logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Adam Kruczek/ Nasz Dziennik

Ucieczka spod tablicy

Piątek, 12 kwietnia 2019 (03:23)

Aktualizacja: Sobota, 13 kwietnia 2019 (12:01)

Oderwanie pedagogiki od moralności i wycięcie antropologii filozoficznej z programów studiów pedagogicznych to istotny kontekst bulwersującego strajku w polskich szkołach, w którym potraktowano uczniów jak zakładników płacowych żądań nauczycieli.

Filozofowie uczestniczący w XVIII Międzynarodowym Sympozjum z cyklu „Przyszłość Cywilizacji Zachodu”, które odbyło się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, krytycznie ocenili sytuację, w której od zdającej egzaminy młodzieży odwróciła się znaczna część nauczycieli.

– Nauczyciele w pierwszym rzędzie powinni być odpowiedzialni za dzieci i młodzież, a także za rodziców – uważa o. dr Zdzisław Klafka CSsR, rektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. – Myślę, że tej odpowiedzialności zabrakło w tym momencie – dodaje.

– Przez strajki o charakterze czysto finansowym odwraca się uwagę od istoty problemu – zauważa prof. Piotr Jaroszyński, główny organizator cyklu sympozjów z cyklu „Przyszłość Cywilizacji Zachodu”.

Okazuje się, że w związku z wprowadzeniem na uczelniach wyższych tzw. minimum programowego, co pociągnęło za sobą finansowanie przez państwo tylko części prowadzonych dotąd zajęć, wydziały zrezygnowały z wielu przedmiotów uznanych arbitralnie za mniej istotne. W przypadku pedagogiki pozostawiono przedmioty ściśle pedagogiczne, wycięta została jedna z podstawowych dla pedagogiki dyscyplin – antropologia filozoficzna.

– Narzekamy na nauczycieli czy lekarzy, ale czy oni uczyli się tego, kim jest człowiek? – zastanawia się prof. Piotr Jaroszyński. – Nie wiedzą tego, bo nie mają takiego przedmiotu w toku swoich studiów.

Zdaniem naukowca, wykładana na ostatnim roku studiów pedagogicznych antropologia kulturowa dostarcza opisu wielu koncepcji człowieka w różnych kulturach i u różnych ludów, ale to nie jest antropologia filozoficzna o mocy wiążącej w sensie naukowym. – Zachodzi tu pewien paradoks pedagogiczny – wskazuje ks. prof. Andrzej Maryniarczyk, kierownik Katedry Metafizyki KUL. – Pedagog nie wie, z kim ma w szkole do czynienia, a nawet kim sam jest.

Zamknięcie na wartości

Drugim elementem destrukcyjnym w polskiej oświacie jest dokonane jeszcze w czasach komunizmu oddzielenie pedagogiki od wychowania, a w konsekwencji od moralności. W efekcie wielu nauczycieli nie poczuwa się dziś do tego, że opuszczając ucznia w czasie egzaminów, robi coś złego, ponieważ uczono ich, że pedagogika to niezwiązana z moralnością technika wychowawcza.

– Dzisiaj dopiero zaczynamy oczy otwierać, że bez tego się nie da, że nauczyciel jest istotą moralną, a więc musi swoje czynny kwalifikować w kategoriach dobra i zła – podkreśla ks. prof. Maryniarczyk.

Jego zdaniem, bez humanistycznych podstaw pedagogika nie przygotowuje nauczycieli do wychowania młodego człowieka, lecz tylko do jego kształcenia.

– Bardzo oburzono się, gdy śp. ks. prof. Józef Tischner wprowadził termin „homo sovieticus” – wskazuje ks. prof. Maryniarczyk. – Rzucono się na niego, bo pokazał, że można człowieka zmanipulować do tego stopnia, że on nie widzi, nie czuje, jest ślepy na wartości. Okazuje się, że to można zrobić – dodaje.

Zorganizowane przez Katedrę Filozofii Kultury i Sztuki KUL, Sekcję Historii Filozofii UKSW, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, Fundację „Lubelska Szkoła Filozofii” i Adler Institute z USA XVIII Międzynarodowe Sympozjum z cyklu „Przyszłość Cywilizacji Zachodu”, poświęcone w tym roku tematowi „Pedagogika – nauka czy ideologia?” zgromadziło na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim wybitnych filozofów z wielu ośrodków naukowych w Polsce i Stanach Zjednoczonych. W czterech blokach programowych poddano refleksji m.in. dylematy współczesnej pedagogiki, źródła kryzysu amerykańskiego systemu edukacyjnego oraz myśl pedagogiczną o. prof. Jacka Woronieckiego. Materiały konferencyjne zostaną wydane w formie książkowej.

Adam Kruczek Lublin

Nasz Dziennik