logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

PSL pokazuje prawdziwe oblicze

Poniedziałek, 1 kwietnia 2019 (21:11)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, prezesem Prawicy Rzeczypospolitej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak odbiera Pan zapowiedź PSL dotyczącą wpisania do Konstytucji RP gwarancji przynależności Polski do Unii Europejskiej?

– Przyznam, że z zaskoczeniem odebrałem zapowiedź złożenia przez PSL poprawki o zmianę w Konstytucji i wpisania członkostwa w Unii Europejskiej do polskiej Ustawy Zasadniczej. Takie partie jak Nowoczesna czy Platforma z takim pomysłem oczywiście mogłyby wystąpić, natomiast tutaj z taką inicjatywą wychodzi PSL, które z jednej strony podkreśla swoje przywiązanie do pewnych wartości narodowych, państwowych. To pokazuje, że PSL ma poważny problem ze swoją tożsamością, ze swoją identyfikacją ideową i jednak głęboko tkwi bardziej w mentalności ZSL-owskiej niż PSL-owskiej. Nawet mimo zmiany nazwy i odwoływania się do tradycji przedwojennego PSL-u Wincentego Witosa, do tradycji PSL-u Stanisława Mikołajczyka, wydaje się, że dzisiejszemu PSL-owi bliższa jest jednak tradycja ZSL-u. ZSL jako jeden z filarów ówczesnego systemu politycznego, jako sojusznik PZPR, w jakiś sposób przecież legitymizował zapis w Konstytucji PRL z lat 70. XX wieku o sojuszu PRL ze ZSRS.

Wygląda na to, że przyłączenie się obecnego PSL-u do Koalicji Europejskiej nie było przypadkiem…?

– PSL pokazuje swoje prawdziwe oblicze, że wejście w układ z Platformą, Nowoczesną i wybór tego kierunku nie były zupełnym przypadkiem. Zapewne ta decyzja była podyktowana kalkulacjami czysto pragmatycznymi i możliwością uzyskania trzech czy czterech mandatów w przyszłym europarlamencie. Wydaje się, że obecny prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz będzie zmierzał w kierunku bardzo mocno proeuropejskim, gdzie tożsamość PSL-u w dużym stopniu zostanie ograniczona. Tak czy inaczej pomysł PSL-u wydaje się zupełnym brakiem zrozumienia, czym ma być Konstytucja RP – najważniejszy akt prawny w państwie polskim. Konstytucja ma definiować przede wszystkim zasady ustrojowe i prawa podstawowe, prawa kardynalne stanowiące fundamenty politycznego i gospodarczego ładu wewnętrznego państwa. Przede wszystkim zaś Konstytucja RP ma wyrażać zasadę suwerenności państwowej, tymczasem wpisanie zasady gwarancji przynależności Polski do Unii Europejskiej przeczy logice prawnoustrojowej. Ponadto jest to zapis bardzo niebezpieczny, dlatego że wszelka krytyka Unii może zostać odebrana jak działanie wymierzone w Konstytucję, a zatem uznane za działanie antypaństwowe.

Skąd taki pomysł u ludowców?

– Wygląda na to, że PSL chciało się czymś odróżnić w Koalicji Europejskiej od Platformy czy Nowoczesnej, i tym pomysłem rzeczywiście się wyróżniło. Tyle tylko, że jest to działanie godzące w tożsamość, jeśli w ogóle w przypadku PSL-u można jeszcze mówić o resztkach tożsamości. W mojej ocenie, jest to symboliczna abdykacja PSL-u ze swojej niezależności programowej, ze swojej tożsamości, swojej odrębności ideowej na rzecz Koalicji Europejskiej.  

Komu potrzebny jest taki zapis, skoro nie wiadomo, czy za kilkanaście, kilkadziesiąt lat Unia Europejska będzie istnieć – przynajmniej w obecnej formie?

– To prawda, że nie wiemy, jak będzie wyglądała Unia Europejska za kilkanaście lat, czy pozostanie w dotychczasowej formule, jaki przybierze model i czy w ogóle za czas jakiś będzie Unia Europejska. Trzeba podkreślić, że konstytucję pisze się na jakiś określony czas i wprowadzanie tego typu zapisów jest zupełnie niezrozumiałe. Owszem, obecni decydenci Unii Europejskiej, tacy politycy, jak chociażby Jean-Claude Juncker, Frans Timmermans czy Guy Verhofstadt pewnie będą zadowoleni z tego typu wypowiedzi lidera PSL-u, ale czy o to chodzi? Tak czy inaczej jest to polityka, która wpisuje się w XVIII-wieczną tradycję partii zagranicy, która niestety w Polsce miała miejsce, której sztandarową postawą była rezygnacja z własnej suwerenności. W konstytucji takich rzeczy nie może być, konstytucja musi być wyrazem suwerenności, w konstytucji nie może być żadnych zapisów o podleganiu takim czy innym instytucjom czy też organizacjom zewnętrznym, międzynarodowym, a taką jest Unia Europejska. Idąc tym ślepym tropem, do konstytucji można by zapisać przynależność do innych organizacji międzynarodowych, co jest czymś absolutnie absurdalnym i niepotrzebnym.

