logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Scenariusze ciągle pisane

Sobota, 29 czerwca 2019 (13:27)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Przed wyborami obserwujemy zmiany, czy raczej zawirowania na polskiej scenie politycznej. Jakie kierunki w tej kampanii będą – Pana zdaniem – dominujące?

– Trzeba powiedzieć wyraźnie, że Polska, także jako scena polityczna, jest tak żywa i tak dynamiczna, że ktoś, kto się przywiązał do takich czy innych partii, liderów, może być zawiedziony i musi nieco zweryfikować swoje podejście, musi o paru nazwiskach zapomnieć. Dlatego że w Polsce – jak widzimy – demokracja parlamentarna jest bardzo dynamiczna – niczym ruchome piaski. Ale to nie jest kryzys polskiej demokracji; to jest dowód, obraz tego, jak społeczeństwo reaguje na działania polityków. Jednocześnie to wszystko pokazuje, że my, choć od 30 lat żyjemy w wolnej Polsce, ciągle uczymy się demokracji i stopniowo dojrzewamy do pewnego poziomu stabilizacji. To, że pojawiają się nowe twory polityczne, które wchodzą do polskiej polityki na zasadzie świeżości, to już mamy przerobione w kilku wariantach, i do tego niejako przywykliśmy, ale to jednocześnie pokazuje, że na dzisiaj taka możliwość jest już w pewnym sensie spalona. Myślę, że tak jak to było niedawno z Koalicją Europejską, tak jak wcześniej było z Nowoczesną czy teraz z Kukiz’15, te formuły już się nie będą sprawdzać.

Tylko czy taka dynamika zmian w polityce dyktowana zbliżającymi się wyborami jest dobra dla państwa?

– Pamiętamy początek 30 lat temu i partie, które tworzyły ówczesny parlament, ale dzisiaj tych partii już nie ma i mało kto pamięta, że istniały. Pamiętamy, że kiedyś był ZSL, a dzisiaj jest PSL, kiedyś było SD, którego dzisiaj też już nie ma, była PZPR, której też już nie ma. To pokazuje, że ewolucja polityczna w Polsce cały czas trwa i ja to odbieram nie jako patologię, ale jako dowód na to, że my, Polacy, ciągle mozolnie, krok po kroku, uczymy się demokracji i ta demokracja nasza ciągle się rozwija. My cały czas szukamy pomysłu na polską demokrację.

Dobrze to czy źle?

– To nie chodzi o to, czy to dobrze czy źle, ale wydaje mi się, że na razie jesteśmy na to skazani. Chcąc nie chcąc, takie są też oczekiwania społeczeństwa, a więc nie jest to wynik działań liderów partyjnych – takich czy innych, ale jest to raczej wyraz oczekiwań społecznych. Jednocześnie widać, że na polskiej scenie politycznej jest wyraźne umocnienie dwóch bloków – reprezentowanych przez Prawo i Sprawiedliwość i Platformę Obywatelską, z tym że nie oznacza to, że nie ma miejsca na inne partie czy ugrupowania polityczne. Ale to pokazuje, że są dwa sposoby patrzenia na politykę, na Polskę i wokół tych bloków czy wizji będą się spotykać różne ugrupowania.

Alternatywą dla tych dwóch wizji Polski – PiS-u i Platformy, miał być Ruch Kukiz’15. Co po czterech latach pozostało z tej wizji?

– Idee, które przyświecały powstawaniu Ruchu Kukiz’15, ciągle są aktualne. Jedną z najważniejszych – zmiana Konstytucji RP, jest ciągle aktualna. Natomiast problem z Kukiz’15 polega na tym, że formuła, jaką znamy od czterech lat, się wyczerpała. Ta formuła, jaka stała u podstaw powstawania Ruchu Kukiz’15, nie zdała egzaminu.

Z jakiego powodu?

– Jeżeli za stołem siedzą gracze, którzy mają warsztat, mają finanse, zaplecze i odpowiednio zbudowane struktury, to gracz, który siada z nimi do stołu, który nie ma pieniędzy, który nie jest sztywną, zorganizowaną formułą, w tej rywalizacji po prostu jest skazany na porażkę.

Ale Paweł Kukiz, przyjmując taką formułę, od początku wiedział, jakie są reguły tej gry. Wiedział zatem, z czym musi się zmierzyć. 

– To prawda, ale wybierając taką formułę, daliśmy też szansę Polakom, którzy mają takie poglądy, którym przyświeca taka antysystemowa wizja państwa, aby mieli w parlamencie swoje przedstawicielstwo. A zatem była to też propozycja dla naszych rodaków. Niestety, jak widzimy, ta formuła jest może nie do końca czytelna dla ludzi, może faktycznie my, Polacy, potrzebujemy sztywnych form politycznych, a skoro ludzie nie protestują, to może rzeczywiście partie polityczne powinny być finansowane z budżetu państwa, może rzeczywiście tak musi być…? Zresztą z doświadczenia czterech lat w działalności w parlamencie mogę powiedzieć, że działanie bez odpowiednich środków i bez wsparcia mediów po prostu kiedyś się kończy. Takie są realia. Jako Kukiz’15 wpadliśmy w pewną pułapkę uczciwości, bo tak należałoby to ująć. Przez nas nie przemawia cwaniactwo polityczne, ale my jako ruch społeczny mamy dużą dozę uczciwości, transparentności, z tym że nasi wyborcy tego nie kupują. Wielu w naszym społeczeństwie jest takich, którzy krytykują Ruch Kukiz’15 za to, że nie bierzemy pieniędzy z budżetu państwa na działalność polityczną. Jest przekonanie, że skoro dają pieniądze, to trzeba je brać.

