logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Sieci zaczną płacić podatki

Niedziela, 19 maja 2019 (21:19)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Polska w unijnym sądzie wygrała sprawę przeciwko Komisji Europejskiej dotyczącą podatku od sprzedaży detalicznej. Można zatem powiedzieć, że podatek handlowy wygrany…?

– Rząd PiS wprowadził dwie stawki podatku od przychodu od sprzedaży detalicznej w Polsce. I tak, pierwszy, mieszczący się w przedziale 17-170 milionów złotych, wynosił 0,8 proc., a drugi, powyżej 170 milionów złotych, 1,4 proc. Jednak Komisja Europejska uznała podatek handlowy za niedozwoloną pomoc państwa dla mniejszych sklepów, pomoc niezgodną z rynkiem wewnętrznym. Dlatego we wrześniu 2016 roku wszczęła postępowanie o naruszenie prawa unijnego przez Polskę, nakazując zawieszenie „podatku od hipermarketów”. W odpowiedzi polski rząd z końcem 2016 roku odwołał się od tej decyzji do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Teraz Sąd Unii Europejskiej, będący jednym z dwóch organów unijnego Trybunału Sprawiedliwości, uznał, że Komisja jednak się pomyliła i w konsekwencji stwierdził nieważność decyzji końcowej Komisji Europejskiej. Choć Komisja Europejska zapowiedziała odwołanie się, to mam nadzieję, że argumenty przedstawione przez polską stronę zostały uwzględnione i z uwagi na fakt, że podobne regulacje obowiązują w innych państwach Europy, decyzja sądu otwierająca nam drogę do pobierania podatku od „supermarketów” zostanie utrzymana.

Jak to możliwe, że wielkie sieci, które mają swoje centrale np. w Niemczech, we Francji czy w Anglii, poprzez kreatywną księgowość mogą – bo proces ten trwa nadal – wyprowadzać zyski z Polski bez opodatkowania?

– Nasi poprzednicy – koalicja Platformy i Polskiego Stronnictwa Ludowego, ale także wcześniej sprawujący władzę – jak rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej – dopuścili do obowiązywania przepisy, które pozwoliły na drenowanie polskiego systemu podatkowego przez wielkie koncerny. Z chwilą objęcia władzy przez Zjednoczoną Prawicę to się zmieniło i stąd też przyczyna tego frontalnego ataku na Polskę. Przypomnę, że uszczelniliśmy system podatkowy i środki, które dzięki temu uzyskaliśmy, oddajemy w formie wsparcia Polakom, i to się możnym Europy nie podoba.

Nam, Polakom, chyba nie trzeba dowodów, że Komisja Europejska nie zawsze jest bezstronna, ale czy ten przykład nie pokazuje, że zaczynają to dostrzegać również organy unijne, jak np. Sąd Unii Europejskiej?

– Komisja Europejska i poszczególni komisarze nie pochodzą z demokratycznego wyboru, ale zajmują stanowiska z nadania, z klucza politycznego. Dlatego cała Komisja Europejska nigdy nie była i nie jest równym arbitrem dla wszystkich, ale często daje dowody tego, że reprezentuje interesy dużego kapitału i najbogatszych państw. Można zatem powiedzieć, że reprezentują interesy wielkich koncernów czy sieci handlowych i to w ich dobrze pojętym interesie działają, a nie w interesie państw członkowskich. Z kolei organy wymiaru sprawiedliwości Unii, które mają stać na straży przestrzegania prawa, widać też zaczynają ten problem dostrzegać. Oby to tylko nie był jednostkowy przypadek, bo dowodów na łamanie, a przynajmniej na nieprzestrzeganie prawa i działania na granicy prawa przez elity brukselskie jest cała masa.

Orzeczenie Sądu Unii Europejskiej to decyzja I instancji. Komisja Europejska zapowiada odwołanie. Czyżby organ unijny nie ufał instytucji sprawiedliwości tej samej Unii?

– Po raz pierwszy od dawna Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzeka w oparciu o traktaty, a nie o interesy poszczególnych grup, co jest godne podkreślenia. Ponadto, skoro o tym całym unijnym interesie decydują pieniądze i to, kto jest bogatszy, kto ma większe wpływy, to nic dziwnego, że możnym wydaje się, że racja zawsze musi być po ich stronie. Mam jednak nadzieję, że Komisja Europejska otrzeźwieje po najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Można zatem domniemywać, że do wyborów odwołanie nie zostanie złożone, a po 26 maja sytuacja polityczna może ulec zmianie. I taką też mam nadzieję.

Budżet Polski przez wszystkie minione lata poniósł ogromne straty. Czy można będzie odzyskać przynajmniej część straconych pieniędzy?

 – Nie sądzę, żeby było możliwe odzyskanie tego, co straciliśmy poprzez zachłanność wielkich sieci handlowych z jednej strony, ale też na skutek błędnej polityki poprzednich rządów. Jest tak, że prawo nie działa wstecz, ale rzecz polega na tym, aby te sieci teraz zaczęły płacić podatek w oparciu o obowiązujące przepisy, i to będzie już spory sukces. Natomiast zawsze możemy pokazywać tym, którzy krytykują rząd Zjednoczonej Prawicy, do jak olbrzymich rozmiarów strat doprowadziła polityka naszych poprzedników i że tak naprawdę to Unia Europejska – wielkie firmy takich państw, jak Niemcy, Francja czy Anglia, są beneficjentem przystąpienia Polski do wspólnoty, a nie odwrotnie.  

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl