logo
logo

LUBLIN

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Mediacja po marszu

Wtorek, 9 kwietnia 2019 (03:41)

Sąd skierował do mediacji sprawę między organizatorem marszu LGBT a wojewodą lubelskim.

 

Organizator tzw. marszu równości w Lublinie Bartosz Staszewski związany ze Stowarzyszeniem Miłość Nie Wyklucza, należącym do grup LGBT, poczuł się urażony krytyką marszu, którą wyraził Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski. Skierował przeciwko niemu prywatny akt oskarżenia.

Sprawę pierwotnie umorzył Sąd Rejonowy Lublin Zachód, nie dopatrując się w słowach wojewody popełnienia przestępstwa. – Sąd karny nie może być cenzorem debaty publicznej – stwierdził w uzasadnieniu tej decyzji sędzia Bernard Domaradzki. Jednak sąd okręgowy uchylił to postanowienie i nakazał ponownie rozpatrzyć sprawę. Przed sądem odbyło się zamknięte posiedzenie, na którym obie strony przedstawiły propozycje ugód.

– Oskarżyciel Staszewski zaproponował ugodę, w której kazał mi przeprosić wszystkich członków LGBT i homoseksualistów za nieprawdziwe informacje, które zawarłem w filmiku, że wycofuję się z tego i nigdy nie będę tego powtarzał. Oczywiście kategorycznie odmówiłem. Stwierdziłem, że wszystko, co powiedziałem, jest wyłącznie prawdą, i dlatego nie mogę tego uczynić – mówi nam wojewoda Czarnek.

– Natomiast ja zaproponowałem ugodę, w której stwierdziłem, że moje słowa z filmiku były wielokrotnie instrumentalnie przeinaczane. Ja nikogo nie nazwałem per „zboczeniec” czy per „dewiant”, ponieważ oddzielam osoby od czynu. Osób nie potępiam, a czyn jak najbardziej potępiam, jako absolutnie zły. I z uwagi na to instrumentalne przekłamywanie mojej wypowiedzi w telewizji ubolewam, że niektórych mogło to dotknąć, za co przepraszam – zaznacza wojewoda. – Natomiast w żadnym przypadku nie zmienia to mojego negatywnego stanowiska wobec homoseksualizmu, promocji ideologii LGBT, którą uważam za absolutnie szkodliwą dla społeczeństwa i rodziny. I mam do tego prawo na podstawie Konstytucji – tłumaczy nasz rozmówca.

Sąd, nie widząc sprzeciwu drugiej strony, skierował sprawę do mediacji z udziałem mediatora sądowego, wyznaczając miesiąc na ten cel. – Istnieje szansa na to, żebyśmy się pogodzili i żeby pan wojewoda w jakiś sposób za swoje słowa przeprosił. Dlatego będą się teraz toczyły spotkania, żeby wspólne stanowisko wypracować – powiedział dziennikarzom po posiedzeniu sądu Staszewski.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik