logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Mateusz Kacpura/WSKSiM/ -

Bastion polskiej tradycji

Poniedziałek, 13 maja 2019 (03:25)

To wieś od wieków jest głównym celem ataków przeciwników naszego kraju i polskości – ostrzegali prelegenci konferencji naukowej: „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś szansą dla Polski”.

Przez lata zaborów i okupacji niemieckiej, a później sowieckiej, wieś stała się mocnym bastionem polskiej kultury i tradycji. Jej mieszkańców nie złamały represje. Oparli się germanizacji i rusyfikacji. Nie udałoby się to, gdyby nie szczególny system życia na wsi opracowany przez wieki. Jego głównymi filarami było przywiązanie do ziemi i wiara rzymskokatolicka.

Podczas odbywającej się w sobotę w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu konferencji o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, dyrektor Radia Maryja, podkreślał, że gdyby nie upór Polaków w zachowaniu ziemi, nasz kraj mógłby nie przetrwać bolesnych dla nas momentów. – Jak jest coś sprzedane, to nasze nie będzie. Pieniądze się rozejdą, a zostanie niewola. Trzymajcie ziemię! Rolnicy zawsze żywili i bronili. Zobaczcie, że ci, którzy mają własne interesy, którzy chcą się rozprawić z jakimś narodem, jakąś kulturą, to uderzają w rolnika – mówił kapłan.

Z kolei prof. Jan Szyszko, były minister środowiska, podkreślał, że mieszkańcy wsi mają specjalną mentalność ukształtowaną przez Kościół katolicki. To ona pozwoliła na stworzenie skutecznego sposobu na użytkowanie ziemi. – Jeśli ktoś czuje ziemię, to znaczy, że ją kocha i że kocha swoją Ojczyznę. Taka osoba nigdy jej nie odda – powiedział prof. Jan Szyszko. Następnie przypomniał, że to wieś stała się głównym celem ataków wrogów polskości. – Bo był polski rolnik przywiązany do polskiej ziemi. I najlepszym dowodem na to jest to, że on nigdy tej ziemi nie sprzedał. Tak stał się wrogiem wszystkich tych, którzy dokonali rozbiorów Polski – akcentował prof. Szyszko.

Widmo prywatyzacji

Profesor zwracał uwagę, że mimo upływu lat kolejne rządy próbują przejąć majątek Lasów Państwowych. Widmo niebezpieczeństwa wisi nad nimi nieustannie. I podobnie jak niszczy się obecnie Puszczę Białowieską, tak wkrótce destrukcji mogą ulec lasy.

– Teraz pokazuje się Polaków jako tych, którzy wycinają ostatnią pierwotną puszczę Europy. O co tu chodzi? Chodzi o to, żeby pokazać, ze nareszcie Polacy zaczynają chronić przyrodę, a w tym samym czasie chcą doprowadzić do destabilizacji 30 proc. terytorium Polski, które zajmują polskie Lasy Państwowe. To jest ta liberalna myśl w Europie i Polsce – akcentował organizator konferencji.

Wyjaśnił przy tym, że grupa osób, która chce sprywatyzować polskie Lasy Państwowe, wykracza daleko poza szyldy partyjne. – To jest układ głęboki. Daleko poza strukturami partyjnymi. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, w jaki sposób, podstępny, działają – stwierdził prof. Szyszko. Ale to nie koniec problemów polskiej wsi. W ocenie ks. prof. Tadeusza Guza, wybitnego filozofa prawa z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, polscy rolnicy muszą stawać do heroicznej walki z dużymi firmami międzynarodowymi. – Większość ludzi na wsi wątpi w sensowność heroizmu rolniczego, ponieważ dalece przerasta on ich możliwości. Między innymi poprzez niewyobrażalny cynizm, nadużycia i pogardę gigantów rynkowych w branży rolniczej dla naszych polskich rolników i ich wartościowych produktów – mówił kapłan.

Lata zaniedbań doprowadziły do tego, że polska wieś jest biedna. Aby wyrwać się z tej pułapki, rolnicy popadają w drugą. W ocenie ks. prof. Guza, jest to szkodliwy system bankowy – oparty na lichwie – który wiąże możliwości mieszkańców wsi i doprowadza ich do rozpaczy. – Wciąż rolników napawają niepokojem nieprawości banków w postaci uprawiania lichwy zakazanej przez wieki z pozycji etyki katolickiego chrześcijaństwa. Frankowicze to nie jedyna grupa społeczna w Polsce, która została tą formą niesprawiedliwości dotknięta. Nie dojdzie do prawdziwej reformy bankowości i finansów w naszej Ojczyźnie, jeżeli instytucja lichwy nie zostanie skutecznie z rzeczywistości finansów wyeliminowana – zauważył ks. prof. Guz.

Dyskryminowani rolnicy

Z kolei Jan Dziedziczak (poseł Prawa i Sprawiedliwości), były wiceminister spraw zagranicznych, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” zauważa, że obecnie polscy rolnicy są dyskryminowani na forum Unii Europejskiej. Środki, które otrzymują nasi producenci, są dużo niższe niż ich zachodnich kolegów.

– Niestety, ale obecna sytuacja jest efektem uległości względem Brukseli rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej z PSL. Sytuacja polskich rolników jest jaskrawym przykładem dyskryminacji we wspólnocie europejskiej. Pora powiedzieć jej dość! – mówi nasz rozmówca.

Dziedziczak dodaje, że już wkrótce obecna Komisja Europejska kończy swoją kadencję. Kraje członkowskie będą mogły wskazać swoich kandydatów do tworzenia tego gremium.

– Rząd Zjednoczonej Prawicy będzie mógł wystawić komisarza, który wreszcie zatroszczy się o sprawy polskie w Komisji Europejskiej. Kwestie związane z rolnictwem są dla nas priorytetowe. Dlatego konieczne jest to, aby dysproporcje w traktowaniu rolników ze starej Piętnstki, a pochodzących z naszej części Europy, odeszły w niebyt – podkreśla były wiceminister spraw zagranicznych. Dodatkowo – w ocenie Dziedziczaka – sprawa ochrony polskiej ziemi powinna wykraczać poza rozwiązania prawne. Polakom – od najmłodszych lat – należy wpajać, jak wielkie znaczenie ma ziemia.

– Jednak dysproporcja majątkowa między Polakami a obywatelami krajów Europy Zachodniej jest duża. Już po drugiej stronie Odry mieszkają ludzie o znacznie wyższym kapitale. Także samo życie na wsi nie jest łatwe. Ono ma swoje problemy. Mamy tego świadomość. Dlatego przepisy to jedno, a druga sprawa to wychowanie do umiłowania ziemi. Bez tego każde prawo będzie można zmienić – akcentuje nasz rozmówca.

Rafał Stefaniuk

Nasz Dziennik