Premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że tegoroczne matury nie są zagrożone. Czy to uspokaja sytuację? Czy nowelizacja prawa oświatowego i ustawa maturalna zapewnia bezpieczeństwo uczniom?
– Zanim projekt nowelizacji prawa oświatowego został przegłosowany, w Sejmie odbyła się żarliwa debata. Zresztą trudno się dziwić, że sytuacji stworzonej w polskim szkolnictwie przez Związek Nauczycielstwa Polskiego towarzyszą takie emocje. Jestem przekonana, że ustawa maturalna rozwiąże problem, bo matury muszą się odbyć. Uważam, że jest to dla dobra polskich dzieci – uczniów, ale także dla dobra rodziców, dla nauczycieli również.
Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji o zawieszeniu strajku przez Sławomira Broniarza wiele szkół podjęło decyzję, że będą kwalifikacje uczniów w postaci zawieszenia strajku…
– Decyzja ZNP o zawieszeniu strajku to dobra oczekiwana wiadomość – myślę, że potrzebna wszystkim. W Polsce jest wiele szkół, jest wielu nauczycieli, którzy jeszcze przed dzisiejszą decyzją prezesa Broniarza – o zawieszeniu strajku do września – zdecydowali, że dla dobra uczniów w szkołach odbędą się klasyfikacje. To wyraz odpowiedzialności nauczycieli. Natomiast ustawa jest wprowadzana po to, żeby w przypadku, gdyby znalazły się szkoły, w których klasyfikacje byłyby zagrożenie, i jeżeli rady pedagogiczne nie podjęłyby decyzji o dopuszczeniu uczniów do matur, to będzie to mógł zrobić dyrektor szkoły, a jeśli i ten nie wyrazi zgody, to zrobi to samorząd jako jej organ prowadzący. To dodatkowe zabezpieczenie. Tym samym, na wypadek sytuacji awaryjnej – do prawa oświatowego – została wprowadzona taka możliwość, tym bardziej że taka awaryjna sytuacja miała właśnie miejsce. Tym działaniem chcieliśmy zabezpieczyć młodych ludzi, aby bez przeszkód mogli pójść w dorosłe życie, żeby start i droga na wymarzone studia i do kariery nie mogła być zablokowana przez nieodpowiedzialne decyzje. Matury się odbędą. Sama jestem nauczycielem i wierzę w roztropność i odpowiedzialność nauczycieli. Jestem przekonana, że żaden nauczyciel nie chciałby zrobić krzywdy swoim uczniom, natomiast zachowania Sławomira Broniarza należy określić jako bardzo naganne. Zresztą środowisko nauczycieli, widząc, co się dzieje, że strajk sięga za daleko, nie bardzo wiedziało, jak się wycofać z tego impasu. Warto też zauważyć, że przewodniczący ZNP, który szedł na zwarcie do samego końca, nie cieszy się już takim autorytetem jak to było jeszcze niedawno.
Skoro jest decyzja o zawieszeniu strajku nauczycieli, to może ustawa nie jest już potrzebna?
– Rząd jest odpowiedzialny za oświatę w Polsce, żeby obowiązujące prawo było skuteczne, a maturzyści mogli podejść do egzaminów. Zaproponowana ustawa to jedno z narzędzi, które uniemożliwi – na przyszłość – doprowadzenie do tak niebezpiecznej sytuacji z jaką mieliśmy do czynienia przez ostatnie tygodnie. Nowelizacja prawa oświatowego jest potrzebna, bo gwarantuje, że maturzyści przystąpią do egzaminów. Sławomir Broniarz wprawdzie zapowiedział, że od soboty strajk zostanie zawieszony, ale protest trwa i ta ustawa jest potrzebna także po to, żeby na wypadek, gdyby szef ZNP zmienił zdanie, nie było chaosu. Ustawa ta ma być środkiem rezerwowym, wentylem bezpieczeństwa, gdyby komuś przyszło do głowy zaognić protest i de facto uderzyć w maturzystów. Oczywiście teraz będzie dodatkowy czas żeby – w spokoju – wypracować jeszcze lepsze i skuteczne rozwiązania, aby wypełnić istniejącą lukę prawną. Przypomnę, że akcja protestacyjna nauczycieli trwa, a zawieszony do września jest strajk.
Treść ustawy maturalnej spotyka się jednak z krytyką totalnej opozycji, która twierdzi, że jest niezgodna z prawem…?
– Ustawa, która zostanie uchwalona przez Sejm siłą rzeczy będzie zgodna z prawem. I to jest zrozumiałe. Natomiast nie możemy dopuścić do tego, żeby matury się nie odbyły. Nauczyciele – według mnie – zostali zmanipulowani, m.in. wtedy, kiedy się dowiedzieli, że będą mieli wypłacone pensje za czas strajku, co oczywiście okazało się nieprawdą, bo byłoby to niezgodne z prawem. Jeszcze zanim decyzję o zawieszeniu strajku ogłosił Sławomir Broniarz, gros nauczycieli zadeklarowało, że będzie klasyfikować uczniów, co świadczy, że podjęli właściwe odpowiedzialne decyzje – nawet mimo strajku. Jeśli zaś chodzi o krytykę Platformy, Nowoczesnej czy PSL-u, to co ma powiedzieć opozycja, która wcześniej, kiedy rządziła Polską, nie zrobiła nic dla polskiej oświaty. Dzisiaj nie pozostaje im nic innego jak iść w zaparte i krytykować poczynania obecnego rządu. Ale my nie możemy się zatrzymać i musimy doprowadzić do tego, żeby uczniowie w spokojnej atmosferze przystąpili do egzaminów, zdali maturę i mieli szansę iść na wymarzone studia. Nie możemy dopuścić do chaosu, żeby matury były zagrożone. Tego wymaga dobro uczniów, które jest dla nas priorytetem. Dlatego też do gry odpowiedzialnie wkracza państwo.
