Co to jest polityka klimatyczna?
– Zgodnie z konwencją klimatyczną ONZ polityka klimatyczna to działalność wspólna wszystkich państw świata na rzecz stabilizacji koncentracji gazów cieplarnianych (patrz: dwutlenku węgla) w atmosferze na takim poziomie, aby nie powodować wzrostu średniej temperatury (nie ingerować w system klimatyczny) na naszej planecie. Dla realizacji tego celu mamy dwa równoprawne działania. Zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery oraz wzrost pochłaniania tego gazu z atmosfery.
Zmniejszenie emisji to zwiększanie efektywności energetycznej podczas spalania takich tradycyjnych źródeł energii, jak węgiel kamienny, węgiel brunatny, gaz i ropa naftowa. Wzrost pochłaniania to wzrost asymilacji dla tworzenia substancji organicznej i magazynowanie jej w glebach i lasach. Każda tona węgla, obojętnie, czy to istniejącego w formie surowca energetycznego, czy też w formie węgla organicznego w glebie lub lesie, to potencjalna emisja około 3,8 tony dwutlenku węgla do atmosfery.
Pomijając spór czy wzrost koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze, wynikający z działalności człowieka, wpływa istotnie na zmiany klimatu, to nie ulega najmniejszej wątpliwości, że redukcja emisji skutkuje lepszą jakością powietrza, co szczególnie ważne jest w dużych aglomeracjach miejskich. Zwiększenie pochłaniania to z kolei nic innego jak regeneracja gleb rolnych i leśnych, regeneracja lasów i torfowisk, jak również odtwarzanie wyciętych w przeszłości lasów, co ewidentnie skutkuje poprawą stosunków wodnych, hamowaniem procesu pustynnienia, ochroną bioróżnorodności, a w efekcie walką z głodem i wielkimi migracjami ludności w poszukiwaniu i żywności, i wody.
Polityka klimatyczna jest więc działalnością na rzecz zrównoważonego rozwoju, czyli wzrostu gospodarczego powiązanego z racjonalnym użytkowaniem zasobów przyrodniczych zarówno dla dobra człowieka, jak i dobra żywych zasobów przyrodniczych.
COP21 (Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu) został nazwany wielkim sukcesem Polski. Co takiego wydarzyło się w Paryżu ?
– Polska to kraj sukcesu z punktu widzenia polityki klimatycznej świata. Zgodnie z Protokołem z Kioto, będącym aktem wykonawczym do Konwencji Klimatycznej ONZ, powinniśmy zredukować w latach 2008-2012 emisję dwutlenku węgla w porównaniu z rokiem 1988, na poziomie 6 proc. Zrealizowaliśmy to już w roku 2005 w wysokości 30 proc., dokonując równocześnie w tym czasie wzrostu gospodarczego na poziomie 60 proc.
Typowy przykład zrównoważonego rozwoju. Państwa „starej Piętnastki” , które postanowiły rozliczać się wspólnie, miały dokonać takiej redukcji w tym czasie na poziomie 8 proc., a wykonały to zaledwie na poziomie niecałego jednego procenta. Zgodnie z Konwencją Klimatyczną Polska chroniła więc klimat, a „stara Piętnastka” odwrotnie – niszczyła. Po wejściu Polski w struktury UE „stara Piętnastka”, dzięki swej dyplomacji pod wodzą Niemiec i Francji, nie dopuściła do rozliczeń Protokołu z Kioto w roku 2008. Zaproponowała natomiast „pakiet klimatyczno-energetyczny” jako wewnętrzny system polityki klimatycznej w UE, który niestety Polska przyjęła.
Pakiet klimatyczno-energetyczny wprawdzie odwoływał się do polityki klimatycznej, ale nie miał z nią wiele wspólnego, gdyż dotyczył redukcji emisji, i to jedynie w odniesieniu do produkcji energii elektrycznej, ciepła, stali, cementu, papieru i szkła. W ramach pakietu unijnego przestała się liczyć wykonana redukcja przez Polskę od roku 1988, przestała się liczyć się średnia emisja w przeliczeniu na głowę mieszkańca, zdecydowanie niższa w Polsce od średniej emisji w „starej Piętnastce”. Zaczęła się liczyć jedynie redukcja emisji od roku 2005, i to jedynie w wyżej wymienionych działach produkcji, gdzie limity emisji dla poszczególnych państw zaczęła przydzielać Komisja Europejska.
