logo
logo

Polityka

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kurs na wartości

Wtorek, 28 maja 2019 (03:01)

Wybory do Parlamentu Europejskiego wygrało Prawo i Sprawiedliwość, zdobywając 45,38 proc. głosów. Koalicję Obywatelską poparło 38,47 proc. wyborców

Wyniki głosowania do PE wskazują, że Polacy mimo nachalnej propagandy wciąż stoją na stanowisku obrony praw katolików i narodowych wartości.

W ciągu ostatnich tygodni przez Polskę przetoczyła się fala ataków na Kościół i katolików, inspirowana przez środowiska wrogie cywilizacji chrześcijańskiej. Seria profanacji, w tym wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej, obsceniczne protesty, marsze, happeningi czy wystąpienia pod patronatem środowisk LGBT i sprzyjających im polityków z obozu antypisowskiego miały w zamierzeniu zmobilizować lewicowy elektorat. Skutek okazał się jednak odwrotny do zamierzonego – wskazuje prof. Mieczysław Ryba. – Porażka Koalicji Europejskiej jest pochodną wojny ideologicznej, która została wydana już nie tylko w treści, ale też w formie kompletnie przez Polaków nieakceptowalnej – podkreśla historyk i politolog.

Wystarczy przywołać przykład zorganizowanego w ostatnią sobotę tzw. marszu równości w Gdańsku, gdzie doszło do profanacji i aktów wulgaryzmu na niewyobrażalną wręcz skalę. – Na pewno wybory jesienne, które są przed nami, nie będą łatwe i będą wymagały jeszcze większej pracy i mobilizacji. Widać, że aktywizacja ugrupowań, które próbowały wywołać wojnę ideologiczną, jest nadal bardzo wysoka – mówi „Naszemu Dziennikowi” wicepremier Beata Szydło.

Jak zauważa prof. Ryba, to efekt wsłuchiwania się w instrukcje z Brukseli. – Zrobiono to, spodziewając się, że to, co się udaje w Irlandii, uda się i w Polsce. – Tymczasem w sensie pozytywnym nic nie proponowano, tylko straszono PiS, i to musiało się tak skończyć.

Niepokoi jednak fakt, że wciąż uznaniem wyborców cieszą się postkomuniści. Mandat do PE z list KE uzyskali m.in. Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller czy Marek Belka. – Jest to symptomatyczne. Związani w przeszłości z SLD kandydaci odebrali mandaty PO. Okazuje się więc, że sojusz KE był tak naprawdę niewypałem. I stracili na nim wszyscy – wyjaśnia politolog dr Krzysztof Kawęcki.

Aneta Przysiężniuk-Parys

Nasz Dziennik