas wszystkich, nie tylko dla społeczności lokalnej, ale dla całej Polski – powiedział Gliński. – Pamięć o tamtych ludziach, o tamtych czasach i o tamtych wyborach jest niezbędna dla naszej wspólnoty politycznej obecnie i także dla przyszłych pokoleń – wskazał minister kultury. Dodał, że bez pamięci nie ma rozwoju społeczeństwa, ani więzi społecznej. – Nie ma tego poczucia, że jesteśmy razem. Bez pamięci nie ma Polski – podkreślił.

Dodał, że ziemia ostrołęcka jest ziemią Żołnierzy Wyklętych, którzy często nie mają mogił. – Mówimy im, że pamiętamy, że nie zniknęli, że tu jest ich dom. Tu jest dom polskich Żołnierzy Wyklętych – spuentował Piotr Gliński.

Chluba Ostrołęki

Muzeum już jest ważnym punktem na mapie Ostrołęki. Świadczy o tym liczna obecność mieszkańców miasta podczas wczorajszych uroczystości. – To miasto bez wątpienia zasługuje na to, aby mieć takie obiekty, takie placówki, które będą mówić o jego historii – powiedział Jacek Karczewski, dyrektor muzeum. – Chciałbym podziękować wszystkim kombatantom, rodzinom tych żołnierzy, którzy są obecni tu z nami, którzy dzielą się swoimi historiami, swoimi pamiątkami. Dzięki którym w tych ścianach zabije prawdziwe serce. Serce, które będzie pamiętało o wielu, wielu naszych bohaterach – mówił Karczewski. – Dziękuję wszystkim za godziny rozmów, w których dzielili się swoimi historiami po to, żebyśmy mogli wypełnić te mury – dodał.

Czy nowa placówka podoba się pierwszym zwiedzającym? – Bardzo dobrze oceniam tą rozbudowę i przebudowę. Tu siedział mój stryj i sąsiad – dzieli się z „Naszym Dziennikiem” Henryk Kozłowski z Ostrołęki. – Bardzo dobrze, że tak się stało, popieram całą duszą i sercem to wszystko – dodaje. Pan Henryk już wcześniej był w tym gmachu, ponieważ przekazywał relacje. – Byłem wcześniej w muzeum, jak jeszcze remontu nie było, podawałem nazwiska żołnierzy. Mój stryj siedział pięć lat, na jesieni 1953 r. go zwolnili, a w 1954 r. zmarł, tak go stłukli – relacjonuje.

– Nareszcie coś zrobiono, żeby ta pamięć pozostała dla pokoleń, o tym, kto żył na tym terenie – mówi nam Jan Olech, były więzień młodociany, jaworzniak.

Sztafeta pokoleń

Po otwarciu zgromadzeni mogli zwiedzić gmach muzeum, w którym zaprezentowano część pamiątek, kolekcję broni, itp. Wzięli też udział w debacie na temat tożsamości ostrołęckiego muzeum.

– To jest niezwykle miejsce. Z całej Polski będą napływały podziękowania za to, że Ostrołęka jako pierwsze miasto w Polsce zdecydowała się w ten sposób uczcić Żołnierzy Wyklętych, którzy podjęli tę tragiczną walkę o niepodległą Polskę – powiedział redaktor Dariusz Pogorzelski z Telewizji Trwam, publicysta „Naszego Dziennika”.

Dyrektor Karczewski podkreślił, że takie muzea potrzebne są na prowincji. Zwrócił uwagę na to, iż aktywizują one ludzi, którzy przekazują do ostrołęckiej placówki pamiątki. – To jest niezwykłe, jakie archiwa odnajdują się w zasobach domowych. Dzięki temu muzeum zaczęło otwierać się na nowe kontakty. Osoby, które nie miały możliwości dzielić się, zaczynają odzyskiwać historię swoich przodków. To jest odzyskiwanie tożsamości – mówił Karczewski.

– Jestem wzruszona od początku, jak tu weszłam. Coś wspaniałego – podkreśliła Krystyna Kozłowska, córka mjr. Mariana Kozłowskiego z NZW. – Gratulujemy Ostrołęce, że wywalczyła to muzeum – zaznaczyła Jadwiga Płodziszewska, siostrzenica Jana Niskiego, ps. Brzoza. Zwróciła uwagę, że zadaniem krewnych Żołnierzy Wyklętych jest przekazywanie pamięci o nich następnym pokoleniom. – To jest zadanie naszego pokolenia, póki pamiętamy jeszcze te wspomnienia opowiadane przez krewnych – wskazała Płodziszewska.

Nikogo nie wydałem

– Cieszę się, że ten budynek aresztu został przekształcony na muzeum. Jest tak pięknie zrobiony. To muzeum będzie świadczyć o nas, że tu kiedyś byliśmy, że to miejsce nas pamięta. Bóg zapłać tym, co to muzeum zaprojektowali – powiedział mjr Antoni Ziemkiewicz, ps. „Cichy”, aresztowany i skazany przez władze komunistyczne za działalność niepodległościową. – Tak mnie męczyli, że chcieli mnie chyba już wykończyć – relacjonował. – Nikogo nie wydałem, Boże broń. Boże zachowaj – podkreślił.

Arkadiusz Gołębiewski, twórca Festiwalu Niepokorni Niezłomni Wyklęci, zwrócił uwagę, że należy ciągle podejmować nowe inicjatywy, aby docierać do młodych ludzi z pamięcią o Żołnierzach Wyklętych. – Ciągle walczymy o historię, o upamiętnienie naszych bohaterów. Ciągle ścigamy się z czasem – zaznaczył. – Niestety, nadal kalki komunistyczne są tak silne, że Żołnierze Wyklęci są nazywani bandytami – ubolewa reżyser.

Zenon Baranowski Ostrołęka Zdjęcia Marek Borawski

Nasz Dziennik