Ponad 359 ofiar śmiertelnych, ok. 500 rannych w wyniku zamachów na chrześcijańskie kościoły oraz hotele na Sri Lance. To chyba nie przypadek, że wybrano Wielkanoc?
– Absolutnie nie można tutaj mówić o przypadku, ale o skoordynowanym działaniu, które miało uderzyć w system wartości chrześcijańskich. Po pierwsze, Wielkanoc, Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego to największe święto chrześcijańskie w ciągu roku, a po drugie, to właśnie wtedy w świątyniach podczas nabożeństw gromadzi się największa liczba chrześcijan. I to są dwa powody, które dla terrorystów są odpowiednim momentem do przeprowadzenia takiego czy takich zamachów.
Mamy XXI wiek, a Kościół jest wciąż prześladowany. Z czego wynika ta intensyfikacja prześladowań chrześcijan?
– Nie wiem, czy jest to intensyfikacja, czy raczej stała reguła działań przeciwko chrześcijaństwu, która przybiera różne formy i różne rozmiary w poszczególnych częściach świata. Spotęgowanie ataków na chrześcijan w różnych punktach globu pokazuje, że proces niszczenia religii chrześcijańskiej cały czas trwa. Kiedyś w ZSRS czy w krajach obozu komunistycznego mieliśmy do czynienia z regularnym i planowym prześladowaniem Kościoła, natomiast dzisiaj te ataki przesuwają się bądź w obszar krajów islamskich, bądź tam, gdzie islam ma swoje wpływy. Idąc tropem islamskim, warto przy okazji przypomnieć, że wcześniej Afryka Północna była chrześcijańska, a dzisiaj w wyniku różnych prześladowań czy nacisków już islamska. I w tym sensie jest to rzeczywistość, która ma swoje zakotwiczenie w Biblii i w słowach Chrystusa, który mówi: „Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15,20), co oznacza, że chrześcijanie za głoszenie prawdy, za swoją wiarę będą prześladowani i zabijani.
Jednak chrześcijanie są prześladowani z różnych stron – jak Pan zauważył, ze strony islamu, ale też hinduizmu. Tylko w ubiegłym roku za wiarę na świecie zginęło 90 tysięcy chrześcijan…
– To jest rzeczywiście ogromna liczba i pewnie będzie jeszcze rosła. Te akty prześladowania są jednak daleko od nas – to po pierwsze, a po drugie, żyjemy w świecie zachodnim, który woli nie mówić o prześladowaniu chrześcijaństwa jako religii, ale raczej jako o prześladowcy – zwłaszcza w kontekstach historycznych. Stąd szuka się przykładów rzekomej agresji czy wręcz totalitaryzmu chrześcijańskiego. Ataki na Kościół, na chrześcijan burzą ten kłamliwy obraz, dlatego się ich nie nagłaśnia i dopiero kiedy mamy do czynienia ze skrajnymi przypadkami, jak teraz na Sri Lance, gdzie skala zbrodni jest ogromna, to informacje o tym muszą się pojawić. Niestety, nie mówi się o codzienności prześladowań, bo, jak wiemy, każdego dnia na całym świecie giną chrześcijanie za swoją wiarę, ale Zachód – nawet ten chrześcijański – za prześladowanymi się nie ujmuje.
Jak zapobiec prześladowaniom chrześcijan, czy nie jest to zadanie dla społeczności międzynarodowej?
– Przede wszystkim kraje chrześcijańskie powinny się starać, zabiegać o to, żeby ta ochrona była większa, niż jest obecnie. Trzeba też pamiętać, że prześladowania chrześcijan mają miejsce nie tylko w krajach muzułmańskich czy tam, gdzie dominują hinduiści, ale coraz częściej dochodzi do nich w krajach w świecie zachodnim i jest to odpowiedź na głoszenie praw i zasad moralnych takich jak ochrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, co spotyka się z różnymi szykanami. Można zatem powiedzieć, że chrześcijaństwo w krajach, które do niedawna były chrześcijańskie czy uważane za chrześcijańskie, jest niestety spychane, czy wręcz zostało już zepchnięte, na margines, w związku z czym nie ma ono na tyle mocnego głosu czy wystarczającej siły, żeby podjąć taką interwencję. Dlatego chrześcijanie w takich krajach są zdani na łaskę i niełaskę społeczności, w których żyją, tak jak to ma miejsce, dajmy na to, na Sri Lance, gdzie kościoły spływają krwią, czy chociażby w Iraku. Radykalizm, który postępuje zwłaszcza w krajach islamskich, ale także wśród wyznawców hinduizmu, znajduje upust właśnie w agresji przejawiającej się w zbrodniach.
Gdyby były ataki na hinduistów, wyznawców islamu czy Żydów, to cały świat protestowałby, tymczasem kiedy atakowani są i giną chrześcijanie, to zachodni świat i jego przywódcy milczą. Dlaczego?
– To zatrważające, ale prawdziwe, że zachodni świat niestety wstydzi się swojej wiary, swojej religii, wstydzi się chrześcijaństwa, od którego w dużej mierze się odwrócił. Mało tego – chciałby chrześcijaństwo wręcz wyeliminować ze swojej przestrzeni publicznej. Najlepszym tego przykładem jest Francja, którą przed laty św. Jan Paweł II pytał: co zrobiłaś ze swoim chrztem, najstarsza córo Kościoła? Również przywódcy zachodni, dbając o swoje słupki poparcia, nie chcąc ryzykować nie tylko politycznie, ale również medialnie, nie chcą uruchamiać procesów sprzeciwu i wolą raczej sprawę coraz częstszych ataków na chrześcijan przemilczeć, a uwypuklać te historie czy sprawy, które dla realizacji procesu sekularyzacji są bardziej wygodne.