Wraz z projektem ustawy maturalnej ZNP zostały odebrane wszystkie argumenty, nie było wyjścia i stąd zawieszenie strajku?
– Uważam, że tak. Natomiast nie chcemy poprzestać na ustawie maturalnej, dlatego prezes Jarosław Kaczyński już mówi o następnym etapie reformy systemu edukacji. O edukacji trzeba rozmawiać, ale w spokoju, nie może być tak, że uczniowie stają się zakładnikami ZNP. W polskiej oświacie potrzebne są zmiany, które będą służyły nie tylko nauczycielom, ale przede wszystkim uczniom i rodzicom. Niezbędna jest dobra reforma programowa jak i odpowiednia reforma organizacyjna. Prawie 90 proc. społeczeństwa opowiedziało się za zmianami organizacyjnymi w systemie polskiej oświaty, ale każda zmiana powoduje opór. Dlatego żeby przeprowadzić jakiekolwiek zmiany, potrzeba ogromnego wysiłku nie tylko nauczycieli, nie tylko rodziców, ale również rządu. Wydaje mi się, że to się dzieje, natomiast zachowanie opozycji totalnej pokazuje, że oni nie chcą reform, ale zależy im żeby spór trwał, bo to daje im polityczne paliwo. Jest też pytanie, gdzie przez osiem lat rządzenia była Platforma z PSL-em i dlaczego wtedy, kiedy nic nie robiono na rzecz polskiej oświaty, nauczyciele nie protestowali, dlaczego wtedy Sławomir Broniarz nie podburzał środowiska do protestów przeciwko rządowi, tylko dzieje się to tu i teraz? To jest przykre. Nauczyciele to mądra grupa zawodowa, która wychowuje pokolenia Polaków, ale niestety ta grupa dała się zmanipulować jednemu człowiekowi Sławomirowi Broniarzowi.
Paliwo strajkowe samo się wypaliło, ale jak określić nauczycieli, którzy cieszyli się z tego, że nie dopuszczą uczniów do matur, bo byli i tacy?
– Tak jak w każdym zawodzie, tak i w tym są ludzie, którzy nie zasługują na miano nauczyciela. Dla mnie słowo i zawód nauczyciela zobowiązuje. I zadaję sobie pytanie: – czego my taką, a nie inną postawą uczymy młodego człowieka, który już niebawem będzie wchodził w dorosłe życie? Myślę, że straszenie nie jest odpowiednią postawą, bo za chwilę każdy, każda grupa zawodowa będzie próbowała stawiać żądania i wymuszać ich realizację. Taką postawą ci nauczyciele, którzy trwali w swoim uporze, którzy przebierali się za krowy, nagrywali piosenki, z całą pewnością niczego dobrego nie nauczyli młodych ludzi. To, co mogliśmy zobaczyć w mediach czy w internecie, uwłaczało godności nauczyciela-pedagoga.
Czy ta nadaktywna część nauczycieli nie zdawała sobie sprawy, że szkody jakie już wyrządzili, ulegając presji ZNP, będą trudne do odbudowania?
– Bardzo dziękuję tym nauczycielom, którzy nie ulegli presji. Autorytet nauczycieli – przed strajkiem – i tak nie był za wysoki, natomiast to, co się wydarzyło w trakcie strajku, jeszcze bardziej obniżyło prestiż zawodu nauczyciela. Autorytet każdego zawodu buduje się latami, prestiż nauczyciela, który był niski, jest dzisiaj jeszcze niższy i to jest przykre. Żeby odbudować to, co tym strajkiem zostało zniszczone, to – tak jak pan redaktor zauważył – trzeba będzie odbudowywać przez wiele, wiele lat. Szkoda, bo mogło być inaczej.
Jutro na Stadionie Narodowym mają się rozpocząć obrady okrągłego stołu poświęcone reformie systemu oświaty w Polsce z udziałem opozycji, ale FZZ i ZNP nie wezmą udziału w tym spotkaniu…
– Skoro jest możliwość rozmów o edukacji w szerszym gronie, w formie okrągłego stołu, to dlaczego FZZ i ZNP nie chcą przystąpić do debaty? To pokazuje, jaki faktycznie był cel tego strajku – mianowicie postawienie rządu pod ścianą. Teraz, kiedy mają możliwość włączyć się w te obrady na temat polskiej oświaty, w ramach kilku podstolików, to nie chcą wziąć w tym udziału. To przedstawia te środowiska w bardzo złym świetle. Drzwi do dyskusji są cały czas otwarte, jest jeszcze czas na refleksję i decyzję, by usiąść do stołu i podjąć dyskusję.
Dziękuję za rozmowę.

