logo
logo

Zdrowie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ślepe diagnozy

Poniedziałek, 8 kwietnia 2019 (02:51)

W Polsce nie monitoruje się badań prenatalnych pod kątem jakości ich wykonywania.

– Ani Ministerstwo Zdrowia, ani NFZ, czyli płatnik, jak dotąd nie monitorują procedur medycznych pod kątem jakości ich wykonywania. Także procedury w ramach diagnostyki prenatalnej nie są pod tym kątem monitorowane. Stąd też nie mamy oficjalnych danych, jaki odsetek kierowanych pacjentek na amniopunkcję z danego ośrodka medycznego z uwagi na nieprawidłowe wyniki badań nieinwazyjnych, czyli badanie ultrasonograficzne plus test podwójny, potwierdza tę diagnozę w wyniku badania genetycznego – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr n. med. Antoni Marcinek, ginekolog-położnik, dyrektor Szpitala na Siemiradzkiego im. R. Czerwiakowskiego w Krakowie. Jak wyjaśnia, jest to bardzo ważne przynajmniej z dwóch powodów. – Po pierwsze, amniopunkcja jest procedurą inwazyjną i jest związana z małym, ale nadal istotnym czynnikiem ryzyka utraty ciąży, a po drugie, ważne są też koszty finansowe, nie w każdym przypadku zasadnych badań – podkreśla dr Marcinek.

Dyrektor krakowskiego szpitala położniczego był jednym z prelegentów konferencji „Oswoić tabu niepełnosprawności. Od diagnozy prenatalnej do dorosłości”. Organizatorem wydarzenia było Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka.

O pokorze wobec współczesnej medycyny mówił podczas konferencji dr n. med. Antoni Marcinek, który wskazywał, że tak naprawdę nie można postawić pewnej diagnozy na etapie prenatalnym. Jest wiele czynników, które mogą zakłócić obraz badania. Ważne jest m.in. ułożenie dziecka w łonie matki. – Czy oczekiwania kobiety w ciąży spełniają aktualne, stosowane badania diagnostyczne? Na podstawie diagnostyki prenatalnej możliwa jest ocena budowy oraz stanu płodu w różnych okresach rozwoju. Jeśli chodzi o badania USG późnego pierwszego trymestru, istotne jest, aby takie badanie było wykonane w odpowiednim czasie – zaznacza dr Marcinek. Jak wskazuje, istotne jest ułożenie dziecka, które na tym etapie jest stosunkowo małe i ma dużą swobodę ruchu. W badaniu tzw. przezierności karkowej przedziały są milimetrowe, zatem właściwe ich określenie wymaga dokładności. Wpływ na jakość badania ma również rozdzielczość aparatu USG, ale także rodzaj użytej sondy. Ginekolog zwraca uwagę na takie czynniki, które mogą zamazać dokładność badania, jak występowanie nadwagi u pacjentki, blizny po cesarskim cięciu, cukrzyca, ciąża bliźniacza. Jeśli chodzi o badanie inwazyjne, jak amniopunkcja, niewiele mówi się o tym, że ryzyko utraty ciąży występuje od 0,5 do 1 procenta badań. – Nie można postawić pewnej diagnozy, w przypadku nieprawidłowego badania wyniku USG drugi lekarz powinien powtórzyć badanie – wyjaśnia dr n. med. Antoni Marcinek.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Paulina Gajkowska, Kraków

Nasz Dziennik