logo
logo

Edukacja

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Prawo za religią

Wtorek, 19 marca 2019 (03:01)

Po złożeniu oświadczenia przez rodziców religia nie jest przedmiotem dodatkowym, ale obowiązkowym.

Atak ideologiczny na szkołę, którego obecnie doświadczamy ze strony środowisk liberalno-lewicowych, ma też na celu osłabienie pozycji lekcji religii. Łączy się to z próbami ograniczania przez organ prowadzący zajęć z nauczania tego przedmiotu w przedszkolach i szkołach publicznych.

„Religia nie jest przedmiotem dodatkowym. Jest to przedmiot do wyboru, który staje się obowiązkowy po złożeniu stosownego oświadczenia przez rodziców lub pełnoletnich uczniów” – przypomniał w opublikowanym wczoraj oświadczeniu ks. bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski. Deklaracja raz złożona obowiązuje do czasu jej ewentualnego wycofania. Nie trzeba jej co roku ponawiać. Wszelkie próby ograniczania przez organ prowadzący zajęć z nauczania religii w przedszkolach i szkołach publicznych są sprzeczne z polskim prawem.

– Z art. 12 ust. 4 konkordatu jednoznacznie wynika, że władza państwowa, zatem tym bardziej samorządowa, nie może ingerować w treści nauczania i wychowania religijnego, jeśli chodzi o katechezę – zaznacza prawnik i kanonista ks. prof. Wojciech Góralski. – Nie może także władza państwowa, a tym bardziej samorządowa czy dyrektorzy szkół, jednostronnie ograniczać liczby lekcji religii – dodaje.

Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski przypomniała zasady organizowania zajęć z religii. Powołała się na art. 109 ust. 2 Ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe, a także na Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r.

„Życzenie rodziców lub pełnoletnich uczniów w formie pisemnej ma zawierać wolę udziału w zajęciach z religii. Domaganie się deklaracji innej treści lub dawanie rodzicom do wypełnienia przygotowanych wcześniej formularzy z zapisem: ’religia (tak/nie)’ jest niezgodne z obowiązującym prawem”, czytamy w oświadczeniu.

Regulacje nauczania religii w szkołach wypływają z konkordatu. Jak przypomina ks. prof. Wojciech Góralski, w art. 12 ust. 1 konkordatu zapisano m.in.: „Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych”.

Strona państwowa, samorządowa czy dyrektorzy szkół nie mogą jednostronnie decydować o zmniejszeniu liczby lekcji religii.

– To musi być konsultowane z władzą kościelną, co wynika z przepisów państwowych: ustawy i rozporządzenia. Zatem pojawiające się zakusy ze strony władz lokalnych samorządowych zmniejszania wymiaru godzin lekcji religii do jednej są sprzeczne z polskim prawem, są przekroczeniem kompetencji władz samorządowych. Religia jest przedmiotem obowiązkowym w wymiarze dwóch godzin tygodniowo – podkreśla ks. prof. Góralski.

Komisja Wychowania Katolickiego KEP odniosła się też do innej praktyki, która czyni lekcje religii zajęciami drugiej kategorii. Chodzi o takie ustawianie planu lekcji, aby były one pierwszą lub ostatnią lekcją. „Nie ma podstaw do organizowania zajęć z religii wyłącznie na pierwszych bądź tylko ostatnich godzinach lekcyjnych”, podkreślił ks. bp Mendyk.

Zwrócenie uwagi na bezzasadność takiej praktyki jest bardzo ważne. Niestety, w większości szkół lekcje religii są umieszczane w podziale godzin uczniów właśnie jako pierwsze lub ostatnie, co powoduje, że młodzież często rezygnuje z lekcji religii, aby mieć godzinę wolną.

– Lekcja religii na pierwszej lub ostatniej godzinie zajęć lekcyjnych sprzyja sytuacjom, wręcz je prowokuje, że młodzież opuszcza zajęcia z religii. Młody człowiek wykorzystuje to, aby przyjść później do szkoły lub móc ją wcześniej opuścić i zyskuje w ten sposób „wolny” czas. Dyrektorzy szkół odpowiadają za planowanie podziału godzin lekcyjnych, stąd powinni wszystko zrobić, aby lekcje religii, które są obowiązkowe, były traktowane na równi z innymi przedmiotami, a nie zawsze jako lekcja drugiej kategorii, do czego w rzeczywistości szkolnej są sprowadzane – mówi ks. Sebastian, jeden z katechetów archidiecezji krakowskiej. – Myślę też, że wiele zależy od rodziców, którzy pragnąc wychować dzieci w duchu chrześcijańskich wartości, nie powinni przyzwalać im na opuszczanie lekcji religii – dodaje kapłan. W Warszawie np. próby zmniejszania liczby lekcji religii w szkołach ponadpodstawowych idą w parze z zapowiedziami wprowadzania tzw. zajęć antydyskryminacyjnych, które w praktyce sprowadzają się do promocji środowiska LGBT.

– Próba ograniczenia lekcji religii w stałym planie zajęć i dążenie do wprowadzenia zajęć promujących LGBT to atak ideologiczny na szkołę, na dzieci. Jest to próba wyeliminowania chrześcijańskiej tożsamości Polski i zbudowania nowej na bazie ideologii gender, karty LGBT i innych im podobnych – podkreśla Filip Frąckowiak, radny miasta stołecznego Warszawy. – To zamach na nasze dzieci, którym chce się odebrać podstawowe wartości, te, na których byli wychowywani nasi przodkowie i dzięki którym powstała i istnieje Polska – dodaje. Wczoraj przed warszawskim ratuszem odbył się protest rodziców i środowisk prorodzinnych przeciwko podpisanej przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego tzw. Deklaracji LGBT+.

Małgorzata Bochenek

Aktualizacja 19 marca 2019 (11:56)

Nasz Dziennik