Czy obok tych wszystkich problemów, które Pan wymienia największym problemem dla ugrupowania, które Pan reprezentuje, nie jest sam Paweł Kukiz? Skoro lider rozmawia sam, bez innych przedstawicieli Kukiz’15, o możliwej formule pójścia do jesiennych wyborów – czy to z PiS-em, czy to z PSL-em, a jego polityczni partnerzy nie wiedzą, czego tak naprawdę te rozmowy dotyczą, to nie wygląda to dobrze…

– Proszę pamiętać, że rozmawiamy o formacji, której nazwa jest jednocześnie nazwiskiem jej lidera – Pawła Kukiza. Ja nie jestem w Klubie Poselskim Maciejewski’15, ale w klubie Kukiz’15, i Paweł Kukiz był, jest tą osobą, która zrobiła swoisty przewrót w myśleniu Polaków. Dokonał naprawdę rzeczy niesamowitej, bo zebrać ludzi wokół pewnej idei i wprowadzić grupę około 40 osób do Sejmu – to był niewątpliwy sukces. Dlatego wyraźnie oddzieliłbym osobę Pawła Kukiza przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku od tego, co mamy dzisiaj, po czterech latach. Dzisiaj mówimy o Kukiz’15, o Klubie Poselskim. I największym osiągnięciem Pawła jest to, że w polskim parlamencie pojawiło się wiele osób, które w innych okolicznościach być może nigdy nie miałyby wejść do Sejmu. Sukcesem Pawła Kukiza jest to, że my przez cztery lata działalności jako klub poselski udowodniliśmy, że nie będziemy krzyżówką Palikota i Samoobrony, że nie będziemy powodem do żartów z powodu wpadek, że mainstream nie miał powodów, aby o nas pisać i wyśmiewać się z nas. Natomiast okazało się, i to pokazało życie, że w Kukiz’15 są wartościowi ludzie, osoby godne szacunku, które mają pewien pomysł na Polskę. Co więcej, jako formacja byliśmy wielkim zaskoczeniem dla wszystkich. I dzisiaj mamy świadomość tego wszystkiego. Przypomnę, że na początku były intrygi, szukano wpadek, chcąc wpisać nas w ramy krzyżówki Palikota z Samoobroną, ale z każdym kolejnym dniem pracy nas, posłów, w Sejmie te oczekiwania kompromitacji ustępowały pola szacunkowi dla tego, kim jesteśmy i co tak naprawdę robimy. I to jest niewątpliwie sukces Pawła Kukiza, że na polskiej scenie politycznej pojawiło się kilka nazwisk, kilka osób, które pracują, które są dla Polski. Kukiz’15 jako formacja też jest dla Polski.

W jakim kierunku teraz pójdzie Kukiz’15?    

– To, w jakim kierunku teraz pójdziemy, jaka będzie formuła, to wszystko jest tematem kolejnym. Wszystko przed nami. Paweł Kukiz prowadzi negocjacje, rozmawia, nas czeka jeszcze wyjazdowe posiedzenie Klubu Parlamentarnego, czekają nas rozmowy także wewnątrz ugrupowania, ale tak się dzieje we wszystkich formacjach, które zamierzają startować w wyborach. Chyba nikt z parlamentarzystów wchodzących w skład różnych ugrupowań jeszcze nie ma całkowitej pewności co do tego, czy wystartuje i na którym miejscu znajdzie się na liście. Tak jest w PiS-ie, tak samo jest w Platformie czy w PSL-u, również Nowoczesna czeka na łaskę Grzegorza Schetyny. Takie rozgrywki, dyskusje dotyczą także partii, które są poza parlamentem, jak SLD. Jak widać, scenariusze są dopiero pisane w cieniu gabinetów, ale tak to się wszystko tworzy, to jest właśnie polityka.

Jaką widzi Pan drogę dla Kukiz’15?   

– Jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić, bo póki co nie ma decyzji. Gdyby to ode mnie zależało, to pewnie podejmowałbym inne decyzje, ale w związku z tym że mamy lidera w osobie Pawła Kukiza, któremu się ufa, to właśnie lider podejmuje konkretne działania. Myślę, że trzeba jeszcze trochę poczekać na owoce tych działań i dopiero potem będzie można dalej rozmawiać. To już niedługo; myślę, że to kwestia nie tygodni, ale dni. W lipcu mamy dwa posiedzenia Sejmu i właściwie rusza już kampania wyborcza. Dynamika wydarzeń będzie zatem duża.

Czyli wciąż nie wiadomo, czy do wyborów Kukiz’15 pójdzie pod tym samym szyldem?

– Na dzisiaj, jak widzę, w parlamencie takich znaków zapytania jest znacznie więcej.

Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl