logo
logo

Unia Europejska

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Lewackie stery

Czwartek, 4 lipca 2019 (02:01)

Najważniejsze unijne stanowiska nie dla kandydatów z krajów Europy Środkowo-Wschodniej

Kraje członkowskie zaakceptowały kandydaturę Niemki Ursuli von der Leyen (CDU) na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. Angela Merkel poinformowała, że niemiecka polityk została wybrana prawie jednogłośnie, przy jednym głosie wstrzymującym się. – Wstrzymanie się od głosu, zgodnie z zasadami postępowania wyborczego Niemiec, pochodziło ode mnie – powiedziała kanclerz.

Zdecydowano także, że premier Belgii, liberał Charles Michel, zastąpi Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Hiszpański socjalista Josep Borrell pokieruje dyplomacją UE. Z kolei Francuzka Christine Lagarde otrzymała nominację na szefową Europejskiego Banku Centralnego. Stanowisko, które ma objąć, pod względem realnej władzy uznawane jest za drugie w unijnych strukturach. Pracami Parlamentu Europejskiego pokieruje natomiast włoski socjalista David Sassoli.

Taki podział stanowisk został z entuzjazmem przyjęty przez Francuzów. Według nich, jest to bezdyskusyjne zwycięstwo Paryża. Co więcej, podkreślany jest również fakt, że dwa najważniejsze stanowiska w UE będą zajmować kobiety, co nie jest bez znaczenia wśród lewicowo zorientowanych unijnych polityków.

W ocenie dr. Krzysztofa Kawęckiego, politologa, w europejskiej układance niewiele się zmieni. – To są osoby, które od wielu lat pełniły ważne funkcje w unijnym establishmencie. Nie zapowiada to jakichkolwiek zmian. Myślę, że mamy więc do czynienia z utrzymaniem dotychczasowego systemu rządów w Unii Europejskiej. To pokazuje, że polityka migracyjna, dążenie do budowy unijnego superpaństwa będą realizowane – akcentuje dr Kawęcki.

W ocenie premiera Mateusza Morawieckiego, cele, które postawiła przed sobą polska delegacja uczestnicząca w unijnym szczycie, zostały osiągnięte. – Pokazaliśmy, że potrzebujemy kandydatów, którzy mają w sobie potencjał łączenia Europy – powiedział szef polskiego rządu. – Byliśmy o włos od wyboru kandydata radykalnego, kandydata ideologicznej lewicy i nie chcieliśmy takiego kandydata – dodał. Morawiecki przed udzieleniem akceptacji kandydaturze Ursuli von der Leyen odbył z nią rozmowę, której tematem były niuanse związane z funkcjonowaniem Komisji Europejskiej. Jak stwierdził, rozmowa była „konstruktywna, pozytywna”. – Teraz mamy kandydata środka i te decyzje zostały podjęte z dużym rozmysłem i postrzegamy je jako konstruktywne – mówił premier.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk

Nasz Dziennik