Ponieważ polska gospodarka bazuje na stosunkowo wysoko emisyjnym węglu, którego wielkie zasoby znajdują się na terenie Polski, pakiet klimatyczny stał się walką z polską gospodarką opartą o ten nośnik energii. Pod hasłem „dekarbonizacji” pakiet klimatyczny stał się również promocją dla obcych nośników energii (gaz, energetyka jądrowa) oraz obcych technologii, czego przykładem jest także burzliwy rozwój energetyki wiatrowej w Polsce.
W roku 2015 na COP 21 w Paryżu dzięki sprawnym negocjacjom międzynarodowym udało się Polsce spacyfikować koncepcję „dekarbonizacji” forsowaną przez Komisję Europejską pod wodzą Francji i Niemiec jako wizję dla świata. W Paryżu uznano, że skoro wzrost koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze jest tak ważny dla zmian klimatu, to należy dokonać jego redukcji w atmosferze jak najszybciej, jak najtaniej i jak najbardziej efektywnie, stosując dwa równoprawne działania.
Redukcje emisji ze spalania i wzrost pochłaniania poprzez odtwarzanie lasów oraz regenerację zniszczonych przez człowieka gleb. Zgodnie z Porozumieniem Paryskim miały uczestniczyć w tym wszystkie państwa świata na zasadach dobrowolności i z poszanowaniem ich specyfiki gospodarczej. Zginęło słowo „dekarbonizacja” na rzecz „neutralności klimatycznej”, czyli zrównoważenia w skali globu do połowy XXI wieku emisji i pochłaniania. Sukces Polski polegał więc na powrocie do korzeni polityki klimatycznej, gdzie miały się liczyć zarówno dokonania w przeszłości, jak i efektywność działania w przyszłości, bez wymuszanego uzależniania poszczególnych państw od istniejących technologii państw wysoko rozwiniętych.
Ubiegał się Pan o organizację przez Polskę szczytu klimatycznego w 2018 r. w Katowicach (COP24). Dlaczego?
– Jak powiedziałem poprzednio, Polska to kraj sukcesu z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju, gdzie Konwencja Klimatyczna jest idealnym narzędziem prowadzenia takiej polityki. Organizacja szczytu klimatycznego w 2018 roku w Katowicach miała ten sukces pokazać całemu światu. Poza tym organizacja szczytu to powierzenie Polsce roli głównego negocjatora dla wprowadzenia w życie Porozumienia Paryskiego, co miało nastąpić w 2020 roku. Powierzenie roli głównego negocjatora Polsce to wielka promocja Polski i wielka szansa na wprowadzenie koncepcji „neutralności klimatycznej” w życie, której Polska jest niekwestionowanym liderem. Liderem redukcji dzięki nowym technologiom użytkowania węgla i liderem w zakresie pochłanianie przez gleby i lasy.
Czy postawione przed COP24 cele zostały zrealizowane?
– Krótko odpowiadając: NIE. COP24 w Katowicach, podobnie jak COP14 w Poznaniu i COP19 w Warszawie, zakończył się jedynie sukcesem organizacyjnym. W roku 2008 w Poznaniu i w roku 2013 w Warszawie, sprawując prezydenturę konwencji, nie doprowadziliśmy do rozliczenia zobowiązań poszczególnych państw wysoko rozwiniętych wynikających z przyjętego do realizacji Protokołu z Kioto.
Trzeba tu przypomnieć, że rok 2008 był pierwszym rokiem okresu rozliczeniowego, a rok 2013 ostatnim rokiem tego okresu i to dlatego staraliśmy się o organizację COP w tych latach w Polsce. W roku 2018, podczas COP24 w Katowicach, nie doprowadziliśmy do tego, co było wyzwaniem i nadzieją dla prowadzenia racjonalnej polityki klimatycznej świata i obrony interesów Polski. Wbrew oczekiwaniom nie przyjęto „mapy drogowej” do wprowadzenia Porozumienia Paryskiego w życie w roku 2020.
Dzięki temu odżyła koncepcja dekarbonizacji forsowana przez Francję i Niemcy. W tej sytuacji nie dziwmy się rozpaczliwym ruchom hamującym wzrost cen energii elektrycznej w roku 2019 poprzez zmianę akcyzy czy też VAT. W roku 2019 zapłacił za to budżet państwa, a więc każdy z nas, i będziemy płacili jeszcze więcej w latach następnych. Po raz kolejny nie skorzystaliśmy z szansy i zamiast wymiernie korzystać z naszych sukcesów, tak potrzebnych również światu, stawialiśmy sprawnie kawę i herbatę, płacąc za to miliony złotych.
Objął Pan zaszczytną funkcję przewodniczącego COP24, i to z poparciem społeczności międzynarodowej. Decyzją rządu doszło do zmian. Podobne zamieszanie miało miejsce przed COP5. W 2013 r. Polska – przy zdziwieniu świata – zmieniła przewodniczącego COP19. Wtedy to Donald Tusk odwołał Marcina Korolca. Z czym wiąże Pan te posunięcia?
– Wiążę je z przemyślaną i dobrze zorganizowaną gospodarczą myślą polityczną „starej Piętnastki” pod wodzą Francji i Niemiec oraz z brakiem walki o polskie interesy ze strony Polski. Wywiesiliśmy białą flagę w odniesieniu do Francji i Niemiec i nie wiem, co było tego powodem. Nasuwa się tu uwaga, że brak dbałości o polskie interesy ma charakter ponadpartyjny. Miało to miejsce za czasów AWS – UW w roku 1999, za czasów PO – PSL w roku 2008 i 2013, jak również w roku 2018 za czasów PiS. Trudno mi powiedzieć, czy wynika to z niewiedzy, kompleksów czy też przemyślanej działalności ponadpartyjnej frakcji liberalnej znajdującej się w każdym rządzącym ugrupowaniu lub też rządzącej koalicji.
A jak zareagowała społeczność międzynarodowa na te posunięcia Polski?
– Myślę, że podobnie jak w roku 1999 i 2013. Zdziwieniem i pytaniem, w jakim celu organizujemy COP i z jakich powodów nie reprezentujemy obiektywnej prawdy i interesów nie tylko własnych, ale i interesów grup regionalnych, wysuwających kandydaturę Polski, jak i interesów świata. Polityka klimatyczna to szansa na zrównoważony rozwój, to szansa na załagodzenie takich problemów, jak zahamowanie procesu degradacji środowiska, zanik gatunków, brak wody, pustynnienie, a w ślad za tym zażegnanie głodu i migracji, o czym pisał w swojej encyklice „Laudato si’” Papież Franciszek. Redukcja emisji w wydaniu unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego nie załatwi tych problemów. Kosztuje bajońskie sumy i nie przynosi efektów. Bije w polską gospodarkę i przynosi korzyści Niemcom i Francji.
Polska ma opracowana długofalową politykę klimatyczną ?
– Tak, miała i polegała ona na konsekwentnej realizacji Konwencji Klimatycznej i Protokołu z Kioto. Efektem tej długofalowej polityki klimatycznej Polski było wynegocjowane w roku 2015, podczas COP 15, Porozumienie Paryskie. Zakładało ono ustabilizowanie koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze, gdzie pochłanianie miało równoważyć emisję, czyli miano doprowadzić do neutralności klimatycznej.
Czy w ten sposób da się zrealizować swoje cele na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych?
– O ile nadal będziemy wywieszali białą flagę w stosunku do dominujących gospodarczo w UE państw, takich jak Niemcy i Francja, i nie reprezentowali interesów Polski i większości państw świata, to zdecydowanie NIE.
Jeżeli Polska nie będzie współtworzyć światowej polityki klimatycznej, to ktoś zrobi to za nas. Do czego to może doprowadzić ?
– Doprowadzi to do zniszczenia bezpieczeństwa energetycznego państwa przy równoczesnym wzroście cen energii w kraju i dalszej degradacji środowiska w skali globalnej. Polska jest i musi być nadal wzorem dla całego świata w zakresie realizacji koncepcji zrównoważonego rozwoju, gdzie polityka klimatyczna ma być tego narzędziem. To jest nasza misja i musimy ją realizować.
Liczy Pan na to, że te błędy uda się naprawić podczas następnego COP?
– Jestem optymistą.
Dziękuję za rozmowę.

