logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

To nie jest rząd „przejściowy”

Poniedziałek, 10 czerwca 2019 (02:11)

Panie Ministrze, czy obawia się Pan o swoje życie w związku z zamachem, jaki miał planować na Pana Jan S., zwany królem dopalaczy?

– Zagrożenie jest wpisane w pracę prokuratora, także generalnego. Bardziej niepokoją mnie sygnały o zagrożeniu wobec moich podwładnych. Nie lekceważę ich, zwłaszcza jeśli groźby pochodzą od osób zajmujących się działalnością przestępczą na wielką skalę, w Polsce i w innych krajach Europy, jak to było w przypadku „króla dopalaczy”. Miesięczne obroty tego człowieka to około miliona złotych. Stąd jego wielka determinacja, by pozbyć się przedstawicieli wymiaru prawa, którzy stoją mu na drodze. Jan S. kazał nawet ustalić prywatne adresy i śledzić policjantów, którzy zajmowali się dochodzeniem w jego sprawie. Można to traktować jako przygotowanie do kryminalnej napaści na nich.

Natomiast groźby pod moim adresem to stan codzienny. Na większość z nich nie reaguję. Postępowania są wszczynane i konsekwentnie prowadzone, gdy mamy przesłanki, by sądzić, że zagrożenie jest realne albo są już podejmowane konkretne działania. Tak było w przypadku Jana S. Przypomnę, że w latach 90. bandyta „Baranina” wobec skutecznej prokurator, która uderzyła w jego nielegalny przemyt alkoholu na dużą skalę, zlecił na nią zamach – została poważnie ranna w wyniku oblania kwasem siarkowym. Dziś działania organów ścigania są bardziej profesjonalne. Potrafiliśmy dotrzeć do planu przestępcy, zanim zdążył doprowadzić do jego realizacji. Za podniesienie ręki na polskich funkcjonariuszy poniesie surowe konsekwencje.

Obecnie toczą się dwa śledztwa – dotyczące zlecenia zabójstwa i w sprawie handlu dopalaczami.

– W sprawie Jana S. – tak, a w ogóle w sprawie handlu dopalaczami jest ich znacznie więcej. Kiedy w zeszłym roku doszło do całej serii tragedii – śmierci młodych ludzi po zażyciu dopalaczy – powołaliśmy w Prokuraturze Krajowej zespół, który koordynuje wszystkie śledztwa związane z handlem tymi substancjami.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Nasz Dziennik