PSL wcale nie ukrywa, że ten zapis jest po to, aby uniemożliwić PiS-owi polexit…

– Takie twierdzenie to kolejny absurd. Prezes Jarosław Kaczyński i liderzy tej formacji politycznej wielokrotnie i do znudzenia podkreślali, że celem PiS nie jest absolutnie polexit. Powiem więcej, PiS jest partią dość mocno proeuropejską. Politycy tej formacji nie wykluczają – w pewnej perspektywie – wprowadzenia Polski do strefy euro itd., co świadczy, że PiS absolutnie nie dąży do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Tym bardziej w tym kontekście wypowiedź prezesa PSL-u jest zupełnie niedorzeczna. Na pewno jest podyktowana bieżącymi kwestiami – próbą przeciwstawienia się PiS-owi, a przede wszystkim jest to wypowiedź nieprawdziwa, dlatego że odnosi się do zupełnie nieprawdziwej rzeczywistości. Abstrahując zupełnie od rzeczywistości, gdyby nawet w Polsce była partia rządząca, która wysuwałaby postulat polexitu, to w żaden sposób nie uprawniałoby, żeby tego typu zapis odnośnie do wpisania do Konstytucji RP gwarancji przynależności Polski do Unii Europejskiej, który proponuje prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, znalazł się w Konstytucji. Jak wiemy, kwestia polexitu pojawia się na marginesie politycznym, dlatego prezes PSL odnosi się do kwestii de facto abstrakcyjnej, wymyślonej przez siebie i swoje środowisko polityczne, co też źle świadczy o autorach takiej tezy. Widać jednak, że kwestie doraźne, zupełnie nieprawdziwe, które Władysław Kosiniak-Kamysz konstruuje w swojej wyobraźni, a więc dotyczące rzekomego dążenia PiS do polexitu, mają uzasadniać tego typu stanowisko. To świadczy, że PSL jest partią niepoważną.            

Do kogo zatem jest adresowany ten przekaz?

– Przekaz o polexicie występuje w polskiej przestrzeni już od jakiegoś czasu. Jak wiemy, lansowała go Platforma, ale nie zrobił on wrażenia na społeczeństwie, dlatego że jest to sprawa abstrakcyjna, zupełnie wydumana, nierealna, bo nie ma takiego postulatu, a zatem odnoszenie się do czegoś, co nie istnieje, jest zupełnie niepoważne.

Zatem dlaczego prezes PSL zdecydował się na taką narrację i wysunął taki postulat?

– Myślę, że jest to wynik zagubienia PSL-u w Koalicji Europejskiej. Ludowcy, wchodząc w szeregi tego konglomeratu, nie potrafią zaproponować niczego, co mogłoby w jakiś sposób identyfikować czy odróżniać PSL od koalicjantów, wśród których jest SLD, Platforma i Nowoczesna, i być może stąd taki zupełnie absurdalny pomysł. Jest to wynik zagubienia kierownictwa PSL-u czy wręcz politycznej desperacji, która przejawia się właśnie w tego typu formułowanych opiniach. Nie wiem, być może prezes Władysław Kosiniak-Kamysz liczył, że ten postulat spowoduje, iż uda się również pozyskać głosy elektoratu, który wspiera Koalicję Europejską. Jest to zabieg o absolutnie przeciwnym skutku, tego typu oczekiwania są pozbawione jakichkolwiek podstaw. Powiem więcej, takie działania mogą doprowadzić PSL do zagubienia własnego elektoratu. Z chwilą wejścia do Koalicji Europejskiej – i to jest główny problem PSL-u, może ono stracić znaczną część wcale nie tak licznego elektoratu. Może to mieć także wpływ na turbulencje w szeregach kierownictwa PSL-u. Mimo iż większość polityków wchodzących w skład Rady Naczelnej PSL opowiedziała się za przystąpieniem ludowców do Koalicji Europejskiej, to jednak tzw. doły partyjne, koła powiatowe czy gminne przyjęły tę decyzję dość niechętnie. Tym bardziej taka decyzja jest niezrozumiała dla elektoratu PSL-u, który jest przywiązany do wartości i tradycji. I tego typu wypowiedzi czy deklaracje jak ta ostatnia w wykonaniu prezesa Władysława Kosiniaka-Kamysza będą tylko pogłębiały proces alienacji kierownictwa PSL i obecnej polityki, jaką obecnie ta formacja bierze na sztandary i realizuje, od swoich wyborców.

To idealny scenariusz dla PiS-u…             

– PiS otrzymało od kierownictwa PSL wielki prezent. Pamiętamy wręcz bój o polską wieś, o elektorat wiejski  podczas kampanii wyborczej przed ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi. Wtedy jeszcze nie przyniosło to jakiegoś rozstrzygnięcia, bo mimo wszystko PSL utrzymało, generalnie rzecz biorąc, swój stan posiadania. Jednak teraz, w obliczu kampanii do Parlamentu Europejskiego, może się to już nie udać. PSL odeszło od tradycji ruchu ludowego, który był zawsze partią centrową, czy nawet centroprawicową w okresie międzywojennym, i obrało kierunek centrolewicy, co będzie kosztowało. Słowa Kosiniaka-Kamysza, że PSL będzie  bronić wartości chrześcijańskich, wartości narodowych, społecznych, które od pokoleń są wypisane na zielonych sztandarach, to tylko pusta retoryka, która przegrywa w zetknięciu z decyzjami i działaniami kierownictwa obecnego PSL-u.

Dziękuję za rozmowę.        

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl