Zbadanie zgodności tej umowy międzynarodowej z Konstytucją może być sposobem na jej wyeliminowanie z polskiego porządku prawnego. Jest to rozwiązanie nawet lepsze od jej zwykłego wypowiedzenia, bo wyroki Trybunału Konstytucyjnego są niepodważalne, więc nawet jeśli do władzy dojdzie liberalna lewica, nie będzie mogła ponownie przystąpić do układu, który narusza polski porządek konstytucyjny.
Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej pod pozorem walki z nadużyciami przemyca do systemu prawnego ideologię gender i zasady marksizmu kulturowego, rodzinę przedstawia zaś jako źródło stereotypów i przemocy. Dokument Rady Europy podpisał w imieniu Polski rząd Donalda Tuska, a w kwietniu 2015 r. został on ratyfikowany.
Uznanie niezgodności umowy międzynarodowej z Konstytucją spowoduje, że automatycznie przestanie ona obowiązywać. Trybunał w tej sytuacji może polecić rządowi przeprowadzenie jej wypowiedzenia w określonym czasie.
– W naszym porządku konstytucyjnym każda umowa międzynarodowa, także ta ratyfikowana za zgodą wyrażoną w ustawie, może być badana pod kątem jej zgodności z Konstytucją zarówno prewencyjnie, jak i następczo. Z punktu widzenia interesów międzynarodowych lepiej wyjaśniać wszelkie wątpliwości zawczasu, jednak wciąż istnieje możliwość zbadania zgodności z Konstytucją każdej umowy międzynarodowej, szczególnie gdy pojawiają się nowe okoliczności uzasadniające jej niezgodność, zwłaszcza z prawami i wolnościami zapisanymi w Konstytucji. Formalnie jest to możliwe, czasami konieczne, chociaż bardzo rzadkie – mówi „Naszemu Dziennikowi” poseł Bartłomiej Wróblewski (PiS), specjalista prawa międzynarodowego.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

