Polska Grupa Zbrojeniowa informuje, że uruchamia prace badawczo-rozwojowe nad nowym ciężkim czołgiem dla Wojska Polskiego. Z punktu widzenia potrzeb to niezbędny projekt?
– Gdyby ten projekt rzeczywiście doczekał się realizacji, byłaby to dobra informacja. Oznaczałoby to, że wracamy do źródeł, czyli do oparcia przynajmniej części naszego uzbrojenia na polskim wytwórcy, który produkował już czołgi. Natomiast jestem tą informacją zaskoczony, bo podobnych projektów czołgów w Polsce już kilka mieliśmy, wystarczy tylko wymienić tzw. czołg lekki „Anders”. Były też zapowiedzi nawet głębokiej modernizacji czołgów PT-91 Twardy i T-72. Podczas konferencji, którą zorganizowałem w Warszawie, min. Mariusz Błaszczak mówił wyraźnie, że w tej chwili stać jest nas na to, żeby poddać czołgi T-72 wprawdzie ograniczonej, ale jednak modernizacji, co odpowiada potrzebom wojska, a z drugiej strony – dzięki temu pracę będą mieć i spółka PCO SA. W tej sytuacji informacja o rozpoczęciu prac badawczo-rozwojowych nad całkowicie nowym ciężkim czołgiem jest dla nas zupełnym zaskoczeniem.
Może to jednak dobrze, że taki projekt jest?
– Owszem, ale niedawno w ramach zespołu trójstronnego rozmawialiśmy, ale nie było mowy o zapowiedzi, że taki czołg nie tylko powstanie w Polsce, ale że jest w ogóle potrzebny. Oficjalnie nic nam o tym nie wiadomo, dlatego tym bardziej jestem zaskoczony przekazaniem takiej informacji. Nie wiadomo, czy będzie to projekt od podstaw, czy ma to być składak, na ile będzie to produkt polski, a na ile, dajmy na to, koreański itd. Pytań i niewiadomych jest znacznie więcej, dlatego trudno mi w tej chwili powiedzieć, na ile ta informacja jest wiarygodna.
Chyba nie mało pieniędzy włożono też w prace nad lekkim czołgiem Gepard…
– Gepard, którego projekt ruszył pod koniec 2013 r., miał być wozem wsparcia bezpośredniego o masie 35 ton, uzbrojonym w armatę 120 mm. Jego głównym atutem – dzięki niższej masie, choć kosztem słabszego pancerza – miała być większa mobilność. Uruchomiono prace i zamiast rozwijać ten produkt i polską myśl inżynierską, to zaniechano prac, stracono masę pieniędzy, które zostały włożone w ten projekt. Tym bardziej dzisiaj mówienie, że oto rozpoczynamy nowy proces dotyczący budowy ciężkiego czołgu, jest dla mnie nie tylko zaskoczeniem, ale wręcz zdziwieniem.
Dlaczego armia nie chce gepardów?
– Trudno jednoznacznie powiedzieć, natomiast faktem jest, że u nas jest brak ciągłości, pewnej konsekwencji w kwestiach modernizacji polskiej armii. Z chwilą zmiany sekretarza stanu do spraw uzbrojenia, a także ministra obrony niestety nie ma ciągłości w podejmowanych decyzjach, tylko wraz ze zmianą kadr od razu następuje zmiana koncepcji. Z jednej strony zapadały decyzje dotyczące gepardów i nie działo się to ostatnio, ale były to decyzje wcześniejsze, a z drugiej strony na siłę ściągano z demobilu niemieckie czołgi Leopard, do których trzeba cały czas dokładać i tak naprawdę niewiele korzyści mamy z tego mocno podstarzałego sprzętu. Nic z tego nie ma też polski przemysł, bo podzespoły musimy sprowadzać z Niemiec. Tak bowiem jest skonstruowana umowa. Również jeśli chodzi o czołg Anders, to też jest on najpierw wystawiany na targach przemysłu obronnego w Kielcach, jest przedstawiany jako nowoczesny produkt, ale de facto nic się nie dzieje, a pomysł umiera śmiercią naturalną. To sprawia, że mamy mocno ograniczone zaufanie do każdego kolejnego pomysłu, jaki jest ogłaszany. Oczywiście kibicujemy temu projektowi, ale pod warunkiem, że uda się go zrealizować.
Zakupy dla wojska w założeniu powinny przynosić korzyści polskiej gospodarce. Czy i na ile projekt nowego ciężkiego czołgu dla Wojska Polskiego – jeśli doczeka się szczęśliwego finału – ma szanse wpłynąć, czy stać się kołem zamachowym dla polskiego przemysłu?
– Jeżeli ten projekt byłby realizowany przez polski przemysł oraz przez polskie przedsiębiorstwa, to z pewnością byłoby to opłacalne dla naszego przemysłu i całej gospodarki. Chodzi o to, że udział, partycypacja w produkcji takiego wyrobu obejmuje wiele firm, począwszy od przemysłu stalowego, mechanicznego, branży elektronicznej itd. Jeżeli jednak ma się to ograniczyć tylko do tego, że czołg ten będzie składakiem z elementów wykonywanych np. w Korei, Turcji czy w innych krajach, to podejrzewam, że możemy zrobić podobny deal jak przy leopardach z Niemcami, czyli damy zarabiać innym, natomiast my będziemy wydawali polskiego podatnika. To żaden biznes.
Czy kierunki, akcenty technicznej modernizacji polskiej armii są dzisiaj prawidłowo postawione?
– Myślę, że co do zasady kierunek jest dobry i co do tego nie ma wątpliwości. Moje obawy dotyczą tego, że jeśli prowadzimy zakupy nowoczesnych wyrobów wojskowych, to niestety zbyt mało korzysta na tym nasz przemysł, chodzi o offset. Wygląda to tak, że na razie tylko wydatkujemy pieniądze polskiego podatnika, pozyskując przy tym niewiele albo w ogóle nic z tych wydanych pieniędzy dla polskiego przemysłu, polskiej gospodarki. I nic dziwnego, że budzi to naszą trwogę. W dodatku bez formalnego programu rozwoju polskiego przemysłu obronnego, w którym zostaną zawarte wszystkie elementy związane z modernizacją polskiej armii, z kierunkami jej rozwoju, bez formalnego dokumentu rządowego, co pół roku będzie zmiana koncepcji i co pół roku będziemy wyrzucali kolejne pieniądze polskiego podatnika. To błędne koło i to musi się skończyć. Konieczny jest rządowy program nie tylko modernizacji armii, ale niezbędny jest rządowy program funkcjonowania polskiego przemysłu obronnego.
Podczas zespołów trójstronnych strona społeczna wskazuje na to. Jak te monity są odbierane?
– Owszem, wskazujemy na to bardzo wyraźnie. I kiedy rozmawiamy z min. Mariuszem Błaszczakiem, to spotykamy się z bardzo dużym zrozumieniem, natomiast później gdzieś po drodze ten czar pryska i sprawa się rozmywa. Miejmy nadzieję, że w końcu odnajdziemy się na tej drodze. Teraz będziemy występowali z inicjatywą budowy programu funkcjonowania polskiego przemysłu obronnego, bo tylko w tym upatrujemy szanse na to, że kolejni ministrowie obrony, następne rządy będą kontynuować program, ale nie program likwidacji polskiego przemysłu obronnego, ale program jego rozwoju. Mówiąc, żeby polski przemysł obronny się rozwijał, mam na myśli to, żeby przynosił konkretne, wymierne efekty dla polskiej gospodarki.

